niedziela, 16 marca 2014

Rozdział czterdziesty pierwszy

- Chodźcie, chodźcie ! - ponaglił nas Tom
Zaśmiałam się cicho. Maximillian podał nam drinki, po czym Jay zabrał głos.
- To pijemy za dobry początek i cały pobyt w L.A ! - wzniósł toast
Wszyscy skinęli głowami i wlali w siebie procenty. Skrzywiłam się lekko, czując trochę cierpki i gorzki smak, ale po chwili uśmiechnęłam się szeroko. Wypiliśmy jeszcze po drinku,  po czym Nathan wyciągnął mnie na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć, ja właściwie próbowałam.
- Ślicznie wyglądasz kochanie - szepnął mi do ucha brunet
- Dziękuję Słońce - powiedziałam i musnęłam jego usta
Zaśmiał się cicho, a jego dłonie powędrowały na moje biodra, przyciągając mnie do siebie bliżej. Przygryzłam delikatnie wargę i zachichotałam. Chłopak nachylił się w moją stronę, nasze usta dzieliły milimetry. 
- Odbijany ! - usłyszeliśmy Maxa
Spojrzałam na mojego bruneta i wzruszyłam ramionami - Jak odbijany, to odbijany - zaśmiałam się, po czym ruszyłam w stronę Maximilliana. Nathan poszedł się napić. 
- Mówiłem ci już, że ślicznie wyglądasz ? - spytał szeptem George
- Em no... Nie wiem, ale... dziękuję - zarumieniłam się delikatnie i podrapałam po głowie
Szczerze, to czułam się nieco nieswojo. 
Akurat dj puścił wolną piosenkę. Chłopak wykorzystał okazję i przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Jego dłonie powędrowały na moją talię, a moje na jego barki.
Posłałam Maxowi delikatny uśmiech, który szybko odwzajemnił. Poruszaliśmy się w rytmie muzyki, nic nie mówiąc, co nawet mi pasowało.
- Dobra, dobra. Bo się roztańczycie za bardzo ! - mruknął niezbyt zadowolony Nath, po czym szybko wziął mnie w ramiona
Po cichu odetchnęłam z ulgą i objęłam go, opierając głowę o jego tors.
- Czy moje kochanie było zazdrosne ? - spytałam z delikatnym uśmiechem 
- I to jak - mruknął 
- Oj, nie masz powodu do zazdrości kocie - stwierdziłam i musnęłam jego policzek
- I tak wiesz, że będę zazdrosny - zachichotał
Przewróciłam oczami, po czym wtuliłam się w chłopaka. Ten zamknął mnie w szczelnym uścisku i pocałował w czubek głowy. Zaciągnęłam się jego zapachem, zamykając na chwilę oczy.
Tańczyliśmy tak dłuższą chwilę, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół nas.
- Młodzi, vodka przyszła - powiedział Siva
- Mmm dzięki - zaśmiałam się i wzięłam kieliszek
Nath postąpił tak samo, po czym wlaliśmy w siebie czyste procenty. Skrzywiłam się mocno. Mój chłopak zachichotał na mój widok, a ja dźgnęłam go w bok niezbyt mocno. Chwilę później wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.
- O - zobaczyłam już nieźle nawalonego Jaya
- Standard - zaśmiał się cicho mój chłopak i ponownie wyciągnął mnie na parkiet.
Przetańczyliśmy cztery godziny, co jakiś czas podpijając różne trunki. W końcu byłam trochę wstawiona, ale bardzo dobrze ogarniałam co się dzieje dookoła i trzymałam się na nogach.
Mój kochany brunet akurat poszedł odetchnąć na jedną z kanap. Zostałam w tłumie ludzi na parkiecie. Nagle podszedł do mnie Max, nie powiem, trzeźwy to on nie był.
- M...mogę panią p...prosić do tańca? - spytał, wyciągając w moją stronę rękę
Skinęłam niepewnie głową i podałam mu dłoń. Zaczęliśmy poruszać się w rytm piosenki Ne-Yo "Let me love you". Muszę przyznać, że świetny z niego tancerz.
- Girl let me love you - szepnął mi do ucha, ujmując ponownie moją dłoń, gdy utwór dobiegł końca
- Max co ty odwalasz ?! - zrobiłam wielkie oczy, odsuwając się od niego
Chłopak był nieco zmieszany - Erm... Nic - powiedział szybko - Fajny ten tekst jest i tak jakoś wpada w ucho i ten... Chyba muszę się napić - stwierdził i podszedł do baru
Przez chwilę stałam jak ostatnia idiotka na środku parkietu, kompletnie zszokowana z otwartą buzią. Jego zachowanie od jakiegoś czasu... to wszystko... ale nie no! To tylko jakieś moje nienormalne przypuszczenia. Pijany jest przecież, jakieś głupoty wygaduje. Alkohol mu w głowie namieszał i tyle.
Stwierdziłam, że pójdę do reszty i postaram się zapomnieć o tym, co powiedział George.
Na miejscu zastałam Jaya wymieniającego ślinę z jakąś brunetką. Postanowiłam im nie przeszkadzać i poszukać reszty. Nigdzie nie mogłam znaleźć moich towarzyszy. Wyszłam z budynku i na kogoś wpadłam
- Jezu ! Przep... - zamarłam i nie mogłam się wysłowić - Co ty tu robisz ?! - wycedziłam po chwili
- Melanie - szepnął niedowierzając, jakby nie słyszał moich słów
Zmrużyłam oczy i pokręciłam głową. Wyminęłam szatyna, jednak na wiele to się nie 
zdało, gdyż poszedł za mną. Odwróciłam się do chłopaka - Co ty tu robisz ? W L.A ?  - spytałam 
- Yyy... Może mieszkam ? - odpowiedział mi takim samym tonem
Westchnęłam głośno - No ok... Głupie pytanie - stwierdziłam - Ja właściwie muszę iść Łukasz... To ten, cześć - pożegnałam się
Szatyn zrobił to samo, po czym rozeszliśmy się w swoje strony. Kontynuowałam poszukiwania magicznej piątki. Na dworze ich nie było. Postanowiłam jeszcze raz poszukać ich w środku. Gdy weszłam do budynku, usłyszałam dźwięki Chasing The Sun i drącego się na całe gardło Parkera, Sivę, oraz Natha. Byli nieźle wstawieni, no może oprócz Kaneswarana. Nareesha i Kelsey siedziały przy barze i rechotały z panów.
Zaczęłam się śmiać, po czym podeszłam do dziewczyn.
- Nie wiem jak ty Melanie, ale ja ich nie znam - wskazała palcem na Toma, wywijającego coś w stylu breakdance'u, Nathana zaczynającego turlać się po podłodze i Sivę śpiewającego sobie pod nosem.
- O Boże - parsknęłam śmiechem, po czym walnęłam się w czoło
Po około 30 minutach stwierdziłyśmy, że trzeba by było już zakończyć zabawę. Miałam lekki problem z dojściem do drzwi, ale na szczęście po chwili byłam na zewnątrz. Chwilę później niedaleko mnie zjawił się Max z towarzyszką, Mcguiness, który został biedny i samotny, Nathan trzymający kurczowo Sivę, Parker klejący się do Kels, oraz Naree. Czułam się normalnie jak w zoo. Mulatka zadzwoniła po dwie taksówki i zaczęliśmy czekać. Nagle Loczek gdzieś zniknął
- Ej, gdzie Jay ? - spytałam McCaffrey
- Um... - dziewczyna rozejrzała się dookoła wzruszając ramionami - Znajdzie się... Może... Kiedyś - zaczęła się śmiać, a ja razem z nią
Po chwili podjechała po nas taksówka. Wpakowałam się do środka, razem z zalanym Tomem gadającym coś niezrozumiałego o kotach, nieco bardziej trzeźwym Nathanem (przynajmniej on do siebie nie nawijał) i Kels.
Reszta pojechała drugą taryfą. Po paru minutach byliśmy pod villą. Wyszliśmy z auta, a ja zapłaciłam kierowcy za przewóz. Nagle usłyszałam huk. Obróciłam się szybko i zobaczyłam McGuinessa leżącego na chodniku
- Jezu drogi, Jay ! - prawie krzyknęłam, podbiegając do chłopaka
- Kcho... Koc... Meeeel daj, p...pomogę ci - odezwał się Nathan, gdy pomagałam Loczkowi wstać
- Boże - jęknęłam - Ty lepiej sobie pomóż - powiedziałam błagalnie
Chłopak zwinął się do domu, tak jak reszta. Ja z kolei pomogłam Jamesowi. W końcu znaleźliśmy się w budynku.
Mój towarzysz padł na kanapę... Jak wszyscy, robiąc jedną, wielką kanapkę. Jedynie nie mogłam znaleźć w tym całym zamieszaniu Natha. Wybrałam się do kuchni, gdzie zastałam mojego bruneta.
- Heeej kocie - mruknął mi do ucha
- I papa - powiedziałam szybko
- Mmeel z... chodź tuu do mnie - jęknął
- Yhy - skinęłam głową - Jak będziesz trzeźwy. A teraz idę spać, dobranoc kochanie - stwierdziłam, po czym skierowałam się na górę
Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać ile wypiłam. Skrzywiłam się lekko, czując jak treść żołądkowa wędruje mi w górę. Pobiegłam do łazienki, gdzie zwymiotowałam. Poczułam się nieco lepiej. Zdjęłam swoje ubrania, po czym wzięłam szybki prysznic i owinęłam ciało ręcznikiem.
W takim stanie przeszłam do sypialni. Na łóżku leżał Nath. Zasnął biedaczek.
Szybko się przebrałam w piżamę, a później zdjęłam mojemu słońcu Adidasy, koszulkę i spodnie. Na koniec przykryłam chłopaka kołdrą, a sama położyłam się obok niego. Trudno, że śmierdział alkoholem na kilometr.
W tamtej chwili mi to nie przeszkadzało, byłam zbyt padnięta. Objęłam go ramieniem i momentalnie zasnęłam.

*

Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Otworzyłam oczy, ale szybko je zmrużyłam. Spojrzałam na śpiącego obok Nathana. Uśmiechnęłam się delikatnie, musnęłam opuszkiem delikatnie jego szyję oraz obojczyk.
Postanowiłam wstać i przygotować wszystkim sok pomarańczowy albo wodę z cytryną, oraz lek na kaca. Nie patrząc zbytnio pod nogi wstałam, po czym skierowałam się do kuchni.
Gdy przemierzałam korytarz, który nie pachniał zbyt ładnie, praktycznie nic nie widząc nagle o kogoś się potknęłam i runęłam jak długa, robiąc przy tym sporo hałasu. Jęknęłam, wstając powoli z podłogi. Spojrzałam na leżącą osobę, którą jak się okazało był Jay
- Czemu tak brutalnie ? - jęknął cicho, twarzą do ziemi
- Czemu ty tu leżysz ? - spytałam
Nie odpowiedział mi. Wzruszyłam ramionami i trochę obolała ruszyłam do kuchni. Na szczęście była pusta. Wyciągnęłam osiem szklanek, po czym nalałam do trzech soku, a do reszty wody z cytryną. Wypiłam pomarańczową ciecz i wzięłam tabletkę na kaca. Stwierdziłam, że pójdę się ogarnąć.
Czmychnęłam na górę, wzięłam swoje ubrania z szafy, spojrzałam na mojego ukochanego, który nadal spał, po czym uciekłam do łazienki. Wzięłam szybki, bardzo orzeźwiający prysznic.
Głowa przestała mnie tak boleć.
Zdecydowałam, że będę tak dobra i zrobię śniadanie. Postawiłam na proste i szybkie danie w postaci jajecznicy ze szczypiorkiem + chlebek. Zabrałam się za robienie posiłku.




-----
Hej Wszyyyyyyystkim ! Co tam u Was ? Jak mija weekend  ?
Mi na oglądaniu filmików z koncertów naszych chłopców :P Tak żałuję, że mnie tam nie było, nie ma, i nie będzie :C A miałam jechać :c
No nic :P Ten kto ma TT! Mam WIELKĄ prośbę do Was ! W poniedziałek (17 jak coś :p) mam urodzinki i gdybyście mogły pospamować do @thewanted i chłopców z prośbą o follow dla mnie ( @Nika_TW ), byłabym baaaardzo wdzięczna  !
No to chyba tyle na dziś słodziaki ! Dzięki za ponad 35 tys wyświetleń i 14 komentarzy ! Dziękkkkuuuuuję ♥♡♥
Buziaczki i do nexta Słońca ! :) 

sobota, 8 marca 2014

Rozdział czterdziesty

Po chwili wpadliśmy do pokoju. Wyjęłam z szafy suche ubrania, po czym czmychnęłam do łazienki, gdzie szybko się przebrałam. Gdy wróciłam, zastałam mojego bruneta również przegranego i wysuszonego. Zaśmiałam się cicho, podeszłam do niego, po czym objęłam od tyłu. Mruknął cicho, obrócił się do mnie i musnął moje usta z uśmiechem. Odwzajemniłam gest - Idziemy do reszty ? - spytałam
- Mmm... nie wiem... Wydaje mi się, że moglibyśmy wykorzystać ten czas na coś innego - mruknął z zadziornym uśmiechem
- Naaath - zaśmiałam się cicho i klepnęłam go w ramię
- No kocie no - szepnął
- Słońce. Chodźmy do nich, co ? - splotłam nasze palce delikatnie
- Oh, nie chce mi się - jęknął 
- Proszę - zrobiłam słodkie oczka 
- No dobra - zaśmiał się cicho i wziął mnie szybkim, zwinnym ruchem na ręce
- Jezu drogi ! - prawie krzyknęłam
Wtuliłam się w niego mocno - Postaw mnie, postaw mnie - szepnęłam 
- Jeszcze pomyślę - mruknął z uśmiechem i zniósł mnie na dół
Akurat cała ekipa wchodziła do domu. Kels na nasz widok zaczęła się śmiać, a za nią reszta. 
- Młody, ja nie wiem czy jeszcze pannę młodą się przez próg przenosi - wydusił Tom 
Parsknęłam śmiechem i schowałam twarz w szyi Nathana. Chłopak również się zaśmiał. Postawił mnie na ziemi, po czym delikatnie cmoknął w skroń. Objęłam go w pasie. 
- No to co, lecimy się szykować ? - spytała Nareesha
- Ale, że już teraz ? - spytałam
- No. Mamy jakieś trzy godziny, a to wcale nie tak dużo - posłała mi uśmiech
- Trzy ? Kupa czasu, no ale skoro tak, to dobra - zaśmiałam się cicho - W takim razie lecimy się ubierać - klasnęłam w dłonie 
- To chodź z nami - Kels pociągnęła mnie za rękę
Poszłyśmy do pokoju mulatki. Dziewczyna wyjęła przeróżne kosmetyki i akcesoria do włosów. 
- Zaraz wrócę, tylko się przebiorę, ok ? - posłałam im uśmiech - bo później to jeszcze rozwalę fryzurę
- Pewnie - blondynka puściła mi oczko - To my czekamy !
- Ok, ok - wyszczerzyłam się i pobiegłam pędem do pokoju
Stanęłam przed szafą, zaczynając rozmyślać co też mogłabym wybrać na taką imprezę. W końcu wybrałam taki zestaw. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie wziąć jakichś platform, ale zrezygnowałam. Ubrana wróciłam do moich towarzyszek.
- Wow, wyglądasz świetnie ! - pisnęła Kelsey
- Zgadzam się ! - zawtórowała jej Nunu - Chociaż wiesz co ? - spojrzała na mnie raz jeszcze - Coś mi tu nie pasuje - stwierdziła
Zachichotałam cicho i wpatrywałam się w mulatkę
- Już wiem ! - prawie krzyknęła - Obcasy ! Tak, koniecznie !
- Niiieee - jęknęłam - Nogi mi odpadną
- A gdzie tam ! Czekaj chwilę, Kels... Możesz zająć się włosami, ok ? Wzięłam brązową farbę i tą na ombre, jest w szufladzie nad komodą, więc wiesz - puściła jej oczko i podeszła do szafy z której wygrzebała wysokie buty.
Zrobiłam na nią wielkie oczy.
- Żartujesz sobie ? - zaśmiałam się
- Nie, nie, nie - powiedziała szybko - Nakładasz je i koniec
- A...Ale ja w nich nie wytrzymam - jęknęłam
- Jak nie ?! Wytrzymasz, są bardzo wygodne - stwierdziła, po czym mi je podała
Poddałam się i pokornie wzięłam od McCaffrey obuwie. Postawiłam je obok fotela, po czym Kels zajęła się moimi włosami. Siedziałam sobie tak spokojnie, kompletnie odprężona. Nawet nie zauważyłam kiedy minęło 2,5 godziny.
- No, skończone - stwierdziła Kels i podała mi lusterko
- O rany ! - pisnęłam
- Podoba się ? - spytała blondynka
- Pewnie ! Zupełnie inaczej, sama siebie nie poznaję - zaśmiałam się
- Ślicznie wyglądasz, pasuje ci brąz - powiedziała Naree
- Dzięki - cmoknęłam każdą w policzek
- Nie ma za co - stwierdziły równocześnie
- Dobra moje panie, zwijamy się, bo reszta tam uschnie na dole - zachichotała Kelsey
- Ok, ok, tylko buty założę - stwierdziłam z uśmiechem
- Spoko, ja właściwie też muszę, bo w balerinkach nie pójdę, nie ? - zaśmiała się Nareesha

Po 30 minutach byłyśmy wszystkie gotowe. Zeszłyśmy na dół, wszyscy siedzieli w kuchni i pili herbatę.
- Hej wam ! - uśmiechnęła się Kelsey
- Hej! He... - wzrok chłopaków zatrzymał się na mnie
- M....Melanie ? To ty ?! - pierwszy odezwał się Jay
- Ano ja - parsknęłam śmiechem, widząc ich bezcenne miny - I jak ? - spytałam
- Ślicznie ! Wyglądasz... WOW ! - powiedział Nathan, podchodząc do mnie
Uśmiechnęłam się szeroko, a brunet objął mnie w talii - Moja śliczna - szepnął mi do ucha
Oparłam swoją głowę o jego ramię i splotłam nasze palce. Zerknęłam na Maxa, który w tempie ekspresowym odwrócił wzrok. Westchnęłam cicho i uśmiechnęłam się delikatnie do mojego ukochanego.
- To co, idziemy ? - spytał Thomas
- Pewnie ! - Jay klasnął w dłonie, szybko wstając z krzesła
Reszta postąpiła tak samo. Zadzwoniliśmy po taksówkę, nie chcąc wydziwiać z jakimiś ekskluzywnymi limuzynami itp. bo nikt nie widział w tym sensu.
Po paru minutach wysiedliśmy przed jakimś niepozornym klubem. Nathan uśmiechnął się do mnie, musnął mój policzek delikatnie, po czym wszyscy (przynajmniej większość) w bardzo dobrych nastrojach weszliśmy do budynku. Były tam tłumy ludzi, oczywiście większość kręciła się na parkiecie i przy barze. Żadnych fotoreporterów, a przynajmniej tak nam się zdawało.
Zajęliśmy sobie miejsca na sofach gdzieś w rogu. Jay z Maxem poszli zamówić jakieś drinki. Tom i Kels czmychnęli na parkiet, a za nimi Siveesha.
- Mogę panią prosić do tańca ? - szepnął mi na ucho Nathan, splatając nasze palce
- No oczywiście - delikatny uśmiech zagościł na mojej twarzy, po czym wstałam i poszłam z chłopakiem na parkiet.
Zaczęliśmy poruszać się w rytm muzyki. Od czasu do czasu mój brunet skradał mi słodkiego buziaka.
- Jesteś dla mnie bardzo ważna - wyszeptał
- Ty dla mnie też kochanie - odpowiedziałam
- Kocham cię słonko - powiedział
- Ja ciebie też - szepnęłam, po czym wtuliłam się w chłopaka mocno
Pocałował mnie w czubek głowy  i objął ramionami. Zachichotałam i zaciągnęłam się jego zapachem.
- E, zakochańce ! Chodźcie tu ! - krzyknął do nas Max
Parsknęłam śmiechem, po czym poszłam z Nathem do reszty.




----
Hej wszystkim ! Wow ! To już 40 - sty rozdział ! Ale ten czas leci :0
Obiecałam, że dzisiaj dodam, to dodaję :D
Co prawda trochę krótki jest, ale mam nadzieję, że nie taki zły :)
Uciekam się uczyć, bo z miomi ocenami nie jest najlepiej :p zostawiam Was z rozdziałem i oczywiście do nexta !
PS. Jak możecie to proszę, skomentujcie :)
Buuuuuuuziaki ♡♥♡


środa, 19 lutego 2014

Rozdział trzydziesty dziewiąty

Czułam jak chłopak się uśmiecha, jednocześnie mnie obejmując. Zaczęliśmy robić obchód dookoła budynku. Wszyscy byli pod niemałym wrażeniem wyglądu oraz wielkości domu i jego niesamowitego otoczenia. Mieliśmy przepiękny widok na zielone wzgórza, a w ogrodzie nawet basen ! Ba, w końcu villa to villa, nie ? 
Po godzinie spędzonej na świeżym powietrzu poszliśmy do budynku. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy w życiu nie widziałam ładniejszego wystroju. Podłoga z kamienia, a w sypialniach z drewna. Było dużo przestrzeni, ogólnie.... Było idealnie. Po paru dobrych minutach wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, aby rozpakować swoje manatki. Ja pomogłam Nathanowi ogarnąć wszystkie jego ubrania w szafie, a właściwie jej połowie, ponieważ druga była moja. Muszę przyznać, że wziął więcej ciuchów niż ja.
- Dobra, rozpakuj się sam już - westchnęłam, patrząc na wpół pełną walizkę
Odsunął się od szafy - Poważnie? Słońce, przecież ja sobie nie poradzę - jęknął
Przewróciłam oczami - Nie wiem, ale ja muszę swoje rzeczy wypakować - zaśmiałam się cicho - A twoich tu więcej jest niż moich - wskazałam na bagaż
- No to jutro to ogarnę - mruknął
- Nie, nie, nie - zachichotałam - Już mi tu rozpakowywać manatki ! - rozkazałam
- Ale... - jęknął niezadowolony
- Jutro ci się nie będzie chciało i tak dalej... Aż do wyjazdu - stwierdziłam - A więc proszę słońce moje kochane wypakuj się - cmoknęłam go w policzek
- No dobrze - zachichotał i spełnił moją prośbę posłusznie
Po dwóch godzinach wszyscy byli wypakowani. Nathan poszedł na dół coś zjeść, a ja usiadłam sobie przed komputerem i próbowałam na Skype'ie dodzwonić się do Kat. Dziewczyna po dłuższej chwili odebrała
- Hej młoda - powiedziała
- No hej - burknęłam - Dlaczego nie przyjechałaś się pożegnać ? - spytałam smutno
- Aj - podrapała się po głowie - Miałam dużo spraw do załatwienia i no tak wyszło jakoś - westchnęła
- No to chociaż zadzwonić mogłaś - stwierdziłam
- Przepraszam, nie pomyślałam o tym - wygięła usta w podkówkę
- Ok, ok, rozumiem - uśmiechnęłam się delikatnie - Jak w Polsce ? - spytałam zaciekawiona
- Nic się nie zmieniło - zaśmiała się cicho - Fajnie jest, moi rodzice cię pozdrawiają tak w ogóle
- O, dziękuję. Pozdrów ich ode mnie też
- A jak tam w Los Angeles ? Z dzikusami ? - spytała
- Jest bosko ! Pięknie, ciepło... Gdybym mogła to chyba bym tu już została - zaśmiałam się cicho
- Aż tak ? - zawtórowała mi
- Pewnie - puściłam dziewczynie oczko
W tym samym momencie do pokoju wrócił Nath z talerzem kanapek i jakimś sokiem na tacy. Wyszczerzyłam się szeroko, posyłając brunetowi buziaka. Chłopak postawił jedzonko na biurku, wziął sobie krzesło i usiadł obok mnie. Przywitał Kat z uśmiechem, po czym nalał mi soku pomarańczowego do szklanki.
- Dziękuję - posłałam mu delikatny uśmiech
W odpowiedzi pocałował mnie w skroń.
- Awwww - usłyszałam w tle Kat i parsknęłam śmiechem
Nagle do pokoju wpadł Jay, a za nim Max i Tom. Podskoczyłam ze strachu. Zerwałam się z krzesłą i podbiegłam do nich.
- Jezu, nic wam nie jest ?! - pisnęłam, pomagając Loczkowi wstać
- A ja ? - jęknął Thomas, na co przewróciłam oczami z uśmiechem i podałam mu rękę
Maximillian sam się pozbierał. Jay spojrzał na nich złowrogo
- Coś się stało ? - spytałam delikatnie
- Widziałaś Tię ? - spojrzał na mnie z nadzieją niebieskooki
- A kto t... - nie dane mi było dokończyć - To jaszczurka Jaya, Neytiri - wyprzedził mnie Nath
- Jezusie, jaka jaszczurka !? - pisnęłam
- No taka duża jest... w miarę... - powiedział James
- Aha... - przełknęłam głośno ślinę - Gdzie ona jest ?
- Właśnie nie wiem... Oni ją wypuścili ! - krzyknął z rozpaczą wskazując na rechoczącego Toma i Maxa
- O Jezu ! - pisnęłam
- No właśnie ! - poparł mnie Jay
- Nie ! O Jezu ! - cofnęłam się i wskazałam na beżowo-brązowego stwora, pełznącego po korytarzu
- TIA ! - krzyknął McGuiness i podbiegł do zwierzaka
Zrobiłam wielkie oczy, po czym zerknęłam na Nathana, którego najwyraźniej cała ta sytuacja bardzo bawiła. Walnęłam go niezbyt mocno łokciem w bok. Przygarnął mnie do ciebie, całując w nos.
Max zerknął na nas, odwrócił się na pięcie i poszedł na balkon. Tom wrócił do Kels, a Jay z Neytiri do swojego pokoju.
Ja z Nathem wróciłam do rozmowy z Katheriną, która już nie trwała tak długo. Pożegnaliśmy się, po czym stwierdziliśmy, że zejdziemy na dół. Zastaliśmy tam wszystkich. Jedni grali na konsoli, a drudzy...
- PIŁKARZYKI ! - Sykes podskoczył z radosci, a ja głośno się zaśmiałam
- Mel ! - usłyszałam wesoły głos Jaya
- Taaak ? - obróciłam się do Loczka
- Zrobiłabyś naleśniki ? Proszę, proszę, proszę - złożył ręce jak do modlitwy 
- No dobra - zaśmiałam się - Ktoś jeszcze ma na nie ochotę ? - spytałam go 
- Ej wy ! - krzyknął - Chce ktoś naleśniki, najpyszniejsze na świecie ? - wyszczerzył się 
Wszyscy zaraz chórem stwierdzili, że oczywiście. Zaśmiałam się głośno, po czym czmychnęłam do kuchni. Przygotowałam wszystkie składniki itp. Nagle ktoś wszedł do kuchni. Obróciłam się i ujrzałam Maxa we własnej osobie. Trochę mnie to zdziwiło.
- Pomóc w czymś ? - spytał
- Nie - podrapałam się po głowie - Chyba nie
- No to pomogę - uśmiech zagościł na jego twarzy
- Skoro ci się chce, to dobra - odwzajemniłam gest
- Co mogę zrobić ? - spytał
Podałam mu miskę - Mieszaj - poleciłam z wyszczerzem
Zaśmiał się cicho i wykonał moje polecenie. Ja z kolei zabrałam się za farsz. Stwierdziłam, że zrobię obiadek na słodko.
Po około godzinie wszystko było gotowe. Wielki talerz naleśników wylądował na stole w jadalni. Nareesha z Kelsey nakryły do stołu. Wszyscy dosłownie rzucili się na jedzenie.
- Jeju jakie pyszne ! - stwierdził Tom z pełną buzią
Zaśmiałam się cicho - Oj tam, oj tam - machnęłam ręką
- Parker ma rację ! - Max wysłał mi delikatny uśmiech
Zachichotałam i wzięłam na talerz kolejnego naleśnika z Nutellą. Nathan w międzyczasie skradł mi słodkiego buziaczka w policzek.
- Co wy na to, żeby zrobić jakiś wypad do klubu ? Tak na dobry początek pobytu tutaj ? - zaproponował Siva razem z Jayem
Spojrzeliśmy po sobie - Dobry pomysł ! - Max klasnął w dłonie
- Może wyrwiesz jakąś panienkę w końcu, co ? - parsknął śmiechem Jay
- Nie potrzebuję, mam jedną na oku - stwierdził, a właściwie burknął i zerknął na mnie przelotnie
Serce mi szybciej zabiło przez te słowa. Czułam jak na chwilę krew odpłynęła mi z twarzy. Nagle zapragnęłam zostać w domu i nie iść do żadnego klubu.
- Mel, wszystko ok ? - spytał Nathan, nachylając się w moją stronę
- Tak, tak - powiedziałam szybko i wymusiłam uśmiech
Chłopak chyba tego nie łyknął, ale przynajmniej udawał, za co w tej chwili byłam mu wdzięczna, chociaż wiedziałam, że do tematu wróci prędzej czy później. Reszta na szczęście nie zauważyła mojej reakcji i kontynuowała rozmowę.
- To ja posprzątam - powiedziała Naree po dłuższej chwili
- Ja ci pomogę - stwierdziłam
- Nie, ty przygotowałaś pyszny obiad, to teraz ktoś inny sprząta - puściła mi oczko
- My pomożemy - wyszczerzył się Jay razem z Sivą i Tomem
- Ok, ok - mulatka zachichotała, po czym zaczęli sprzątać
Uśmiechnęłam się delikatnie do mojego bruneta, który odwzajemnił gest.
- Pójdziemy na spacer ? - zaproponował
- Pewnie - powiedziałam wstając z krzesła
Sykes ujął moją dłoń, po czym wyszliśmy razem z domu. Zaczęliśmy przechadzać się po przepięknym, zadbanym, dużym ogrodzie. Po mojej głowie przez cały czas chodziły słowa Maxa... Ja mu się podobam, co mi się wcale nie podoba. Tak nie może być. Będę musiała z nim porozmawiać. Nawet dzisiaj, chociaż wątpię, żeby na trzeźwo mi cokolwiek powiedział... Ale skoro potrafił walnąć taki tekst przy wszystkich ? Sama nie wiem...
- Mel - mruknął
- Tak ? - zatrzymałam się i spojrzałam na bruneta
- Dlaczego tak zareagowałaś na słowa Maxa ? - spytał
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami
Spodziewałam się tego pytania, które wcale mnie nie ucieszyło.
Westchnął głośno - Dlaczego mnie okłamujesz ? - spytał łagodnie
- Nie okłamuję... Tak szczerze to czuję się nieswojo w towarzystwie Maxa... - szepnęłam
- Coś ci zrobił ? - zapytał, szybko się prostując
- Nie ! Skąd ! - zaprzeczyłam - Po prostu, jakoś tak... - stwierdziłam
Nie chciałam mówić mu o tym zdarzeniu w aucie. Było minęło, nic się nie stało i nie ma sensu o tym mówić.
- Mam nadzieję - szepnął, po czym przygarnął mnie do siebie
Wtuliłam się w niego mocno - Kocham cię - mruknęłam
- Ja ciebie też słońce - pogłaskał mnie po plecach i cmoknął w czubek głowy
Chwilę tak postaliśmy, aż w końcu oderwałam się od Nattyego. Splotłam nasze palce, po czym kontynuowaliśmy spacer.
- Ale tu ślicznie - szepnęłam, patrząc na rozciągający się przed nami krajobraz
Skinął głową delikatnie i pocałował mnie z miłością. Obdarzyłam go szerokim uśmiechem, po czym szybko odwzajemniłam pocałunek. Gdy odsunęłam się od chłopaka, ten wziął mnie na ręce.
- Puszczaj ! - pisnęłam przestraszona
- Zaraz - zaśmiał się i wpił w moje usta, skutecznie mnie uciszając - Nabierz powietrza - szepnął
- CO ?! - prawie krzyknęłam, ale spełniłam polecenie
Nie zdążył mi odpowiedzieć, bo wylądowałam  w wodzie. Na szczęście umiałam pływać, ale... Niech się pomartwi ! Zaczęłam udawać, że się topię.
Nathan bez wahania wskoczył do wody i podpłynął do mnie. Zaczęłam się śmiać jak głupia, po czym przyciągnęłam go do siebie.
Zmrużył oczy - Chcesz żebym na zawał zszedł ?!
Parsknęłam śmiechem, czochrając go po włosach - Oj miśku, miśku - mruknęłam
W odpowiedzi chlusnął mi wodą w twarz - Też cię kocham ! - krzyknął
- O ty ! - pisnęłam i oddałam mu z całą siłą
Zaśmiał się głośno, po czym zanurkował. Poczułam jak na moich kostkach zaciskają się jego dłonie. Wzięłam haust powietrza i zostałam wciągnięta pod wodę. Zaczęłam łaskotać chłopaka, aby mnie puścił. Okazało się to bardzo skuteczne, bo po paru sekundach brunet wił się ze śmiechu.
- Już ! Mel ! Słońce moje ! - wydusił przez śmiech
- No dobra, dobra, tylko więcej tak nie rób ! - zachichotałam
- Nie będę, tylko więcej w wodzie mnie nie łaskocz - powiedział rozbawiony
- Ok - automatycznie przestałam go gilgotać 
- Chodź tu do mnie - mruknął i rozłożył ręce
Zaśmiałam się, po czym wtuliłam w niego. Staliśmy tak jakiś czas w tej wodzie, aż w końcu przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz i dostałam gęsiej skórki.
- Oj kocie, chodź do domu, bo jeszcze mi się przeziębisz - szepnął
- Dobrze - skinęłam głową, po czym wyszliśmy z basenu
- A wiesz, nawet tak zimno nie jest - zaśmiałam się i poszliśmy do domu
Nagle usłyszeliśmy krzyki. Obejrzałam się szybko, zauważyłam chłopaków na balkonie. Max z Tomem byli za barierką. Serce prawie mi stanęło. Zrobiłam wielkie oczy.
- Co wy tam robicie ?! - pisnęłam
- Korzystamy z basenu.... A przynajmniej próbujemy - odpowiedział Maximillian, który stał sobie w samych bokserkach - Parker no, ruszaj się ! - jęknął
- Kiedy ja się boję ! - krzyknął, trzymając się kurczowo barierki
- To nie takie straszne ! - powiedział, po czym skoczył do wody na bombę
- Boże, Tom - jęknął Jay i popchnął chłopaka do basenu
Pisnęłam, zakrywając usta dłonią. Nathan tylko głośno się zaśmiał, po czym objął mnie ramieniem.
- I co ? Tak strasznie było ? - szturchnął brązowookiego Łysy
- Tak - stwierdził
- Nie przesadzaj - parsknął śmiechem
Mimowolnie Parker mu zawtórował. Zaraz do nich dołączyli się pozostali chłopacy, ciągnąc za sobą dziewczyny. Nath tylko został ze mną i uśmiechał się szeroko.
- Chodź słońce, przebierzemy się - mruknął mi do ucha
- Mhm - cmoknęłam go w usta, na co szeroko się uśmiechnął
Brunet objął mnie ramieniem, po czym czmychnęliśmy do budynku.




-----
Hej Wszystkim ! Jak tam u Was?
Coś ostatnio mało komentarzy pod rozdziałami widuję ;c Nie powiem trochę mi przykro
No ale cóż. W każdym razie baaaardzo dziękuję za wszystkie komentarze dające kopa do pisania :*

No to do nexta ! :* Jak coś, to nie będzie mnie aż do niedzieli (23.02) Więc gdybym komuś nie skomentowała rozdziału, to obiecuję, że zrobię to od razu powrocie ! :)
Buuuuuuuuuuziaki ♥
It's #WantedWednesday ! ♥♥♥♥♥

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział trzydziesty ósmy

Chłopak po chwili namysłu pociągnął mnie do jakiegoś tylnego wejścia
- Przemycimy się tędy - wyszczerzył się
- A wiesz, że mamy niezły kawałek do przejścia ? - spytałam patrząc na niego
- To nic - cmoknął mnie w policzek
Zaśmiałam się cicho - Nath - mruknęłam - Przecież fanki na ciebie czekają - powiedziałam - W ogóle to jest bez sensu - stwierdziłam - Przecież sama trafię do bramki i tak dalej, a tak to nas jeszcze ktoś zobaczy razem i lipa
Brunet podrapał się po głowie z zakłopotaniem - Hmm... To może ja wrócę do reszty i spotkamy się na miejscu ? - spytał - Tam nie powinno już być fanek - puścił mi oczko
- Ok - zaśmiałam się cicho - No to do zobaczenia - szepnęłam
- Do zobaczenia - uśmiechnął się
Poszliśmy w swoje strony. Słyszałam krzyki i piski rozentuzjazmowanych dziewczyn. Sama uśmiechnęłam się szeroko. Weszłam w tłum jakichś podróżnych. Spokojnie się tam 'przemyciłam' i gdy już już miałam siadać na krześle usłyszałam jak ktoś znajomy mnie woła. Obróciłam się szybko i zobaczyłam Georgea. Poczułam uderzenie gorąca, spowodowane stresem oraz obawą, że ktoś nas zobaczy. Zrobiłam wielkie oczy.
- Idź do chłopaków - powiedziałam szybko
- Wyganiasz mnie ? - zaśmiał się
- Nie, tylko nie chcę żeby ktokolwiek mnie z wami zobaczył, nie teraz - szepnęłam
- Dobrze, dobrze. Ale zdajesz sobie sprawę, że w L.A i tak prędzej czy później wszystko się wyda i będziesz, chcąc nie chcąc rozpoznawalna - stwierdził - Więc nie uciekaj
- Nie uciekam, po prostu nie czuję się na siłach, aby TERAZ zostać osobą publiczną, jasne ? - powiedziałam chyba zbyt ostro niż zamierzałam
Chłopak westchnął - Rób jak uważasz - szepnął i odszedł
Westchnęłam głośno, po czym usiadłam na krześle. W spokoju czekałam na lot.

Po odprawie zajęłam swoje miejsce, obok Natha. Lecieliśmy klasą biznes. Siedziałam akurat przy oknie, dzięki czemu miałam śliczne widoki, które zawsze mnie uspokajały. Oparłam głowę o ramię mojego ukochanego, a ten przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy. Uśmiechnęłam się delikatnie, po czym wtuliłam w niego mocniej. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę. Słyszeliśmy śmiechy i chichy reszty.
- Hej młodzi - usłyszałam wesoły głos Kels - Nie przeszkadzam ? - spytała, podchodząc do nas
- Pewnie, że nie ! Siadaj - wskazałam miejsce naprzeciwko - Jak tam ?
- A no fajnie tylko, że Tom akurat zajął się graniem na telefonie razem z Jayem i mnie olał - wzruszyła ramionami - A Max śpi, jak z resztą zwykle w samolocie, Siveesha też... więc tylko wy mi zostaliście - zaśmiała się, siadając na wolnym miejscu
Odwzajemniłam gest szczerze. Zerknęłam na Natha, po czym poczochrałam go po włosach - Kels, stresujesz się ? - spytałam zaciekawiona
To pytanie męczyło mnie od jakiegoś czasu.
- Tak na dobrą sprawę, to nie ma czego. Wiesz, zawsze jest obawa, ale staram się podchodzić do wszystkiego optymistycznie. To tylko show i wakacje... Przynajmniej dla mnie - obdarzyła nas miłym uśmiechem - A ty ?
- Szczerze ? Strasznie - jęknęłam - Nie wiem czy sobie poradzę ze wszystkim tym co będzie mnie otaczać. To jest zupełnie nowa dla mnie rzecz i nie jestem przyzwyczajona do jakiegokolwiek zainteresowania przez media - szepnęłam, zaczynając bawić się palcami
Usłyszałam głośne westchnięcie Nathana - Kochanie, nie ma co się przejmować. Wszystko będzie dobrze, już ja o to zadbam - zapewnił mnie i ujął moją dłoń
- Ja też ta... - nie zdążyła dokończyć
- Kels, Kels ! - usłyszeliśmy wołanie Parkera
Dziewczyna zaczęła się śmiać - Chyba mój mężczyzna znudził się grą, albo Jay wygrał - parsknęła śmiechem i przewróciła oczami
Spojrzałam na Nathana, po czym oboje wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Szczerze mówiąc, to nie wiem co nas tak rozbawiło, przegrywający TomTom ? Nieee, chyba po prostu głupawka w powietrzu :D
Kelsey patrzyła na naszą dwójkę jakbyśmy byli nienormalni. Na dobrą sprawę to sama próbowała powstrzymać śmiech. Jednak nie na długo jej się to udało. Wszyscy jak jeden mąż skierowali wzrok na nas.
Thomas podszedł do blondynki - Kochanie co tu tak śmiesznie ? - mruknął dziewczynie do ucha
Wzruszyła ramionami, w dalszym ciągu próbując się uspokoić. Po chwili odniosła sukces. Uspokoiła oddech. Nawet nie zauważyłam, kiedy cała ekipa się do nas przysiadła. Położyłam głowę na ramieniu Nathana, a kąciki moich ust powędrowały automatycznie do góry. Brunet objął mnie ramieniem i pocałował delikatnie w skroń.
- To co robimy ? - spytał Jay
- Może... Zagrajmy w butelkę ! - zaproponował Thomas
- Nieeeee ! - wszyscy krzyknęli błagalnie
- No to jakie pomysły mądrale ? - burknął niezbyt zadowolony Parker zakładając ręce na piersi
- Oj Tommy - Kels pocałowała go w policzek
Loczek z Łysym spojrzeli na nich z lekką zazdrością i udawanym obrzydzeniem.
- A może po prostu oglądniemy film ? - spytał Siva
Spojrzeliśmy po sobie - Ok, dobry pomysł - wyszczerzył się Nathan
- To co oglądamy Misiaki ? - zachichotałam
- Może... Avatara ?! - zaproponował Jay
- O nie, nie, nie ! Znam to na pamięć ! - krzyknął Tom, a pozostała trójka się z nim zgodziła
- Niech dziewczyny wybiorą - powiedział Nath i spojrzał na mnie
Podniosłam brew i zaśmiałam się cicho - To co bierzemy ? - skierowałam pytanie do Kels i Naree
Spojrzały po sobie - Mam ochotę na komedię romantyczną - stwierdziła mulatka
- Ja też - stwierdziła blondynka - A ty Mel ?
Podrapałam się po głowie - Szczerze to mi jest obojętnie - powiedziałam
Doszłyśmy do wniosku, że obejrzymy Bezsenności w Seattle. Chłopacy nie mieli nic do gadania, musieli się nam podporządkować. Włączyliśmy film i rozpoczęliśmy seans.
Tak spędziliśmy ponad 2 godziny. Siedziałam wtulona w Natha, Kels w Toma, Nareesha w Sivę, a Jay... Jay spał z głową opartą o również smacznie śpiącego Georgea.
Przypomniała mi się Katherina. Miała przyjechać się pożegnać i co ? Nic. Westchnęłam głośno. Po przyjeździe postanowiłam zadzwonić do dziewczyny, koniecznie.
Od patrzenia na Łysego i Loczka ogarnęła mnie śpiączka. Wtuliłam się mocniej w Nathana i momentalnie zasnęłam.

- Melanie, wstawaj - ktoś mnie szturchnął - Słoneczkooo wstajemyyyy - słyszałam znajomy głos
Niechętnie otworzyłam oczy - Nieee - jęknęłam
- No już, już, bo zaraz lądujemy - brunet zaczesał mój kosmyk włosów za ucho
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie - A co jeśli mi się nie chce ? - spytałam
- To tu zostaniesz - zaśmiał się - Ja cię wyciągać nie będę na siłę
Zmrużyłam oczy i pokręciłam głową - Idź sobie - wygięłam usta w podkówkę
- Pewna jesteś ? - uśmiechnął się delikatnie, po czym dał mi buziaka w usta
- Teraz już nie musisz nigdzie iść - poczochrałam go po włosach
Pół godziny później wszyscy byliśmy na lotnisku, gdzie czekaliśmy na busa, właściwie to tylko oni czekali, bo ja wypatrywałam taksówki. Patrzyłam co jakiś czas na moich oddalonych o co najmniej 30 metrów przyjaciół, właściwie to próbowałam, ponieważ kręcił się tam wielki tłum fanek i fanów. Nagle podjechał po mnie samochód. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym szybciutko zgarnęłam swoje manatki i wpakowałam się do środka. Przywitałam kierowcę i usiadłam na miejscu pasażera. Podałam mu adres, który miałam zapisany na karteczce. Spojrzał na mnie dziwnie, po czym ruszył. Napisałam w tym czasie do Natha
"Hej kochanie, właśnie jestem w drodze do domu (?), a wy ? Kc :*" 
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. W końcu (na szczęście) Nath zawsze ma przy sobie telefon
"Villi słońce, villi :D Dosłownie kilka sekund temu wsiedliśmy do busa. Ciekawy jestem, kto będzie pierwszy na miejscu :) xoxo "
Parsknęłam śmiechem - oczywiście, że ja ! - pomyślałam i się zaśmiałam
Po paru dłuższych minutach byłam na miejscu. Widok kompletnie zaparł mi dech w piersiach, nie mogłam się wysłowić, nic.
Nath miał rację, całkowitą. To nie był dom, domek. To była villa, wielka, piękna villa !

Wygrzebałam się z taksówki, zabrałam swoje manatki i zapłaciłam kierowcy. Patrzłam na budynek, nie mogąc uwierzyć własnym oczom.
Nagle na podjazd podjechał znajomy, czarny bus, z którego wygramoliło się pięciu wyszczerzonych chłopaków i dwie roześmiane dziewczyny. Reakcja Jaya na widok tego w czym będziemy mieszkać kompletnie mnie rozwaliła z resztą, jak wszystkich. Loczek z wrażenia wypuścił z rąk telefon i zaczął skakać jak małe dziecko.
- McGuiness nie załamuj mnie ! - jęknął Kevin, który kupił mu ten telefon w nadziei, że chociaż z podarunkiem nic złego się nie stanie
Wszyscy parsknęli niepohamowanym śmiechem. Brunet ogarnął się, szybko zebrał komórkę z ziemi, a inni zajęli się wypakowywaniem swoich bagaży.
Nath podszedł do mnie, po czym przygarnął do siebie - I jak się mojemu słońcu podoba ? - mruknął
- Jest... Jest przecudownie ! - pisnęłam i wtuliłam w mojego chłopaka
Czułam jak się uśmiecha, jednocześnie mocno mnie obejmując.



-----
Hej Wszystkim !
Powracam z może nie najdłuższym rozdziałem (Mam nadzieję, że chociaż się podobał :P) :3 Trochę się zrehabilitowałam szczerze mówiąc podczas tej przerwy :)
Mam przed feriami tyyyyle nauki, że mózg siada ._____. Ale tylko 4 dni i WOLNE ! YEEEEY ♥ Piękny ten czas :3
A jak tam Wasze ferie ? Zaczynacie, czy już skończyłyście ? I jak Wam minęły/jakie macie plany ? :)
No to ja czmycham się uczyć i dla odprężenia...Trochę porysować ! Do nexta !
Buuuuuuziaczki :******************
 

środa, 22 stycznia 2014

Bardzo ważne !

Chcialam Was poinformować, że zawieszam wszystkie moje blogi, nie wiem na jak długi okres czasu. Rozpadłam się psychicznie i nie mam siły na pisanie.
Przepraszam Was :c
Od razu zajrzyjcie tu : thewantedmusic.com
Kocham Was :c 3majcie się
Jak coś to proszę o cierpliwość jeśli chodzi o Wasze blogi
Nika

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział trzydziesty siódmy

Obudziło mnie delikatne szturchnięcie przez Natha.
- Kochanie, jesteśmy na miejscu - mruknął
- Już ? - jęknęłam, leniwie otwierając oczy
- Niestety - powiedział, po czym pomógł mi wstać
Westchnęłam głośno i wzięłam moją walizkę
- Ej, ja wezmę - stwierdził
- Szybciej będzie, ty masz dwa tobołki - uśmiechnęłam się
Po chwili byliśmy już przed dworcem. Przywitał nas nie kto inny jak Max.
- Hej Młodzi ! - wyszczerzył się
- Cześć ! - powiedzieliśmy równocześnie
- Mel, daj tę walizkę - poprosił Łysy
Podałam mu ją, a Nathan objął mnie ramieniem i delikatnie pocałował w policzek. Zauważyłam jak George zaciska mocniej dłoń na rączce od walizki, tak, aż mu kłykcie pobielały.
- Jak było w Manchesterze ? - spytałam, starając się rozluźnić atmosferę
- Dobrze - uciął - A w Gloucester ?
- Bardzo fajnie, Karen wyszła ze szpitala i już czuje się dużo lepiej, ogółem wszystko się układa - powiedziałam 
- To dobrze - uśmiechnął się do mnie, a Nathana zmierzył nieprzyjemnie wzrokiem
'Coś czuję, że wyjazd do Los Angeles będzie straszny z nimi dwoma i humorami Łysego ' - pomyślałam, ale trzymałam język za zębami
Po chwili siedzieliśmy w aucie.
Nathan zajął miejsce na tylnym siedzeniu. Ja chciałam zrobić to samo i już otwierałam drzwi gdy nagle odezwał się George
- Chodź Mel, potowarzyszysz mi tu z przodu - poklepał siedzisko 
Zawahałam się chwilę, spojrzałam na Natha, który wzruszył ramionami z miną 'rób co chcesz'. 
- Dzięki Maxiu, ale nie chcę ci przeszkadzać - powiedziałam, przypominając sobie moment w którym położył mi dłoń na kolanie, gdy jechaliśmy razem.  
Zajęłam miejsce obok Natha, który szeroko się do mnie uśmiechnął i pocałował 
- Moja kochana - mruknął z zadowoleniem, obejmując mnie ramieniem
Max zacisnął dłoń na kierownicy, po czym zmienił bieg, a chwilę później ruszyliśmy z piskiem opon w kierunku mojego domu. 
Nath co chwilę się na mnie patrzył z uśmiechem i miłością, co oczywiście za każdym razem odwzajemniałam. 
George przez całą drogę nie odzywał się ani słowem. Nie powiem, denerwowało mnie to trochę. 
Około dwudziestu minut później byliśmy na miejscu. Nathan wyjął walizki z bagażnika i pożegnaliśmy się z Maxem, który pojechał do swojego mieszkania. 
Ja z Nathem z kolei poszliśmy do mnie. Chłopak zostawił swój bagaż w przedpokoju, a ja od razu czmychnęłam na górę, żeby się spakować. 
Słyszałam jak idzie za mną po schodach. Uśmiechnęłam się delikatnie i wkroczyłam do mojego królestwa. Już, już miałam zamykać drzwi, gdy nagle 'ktoś' zablokował je nogą. Obróciłam się z przymrużonymi oczami 
- Obiecałaś mi coś, nie ? - mruknął 
Przewróciłam oczami uśmiechając się delikatnie. 
Pocałowałam go  - No, a teraz daj mi się spakować - powiedziałam, kładąc dłoń na jego torsie
- A... Ale no... ej ! - jęknął niezbyt zadowolony
- Co ? Przecież nie powiedziałam ci co to będzie. Tadam - zaśmiałam się cicho i weszłam do pokoju, zostawiając chłopaka przed drzwiami
Słyszałam jak głośno wzdycha. Wyjęłam sobie ubrania, które chciałabym zabrać i zaczęłam je segregować.
- Ja się tak łatwo nie dam - stwierdził, podchodząc do mnie 
- Misiaku - mruknęłam - Spełniłam obietnicę, nieprawdaż ? 
- No nie do końca - stwierdził - Obiecałaś mi coś co będzie ciekawe, specjalne - szepnął
- Aha - założyłam ręce na piersi - Czyli buziak ode mnie to nic specjalnego tak ? - spytałam
Chłopak chyba poczuł się trochę zakłopotany - Tak. Znaczy się nie ! Nie o to mi po prostu chodziło - jęknął - Myślałem, że no... Spodziewałem się czegoś więcej, może tak
Westchnęłam głośno - No wiesz co ? - parsknęłam - Wiesz, tak naprawdę to miałam zaplanowane coś innego, ale sorry, jakoś mi się odechciało - warknęłam 
- Ej Mel - mruknął - Przepraszam - powiedział, podchodząc do mnie
- Idź sobie - warknęłam
Odwróciłam się do chłopaka plecami i zaczęłam szybko układać ubrania w walizce. 
- Kochanie moje no - szepnął - Przepraszam - pocałował mnie w czubek głowy 
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie - Dobra, przeprosiny przyjęte - powiedziałam - A teraz możesz pomóc mi się pakować, albo nie przeszkadzać - stwierdziłam
- To ja chyba pomogę - zachichotał
- W takim razie leć po moje kosmetyki do łazienki, ręczniki... A właściwie to zabierz wszystko co moje - zaśmiałam się
- Ok, już biegnę kochanie moje - powiedział, po czym zniknął za drzwiami
Zaczęłam szybciutko pakować bieliznę, ubrania oraz ulubioną biżuterię. Chciałam się jak najszybciej uwinąć, bo mieliśmy pojechać, a właściwie pójść do Nattyego.
Sykes dopiero po 20 minutach wrócił do mojego pokoju. Trzymał masę różnych kosmetyków i przyznam szczerze sama nie wiedziałam, że tyle ich mam :D
- Gdzie to położyć ? - spytał
- Daj na łóżko - uśmiechnęłam się szeroko
- Ufff - mruknął, po czym rzucił wszystko na wyznaczone miejsce - Jakbym tak to trochę ponosił to to lepsze od siłowni jest - zachichotał
- Oj już nie przesadzaj - stwierdziłam patrząc na niego - Aż tak ciężkie ? - zdziwiłam się widząc jego minę
- Noo - jęknął podchodząc do mnie - Pomóc ci jeszcze jakoś ? - spytał szeptem
- Nie, już nie trzeba. Ale jakbyś mógł tak herbatkę, albo obojętnie co do picia zrobić hmm? - mruknęłam z uśmiechem
- A no mógłbym, mógłbym - stwierdził - No to uciekam do kuchni - cmoknął mnie w skroń, po czym wyszedł z pomieszczenia
Znów zostałam sama i kontynuowałam, a właściwie kończyłam pakowanie. Musiałam przyznać, że jak na mnie ta czynność poszła wyjątkowo szybko. Miałam dwie walizki wypchane do granic możliwości. Na łóżku zostało parę niepotrzebnych kosmetyków.
Uśmiechnęłam się do siebie, a po chwili wrócił Nath, z dwoma kubkami gorącej cieczy - Tak trochę poszperałem po szufladach i znalazłem... - wyszczerzył się tajemniczo - Gorrrącą czekoladę ! Pomyślałem, że może miałabyś ochotę...
- O jacie ! Super - powiedziałam zaskoczona i zadowolona - Ty zawsze coś fajnego wymyślisz - puściłam mu oczko i wysłałam buziaka
- Bo przecież za to mnie kochasz, prawda ? - podniósł jedną brew z uśmiechem
- Pewny jesteś ? - zaśmiałam się, wstając z podłogi
- Jak najbardziej - mruknął, podchodząc do mnie
Wzięłam z jego ręki czerwony kubek i upiłam dużego łyka gorących słodkości - Mmmm pyszne - uśmiechnęłam się
Odwzajemnił gest, po czym usiadł na sofie
- Natty ! Fota na Insta ! - powiedziałam, wyjmując telefon
- Ej, taka z zaskoczenia ?! - prawie krzyknął
- A co ! - zaczęłam się śmiać - To jak, pozujesz ? - spytałam
- Pewno - zachichotał
Zdjęcie wyszło za pierwszym razem - No to teraz wstaw na Insta - puściłam mu oczko
- A czemu nie ty ? - spytał
Walnęłam się w czoło - Bo zaraz by jakieś podejrzenia były, nie ? A tego jak na razie nie chcemy
- Racja - zaśmiał się - Podaj na chwilkę telefon, Słońce - poprosił
Usiadłam chłopakowi na kolanach i oparłam głowę o jego obojczyk - Proszę - podałam mu IPhone'a
Brunet szybko się zalogował na Instagramie i wrzucił zdjęcie.
Pocałowałam mojego mężczyznę, po czym zaczęłam się trochę wiercić na jego udach, bo było mi nieco niewygodnie.
Chłopak cicho jęknął - Błagam nie kręć się tak - szepnął, lekko zaczerwieniony
Zaczęłam się śmiać - Ale jak ? O tak ? - ponownie wykonałam czynność
- Wredna z ciebie istota - warknął
- Ale przecież w 'takim czymś' - wykonałam ruch - Chyba nie ma nic złego, wrednego, nie ? - udawałam, że nie wiem o co chodzi
- Melanie ! Przestań - jęknął, chwytając mnie za nadgarstek
Musnęłam wargami delikatnie jego szyję - Ok, już nie będę - mruknęłam, po czym zeszłam z nóg chłopaka i wzięłam kubek z gorącą czekoladą
Zerknęłam kątem oka na Nathana, który patrzył na mnie ze zmrużonymi oczami. Zachichotałam cicho i dopiłam do końca gorący, a właściwie już letni napój.
Walnęłam się na miękką pościel, po czym założyłam ręce za głowę - To niedługo idziemy do ciebie ? - spytałam
- Wiesz co ? Tak szczerze, to mi się nie chce. Tam nie mam chyba nic do zabrania - mruknął - Ale za to - podszedł do mnie - Wiem jak moglibyśmy wykorzystać ten wolny czas przed podróżą - uśmiechnął się delikatnie, podchodząc do mnie coraz bliżej, aż w końcu wszedł na łóżko 
Przygryzłam subtelnie wargę po czym zachichotałam. Nathan podszedł do mnie na kolanach i zaczął delikatnie całować moją szyję. Jęknęłam cicho, po czym wplotłam palce w jego włosy. 

Obudziłam się wtulona w nagi tors jeszcze śpiącego Sykesa. Uśmiech szybko zagościł na mojej twarzy, przypominając sobie zeszłą noc. Zerknęłam na zegarek i zamarłam - Wstawaj ! Wstawaj ! - zaczęłam szturchać chłopaka
Jęknął - Cosiędzieje ? - spytał zaspany
- Za niecałą godzinę zabierają nas na lotnisko - powiedziałam, wstając
- Jak to ?! - prawie krzyknął
- No niestety - mruknęłam, zakrywając się kołdrą
- Kocie, zostaw mi trochę kołdry ! - poprosił
Zaczęłam się śmiać - Nie, poradzisz sobie - puściłam brunetowi oczko, podchodząc do szafy
Wygrzebałam z niej jakieś wygodne rurki, luźną koszulkę i bieliznę, po czym poszłam w stronę łazienki. Starałam się spieszyć, ale jakoś dzisiaj kompletnie mi to nie szło. Stanęłam pod prysznicem i delektowałam się gorącymi kroplami wody, szybko spływającymi po moim ciele.
- Kochanie, żyjesz tam ? - usłyszałam Nathana za drzwiami
- Co ? A tak - zachichotałam - Już wychodzę - mruknęłam, biorąc do ręki ręcznik
- Spokojnie - powiedział - Zrobiłem nam śniadanie - czułam jak się uśmiecha
- Kochany jesteś - stwierdziłam, jednocześnie zakładając spodnie
- To czekam na ciebie i wolną łazienkę - zaśmiał się
- Dobra, dobra. Ja już zakładam ciuchy - powiedziałam
- Ok, to ja idę do pokoju na chwilę - mruknął
Po niecałych 10 minutach byłam gotowa. Wyszłam z pomieszczenia i wpadłam na Nathana - Wohoho - zaśmiałam się
Przyciągnął mnie do siebie, po czym pocałował. Położyłam mu dłonie na karku, a uśmiech szybko zagościł na mojej twarzy.
- Kocie, ogarniaj się szybciutko, bo nie mamy za wiele czasu - szepnęłam
- Dobrze - cmoknął mnie w policzek - W kuchni na blacie masz kanapki - mruknął z uśmiechem
- Dziękuję, a teraz sio do łazienki ! - wepchnęłam bruneta do pomieszczenia - Tylko się tam streszczaj !
- Ty jakoś tego nie wykonałaś ! - burknął
- Bo ja jestem kobietą, mam inne przywileje - pokazałam mu język, po czym pobiegłam na dół
Zaraz zabrałam się za kanapki, z jak się okazało moją ukochaną Nutellą. Wróciłam do mojej sypialni i powoli zaczęłam znosić dosyć ciężkie walizki.
Dobrą chwilę później padłam na fotel i czekałam na mojego chłopaka, którego chyba wciągnął prysznic, albo co innego.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko je otworzyłam i rzuciło się na mnie trzech roześmianych facetów oraz dwie dziewczyny
- Hej wam ! - pisnęłam
- Hej Mel ! - krzyknęli równocześnie
Jedynie Max stał w drzwiach, delikatnie się uśmiechał.
- Gdzie BabyNath, bo byliśmy u niego w domu i go nie zastaliśmy. Pomyśleliśmy, że może jest u ciebie - stwierdziła Nareesha równocześnie z Sivą
- A siedzi od pół godziny w łazience - przewróciłam oczami - Wejdźcie - uśmiechnęłam się
- Dobra, ale musimy się spieszyć, bo niedługo mamy samolot - dostałam na przywitanie buziaka w policzek od Toma, Jaya, Sivy, Kels i Nareeshy
Max niestety mnie ominął. Po prostu wszedł do domu.
- Zjecie coś, wypijecie ? - spytałam
- Ja poproszę herbaty - stwierdził James
- Ja też - Siva
- I ja ! - Kels
- A ja będę inny i poproszę kawy - wyszczerzył się Tom
- Ok, nie ma problemu - puściłam wszystkim oczko - A wy ? - spytałam Nunu i Maxa
- Ja dziękuję - oparła głowę o ramię Sivy
- Max, pomożesz mi ? - poprosiłam
- Jasne - mruknął, po czym poszedł za mną do kuchni
- Co się dzieje ? - szepnęłam, nastawiając wodę w czajniku
- Nic - stwierdził opierając się o blat
- Max - warknęłam z bezsilności - Widzę przecież, że coś się dzieje - wyszeptałam, podchodząc do niego
- Nic - powiedział - Po prostu tak mam, koniec dyskusji, ok ?
Westchnęłam - Nie chcesz to nie mów - stwierdziłam i wyciągnęłam z szafki cztery szklanki
- Pomóc ci ? - spytał
- Możesz zaparzyć herbatę - powiedziałam
- Ok - uśmiechnął się delikatnie
Usłyszałam w salonie śmiechy, oraz głos Nathana. Chwilkę później z kawą i herbatami na tacy szłam do salonu. George człapał za mną w pewnej odległości.
Niecałe pół godziny później wychodziliśmy z mojego domu. Wszyscy mieli dobre humory, nawet Łysy.
Nath wpakował nasze walizki do bagażnika tourbus'a, po czym sami wsiedliśmy do środka. Thomas non stop opowiadał jakieś kawały, a Jay się wygłupiał, jednocześnie rozśmieszając całe towarzystwo.
Oparłam głowę o obojczyk mojego bruneta i ukradkiem spoglądałam na Maxa. Z jednej strony mnie denerwował, a z drugiej martwiłam się o niego.
Po paru minutach byliśmy na lotnisku. Nathan uparł się, że weźmie moje walizki, a ja stwierdziłam, że nie ma sensu mu się opierać.
- Mel, tam będzie masa fanek - szepnął brunet
Westchnęłam cicho - Masz rację - jęknęłam - To co robimy ? - spytałam
Wzruszył ramionami z uśmiechem - Nie wiem, ale zaraz coś wymyślę - zaśmiał się



-----
Hej Wszyyyystkim ! Powracam po prawie dwutygodniowej przerwie :d
Jak styczniowe dni mijają ? Mi na masie testów ;-; Coraz mniej czasu do pisania :c chociaż jak tylko mogę to piszę :)
Mam nadzieję, że macie się dobrze !
No to.... Do nexta !
PS. Dziękuję za wszystkie nominacje ♥ W niedługim czasie postaram się je napisać :*


niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział trzydziesty szósty

Po południu wszyscy byliśmy u Karen. Dosyć szybko się uwinęliśmy ze wszystkimi tobołkami. Razem z Jess wzięłyśmy panią Sykes pod rękę, a chłopak niósł torby do auta.
Już po paru minutach siedzieliśmy roześmianą gromadą w samochodzie. Kobieta czuła si dobrze, a rodzeństwu spadł kamień z serca.
Bądź co bądź, czy pokazywali to, czy starali ukryć, było widać, że niesamowicie się martwią. Ale kto by się nie martwił o swojego rodzica ?
Chwilę później byliśmy w domu Sykesów. Uśmiechnięci i zadowoleni poszliśmy do domu. Gdy Karen tylko przekroczyła jego próg zamarła.
- Jejku, Melanie, to twoja sprawka ? - spytała, rozglądając się dookoła
Na jej twarzy widziałam coraz to większy uśmiech i nutkę niedowierzania.
Skinęłam delikatnie głową - Właściwie to nas wszystkich
- Dziewczyno, jesteś wielka ! Nigdy jeszcze nie udało mi się zagonić tego oto bruneta do jakiejkolwiek pracy w domu, a ty tego dokonałaś. Bo wiesz, Jessica, jak to dziewczyna częściej pomoże - zachichotała i przytuliła mnie mocno - Dziękuje
Szeroki uśmiech zagościł na mojej twarzy - Nie ma za co - szepnęłam
- Ależ jest - pogłaskała mnie po plecach
- Mamo, a ja ? - upomniał się Nathan żartobliwie
- Oj kochanie - zachichotała - Tobie oczywiście też dziękuję - przytuliła syna
Zaśmiał się serdecznie i odwzajemnił gest. Karen podziękowała również Jessice
- Zjemy coś ? - spytałam 
- A no z chęcią - powiedziała Karen 
- To ja mogę zaoferować polską potrawę, pierogi - stwierdziłam 
Rodzina jak na zawołanie zmarszczyła ze zdziwieniem brwi - Nigdy nie jadłem, dobre to ? - pierwszy spytał Nath
- Hmm, powinna Wam zasmakować - powiedziałam
- A z resztą, głupie pytanie. Ty wspaniale gotujesz, więc zdajemy się na ciebie, kochanie - dłonią przeczesał grzywkę 
- To ja ci pomogę Melanie - stwierdziła kobieta 
- Oj nie, nie, nie - zaśmiałam się - Musisz siedzieć i odpoczywać 
- Ja się tym zajmę - zachichotał Nathan, po czym do mnie podszedł i pocałował za uchem
- Dobra, to my idziemy robić obiad - spojrzałam na bruneta, który wysłał mi delikatny uśmiech
Odwzajemniłam gest i czmychnęłyśmy do kuchni 
- Dobrze, ja zrobię ciasto, a ty w tym czasie przygotuj mi produkty na farsz - powiedziałam wymieniając je i jednocześnie wygrzebując z szuflady mąkę, oraz sól. 

Akurat wsadziłam ostatniego pieroga z mięsem do gorącej wody. Nath czuwał nad skwarkami. Odwróciłam się, wkładając brudną miskę do zlewu. Przetarłam blat wilgotną ściereczką.
Parę minut później było w miarę czysto. Stanęłam na środku pomieszczenia i spojrzałam co trzebabybyło jeszcze sprzątnąć 
- Nathan ! - pisnęłam, obrywając garścią mąki prosto w twarz
Ten zaczął się śmiać jak głupi, a ja, wykorzystując okazję oddałam mu. Stanął jak wryty, a chwilkę później trzymał w garści mąkę, dużo mąki.
Szybko do mnie podszedł i mocno przytulił, jednocześnie wcierając cały produkt w moje włosy. Wybuchnęłam śmiechem, wtulając się w chłopaka.
Objął mnie w talii i pocałował w skroń. Zachichotałam cicho, gdy nagle odezwał się minutnik. Podeszłam do niego i wyłączyłam 
- Natty, daj szybciutko talerze - poprosiłam 
- Ok, ok 
Chwilę później nakryłam do stołu i zaprosiłam wszystkich na posiłek. 
- Mel, co ty taka siwa ? - spytała Jess, odsuwając krzesło
- Jezu, kompletnie zapomniałam ! - wysłałam chłopakowi mordercze spojrzenie - Zaraz przyjdę - powiedziałam
- Oj kochanie, siadaj - brunet złapał mnie za rękę i pociągnął na krzesło
Pokiwałam z niedowierzaniem głową, ale zajęłam 'swoje' miejsce, po czym zaczęliśmy pałaszować.
- Jakie pyszne ! - powiedziała Karen równocześnie z Jessicą
- Dokładnie, mniam, mniam - Nath pogłaskał się po brzuchu
- Oj, dziękuję - poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec
- Musisz mi podać przepis - stwierdziła kobieta - Koniecznie. To ciasto.... Pyszne !
- Nie ma problemu - zachichotałam - I dziękuję
- Dziewczyno, ty do Masterchef'a idź, a nie u nas w kuchni siedzisz - zaśmiała się Jess
- Co ty, ja tak dobrze nie gotuję, w dodatku mało przepisów znam i w ogóle - wzruszyłam ramionami z uśmiechem
- Przesadzasz - zaśmiała się pani Sykes
Moje policzki ponowne przybrały kolor mocno różowy. Obiad dokończyliśmy, omawiając nasz wyjazd do L.A.
Nathan uparł się, że posprząta, więc stwierdziłam, że mu pomogę. Pozbierałam połowę talerzy, a w drodze do kuchni dostałam niewinnego całusa w usta.
Po chwili oboje znajdowaliśmy się w pomieszczeniu. Brunet odstawił talerze na blat i zrobił parę kroków w moją stronę.
Nawet nie wiedząc kiedy zamknął mnie w uścisku. Wtuliłam się w niego mocno
- Kocham cię - szepnął
- Ja ciebie też - uśmiechnęłam się
Pocałował mnie delikatnie w usta, a ja odwzajemniłam pocałunek - To co, kontynuujemy sprzątanie ? - mruknęłam
- Mhm, ale wiesz co, lepiej jak ja tu dokończę, a ty pójdziesz się trochę ogarnąć - spojrzał na moje włosy
- Dobra - zachichotałam, po czym czmychnęłam do łazienki
Przy okazji zabrałam Nattyemu szampon do włosów. Gdy już się wykąpałam, okazało się, że zapomniałam ręcznika. Zaczęłam go rozpaczliwie poszukiwać, jednak na marne. Został w sypialni. Co robić, co robić ?
- Nathan ! - krzyknęłam
- Tak ?!
- Przyniósłbyś mi ręcznik z sypialni, proszę cię bardzo - powiedziałam
- Jak bardzo ? - spytał
- Strasznie ! Bardzo, bardzo, bardzo !
- Już niosę - stwierdził
Gdy wchodził na górę słyszałam jak rozmawia przez telefon. Po chwili zjawił się z zielonym, miękkim materiałem w dłoni
- Proszę - mruknął, a w jego głosie dało się wyczuć lekkie zdenerwowanie
- Dzięki - wzięłam ręcznik i owinęłam nim swoje ciało
Chłopak wrócił do rozmowy, po czym czmychnął do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Ogarnęłam się szybciutko. Nie chciałam mu przeszkadzać więc stwierdziłam, że zaczekam, aż skończy. Ten czas przeznaczyłam na drobne poukładanie moich rzeczy w walizce. Trochę się martwiłam o swojego chłopaka.
Nagle ktoś otworzył drzwi. Szybko się obróciłam i zobaczyłam bruneta. Był nieco zły, ale starał się to ukryć.
- Co jest kochanie ? - spytałam, podchodząc do niego
- Plany się zmieniły. Jutro wyjeżdżamy do Los Angeles, musimy być wcześniej w studiu  - powiedział na wydechu
Westchnęłam i przytuliłam się do niego - Nie jestem pewna czy chcę jechać - szepnęłam
- Czemu ? - spytał zasmucony i lekko zawiedziony
- Obawiam się mediów, tego wszystkiego co tam będzie - wyszeptałam
- Będzie dobrze. Jeśli nie chcesz, to oczywiście możemy zachować nasz związek w tajemnicy przed prasą i innymi. Ja o to zadbam - pocałował mnie w czubek głowy - Tylko proszę, pojedź ze mną
Skinęłam głową, po czym włożyłam mu dłonie w tylne kieszenie spodni. Zaśmiał się cicho - Będzie dobrze. Nie pozwolę na to, żeby ktokolwiek naruszył naszą prywatność, chociaż ja swojej praktycznie nie mam - westchnął
- Męczy cię to ? - spytałam
- Wiesz, trudno powiedzieć. Bywają momenty w których jest to uciążliwe, ale po czterech latach się przyzwyczaiłem. Czasem myślę jak wyglądałoby moje życie, gdybym tego wszystkiego nie miał, ale nie umiem sobie wyobrazić takiej wersji. Bez tych czterech idiotów - pijaczyn, którzy są dla mnie jak starsi bracia, najbliższa rodzina, doradcy, wsparcie... Milionów fanów wspierających mnie, nas na każdym kroku, witających, lub żegnających na lotniskach... Koncertów, śpiewania, pasji, każdej napisanej piosenki, pisków, oklasków, owacji, bisów, łez wzruszenia, wygłupów, niezapomnianych wspomnień oraz zdarzeń, które zostają na zawsze, nie ważne ile miałbym lat. Każde spotkanie z tymi ludźmi, pokazuje mi jak jesteśmy dla nich ważni, ale też jak ważni i bliscy oni są nam. To niesamowite, kiedy fanka płacze ze szczęścia na widok idola, kiedy widzimy, że jesteśmy dla nich przykładem spełniania marzeń, a nasze cytaty są ich mottami których wiernie się trzymają. Moje życie bez tego wszystkiego byłoby puste, nijakie, bezbarwne, monotonne - powiedział - A do niedawna było wyblakłe, bo czegoś mi brakowało...
- Czego ? - spytałam
- Mojego Słońca, miłości, powietrza. Osoby której mógłbym powiedzieć wszystko, skoczyć za nią w ogień, pokazać jak bardzo ją kocham i okazywać to na każdym kroku. Brakowało mi osoby w której miałbym oparcie, która zostałaby, niezależnie od tego co by się działo - wyszeptał, podnosząc delikatnie mój podbródek - I znalazłem moją miłość, która teraz stoi tu przede mną i próbuje się nie rozpłakać - zaśmiał się cicho, widząc jak broda mi drży, a oczy szklą
Nie czekając złożył na moich ustach słodki, pełen uczucia pocałunek. Uśmiechnęłam się delikatnie i go odwzajemniłam.
Chcąc nie chcąc pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.
Chłopak subtelnie ją otarł. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Staliśmy w ciszy, wsłuchując się w nasze równomierne, spokojne bicie serc. Zaciągnęłam się zapachem Natha, po czym wtuliłam w niego mocniej.
Chłopak pocałował mnie w czubek głowy - Kocham Cię, nawet nie masz pojęcia jak bardzo dziękuję Bogu, że ciebie mam - wyszeptał w moje włosy
- Ojejku - szepnęłam - Ja ciebie też
Uśmiechnął się szeroko - Chyba musimy dzisiaj wrócić do Londynu, zabrać więcej ciuchów, bo raczej takie walizki na dwa miesiące nam nie starczą - powiedział
Westchnęłam głośno - Masz rację 
- Chodź, pomogę ci się spakować - mruknął
- Chyba raczej ja tobie - zachichotałam 
- Co ty, spakowana już ? - spytał zdziwiony
- A jakoś tak mi się nudziło i poukładałam sobie rzeczy w walizce - stwierdziłam 
- Czyli teraz ja zabieram się za pakowanie - westchnął, po czym podszedł do szafy otworzył walizkę - Jak ja tego nienawidzę - burknął 
Po krótkim przeszukaniu calutkiej zawartości szafy wywalił z niej wszystkie możliwe ubrania. 
- Nie wiem co mam wziąć - wzruszył ramionami 
W moje ręce akurat trafiał śliczny szary sweter
- To na pewno - powiedziałam
- No, jedna rzecz już jest - zaśmiał się
- Oj Nathan, bierz to, co lubisz i w czym ci wygodnie - stwierdziłam, opadając na łóżko
Uśmiechnął się szatańsko - Mam brać to co lubię ? - mruknął, zachrypniętym głosem, idąc w moją stronę
- Głupku, nie w tym sensie - parsknęłam śmiechem - O ubrania mi chodziło 
- Je mogę brać, z ciebie oczywiście - powiedział
- Boże no - zaśmiałam się - Pakuj te swoje manatki, bo jeszcze dzisiaj mamy być w Londynie, a już jutro w L.A - stwierdziłam 
- Nie chce mi się - mruknął
- Kochanie - podeszłam do niego - Mam propozycję - położyłam dłoń na torsie Sykesa - Jak szybko się spakujesz i będziemy w Londynie przed północą to przygotuję coś specjalnego - mruknęłam, delikatnie przygryzając wargę
- Mmm brzmi ciekawie -szepnął
- I wydaje mi się, że będzie - puściłam mu oczko, po czym ponownie usiadłam na łóżku
Chłopak zaczął szybko pakować swoje rzeczy. Od czasu do czasu pomagałam mu w wyborze. Nagle wyciągnął trzecią walizkę
- Nath, przecież masz już chyba wszystko - stwierdziłam zdziwiona
- Kochanie, moje full cap'y same się nie spakują - powiedział, otwierając dużą szufladę w komodzie
Zrobiłam wielkie oczy - Jeszcze one ? Słońce, weź ze trzy, cztery i wpakuj je do którejś z tych dwóch walizek. Nie bierz wszystkich 164
Westchnął - One są jak część mnie - jęknął
- Ale wiesz, że w samolocie można mieć bagaże główne maksymalnie do 32 kg, a podręczny do 10 ? - spytałam
- Wiem, ale my mamy ulgi - powiedział
- Dobra. Rób jak chcesz - ucięłam
Brunet podszedł do mnie - Ej, nie złość się - szepnął
- Nie złoszczę się - stwierdziłam - Po prostu mnie posłuchaj
Przewrócił oczami - Chociaż 10 mogę wziąć ?
- Mówię, rób co chcesz - powiedziałam
- Oj kochanie - mruknął, siadając obok mnie 
- Słońce, pakuj się lepiej 
- Zaraz - jęknął - Muszę jeszcze iść powiedzieć mamie i Jess, że niestety już dzisiaj wyjeżdżamy - szepnął
- Ok, zrobimy to, kiedy już się spakujesz - powiedziałam
- Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobił. I nie chcę wiedzieć - pocałował mnie delikatnie 
Zaśmiałam się cicho - Teraz kochanie moje, pakuj się, sprawdź czy wszystko masz - mruknęłam
- Nie chce mi się - jęknął, padając twarzą na łóżko
- Widzę, że nie chcesz niespodzianki - przejechałam dłonią po jego plecach
- Ej, nie ma tak - burknął 
- Jest, jest - zaśmiałam się cicho
- To niesprawiedliwe - jęknął, siadając po turecku
- Oj kochanie - szturchnęłam go w ramię - Dokończ się pakować, bo już jest po 16
- Dobrze Słoneczko - pocałował mnie delikatnie i spełnił moją prośbę
Pół godziny później byliśmy zwarci i gotowi. Nath zniósł walizki na dół, po czym weszliśmy do salonu - Mamo, musimy się już dzisiaj pożegnać - szepnął jej do ucha
Kobieta wstała - Ale, że teraz ? Przecież mieliście jechać dopiero za trzy dni - stwierdziła smutno
- Dzisiaj Scooter do mnie zadzwonił i okazało się, że plany zostały zmienione - westchnął
- Oj no to szkoda - przytuliła syna
Chłopak odwzajemnił gest, po czym pożegnał się z Jess. Postąpiłam tak samo, a gdy tuliłam blondynkę, wcisnęła mi jakiś papierek do ręki, fakturą przypominający zdjęcie.
- Tylko nie patrz teraz - szepnęła
- Ok - poczochrałam ją po włosach - Trzymaj się
- Ty też - powiedziała
- Dobra, dziewczęta koniec pogaduch, musimy jechać - puścił mi oczko
Zaśmiałam się, po czym ubrałam buty. Zaczekałam chwilę, aż razem z kierowcą wpakuje walizki do wcześniej zamówionej taksówki, która odwiezie nas na dworzec. Niecałą godzinę później siedzieliśmy sobie w przedziale. Modliliśmy się tylko, żebyśmy nie mieli jakichkolwiek  towarzyszy podróży. Położyłam głowę na ramieniu Nathana i zamknęłam oczy. Chłopak objął mnie ramieniem, po czym ruszyliśmy.




-----
Hejka Wszystkim !
Podobał Wam się rozdział?
Mam jakieś problemy z komputerem :c nie chce mi zbytnio wyświetlać bloggera :C
A tak ogółem to co tam u Was?
Chciałam jeszcze podziękować za nominacje ♥ ;')
No to co, do nexta, nie ?
Buziakiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii :*