środa, 19 lutego 2014

Rozdział trzydziesty dziewiąty

Czułam jak chłopak się uśmiecha, jednocześnie mnie obejmując. Zaczęliśmy robić obchód dookoła budynku. Wszyscy byli pod niemałym wrażeniem wyglądu oraz wielkości domu i jego niesamowitego otoczenia. Mieliśmy przepiękny widok na zielone wzgórza, a w ogrodzie nawet basen ! Ba, w końcu villa to villa, nie ? 
Po godzinie spędzonej na świeżym powietrzu poszliśmy do budynku. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy w życiu nie widziałam ładniejszego wystroju. Podłoga z kamienia, a w sypialniach z drewna. Było dużo przestrzeni, ogólnie.... Było idealnie. Po paru dobrych minutach wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, aby rozpakować swoje manatki. Ja pomogłam Nathanowi ogarnąć wszystkie jego ubrania w szafie, a właściwie jej połowie, ponieważ druga była moja. Muszę przyznać, że wziął więcej ciuchów niż ja.
- Dobra, rozpakuj się sam już - westchnęłam, patrząc na wpół pełną walizkę
Odsunął się od szafy - Poważnie? Słońce, przecież ja sobie nie poradzę - jęknął
Przewróciłam oczami - Nie wiem, ale ja muszę swoje rzeczy wypakować - zaśmiałam się cicho - A twoich tu więcej jest niż moich - wskazałam na bagaż
- No to jutro to ogarnę - mruknął
- Nie, nie, nie - zachichotałam - Już mi tu rozpakowywać manatki ! - rozkazałam
- Ale... - jęknął niezadowolony
- Jutro ci się nie będzie chciało i tak dalej... Aż do wyjazdu - stwierdziłam - A więc proszę słońce moje kochane wypakuj się - cmoknęłam go w policzek
- No dobrze - zachichotał i spełnił moją prośbę posłusznie
Po dwóch godzinach wszyscy byli wypakowani. Nathan poszedł na dół coś zjeść, a ja usiadłam sobie przed komputerem i próbowałam na Skype'ie dodzwonić się do Kat. Dziewczyna po dłuższej chwili odebrała
- Hej młoda - powiedziała
- No hej - burknęłam - Dlaczego nie przyjechałaś się pożegnać ? - spytałam smutno
- Aj - podrapała się po głowie - Miałam dużo spraw do załatwienia i no tak wyszło jakoś - westchnęła
- No to chociaż zadzwonić mogłaś - stwierdziłam
- Przepraszam, nie pomyślałam o tym - wygięła usta w podkówkę
- Ok, ok, rozumiem - uśmiechnęłam się delikatnie - Jak w Polsce ? - spytałam zaciekawiona
- Nic się nie zmieniło - zaśmiała się cicho - Fajnie jest, moi rodzice cię pozdrawiają tak w ogóle
- O, dziękuję. Pozdrów ich ode mnie też
- A jak tam w Los Angeles ? Z dzikusami ? - spytała
- Jest bosko ! Pięknie, ciepło... Gdybym mogła to chyba bym tu już została - zaśmiałam się cicho
- Aż tak ? - zawtórowała mi
- Pewnie - puściłam dziewczynie oczko
W tym samym momencie do pokoju wrócił Nath z talerzem kanapek i jakimś sokiem na tacy. Wyszczerzyłam się szeroko, posyłając brunetowi buziaka. Chłopak postawił jedzonko na biurku, wziął sobie krzesło i usiadł obok mnie. Przywitał Kat z uśmiechem, po czym nalał mi soku pomarańczowego do szklanki.
- Dziękuję - posłałam mu delikatny uśmiech
W odpowiedzi pocałował mnie w skroń.
- Awwww - usłyszałam w tle Kat i parsknęłam śmiechem
Nagle do pokoju wpadł Jay, a za nim Max i Tom. Podskoczyłam ze strachu. Zerwałam się z krzesłą i podbiegłam do nich.
- Jezu, nic wam nie jest ?! - pisnęłam, pomagając Loczkowi wstać
- A ja ? - jęknął Thomas, na co przewróciłam oczami z uśmiechem i podałam mu rękę
Maximillian sam się pozbierał. Jay spojrzał na nich złowrogo
- Coś się stało ? - spytałam delikatnie
- Widziałaś Tię ? - spojrzał na mnie z nadzieją niebieskooki
- A kto t... - nie dane mi było dokończyć - To jaszczurka Jaya, Neytiri - wyprzedził mnie Nath
- Jezusie, jaka jaszczurka !? - pisnęłam
- No taka duża jest... w miarę... - powiedział James
- Aha... - przełknęłam głośno ślinę - Gdzie ona jest ?
- Właśnie nie wiem... Oni ją wypuścili ! - krzyknął z rozpaczą wskazując na rechoczącego Toma i Maxa
- O Jezu ! - pisnęłam
- No właśnie ! - poparł mnie Jay
- Nie ! O Jezu ! - cofnęłam się i wskazałam na beżowo-brązowego stwora, pełznącego po korytarzu
- TIA ! - krzyknął McGuiness i podbiegł do zwierzaka
Zrobiłam wielkie oczy, po czym zerknęłam na Nathana, którego najwyraźniej cała ta sytuacja bardzo bawiła. Walnęłam go niezbyt mocno łokciem w bok. Przygarnął mnie do ciebie, całując w nos.
Max zerknął na nas, odwrócił się na pięcie i poszedł na balkon. Tom wrócił do Kels, a Jay z Neytiri do swojego pokoju.
Ja z Nathem wróciłam do rozmowy z Katheriną, która już nie trwała tak długo. Pożegnaliśmy się, po czym stwierdziliśmy, że zejdziemy na dół. Zastaliśmy tam wszystkich. Jedni grali na konsoli, a drudzy...
- PIŁKARZYKI ! - Sykes podskoczył z radosci, a ja głośno się zaśmiałam
- Mel ! - usłyszałam wesoły głos Jaya
- Taaak ? - obróciłam się do Loczka
- Zrobiłabyś naleśniki ? Proszę, proszę, proszę - złożył ręce jak do modlitwy 
- No dobra - zaśmiałam się - Ktoś jeszcze ma na nie ochotę ? - spytałam go 
- Ej wy ! - krzyknął - Chce ktoś naleśniki, najpyszniejsze na świecie ? - wyszczerzył się 
Wszyscy zaraz chórem stwierdzili, że oczywiście. Zaśmiałam się głośno, po czym czmychnęłam do kuchni. Przygotowałam wszystkie składniki itp. Nagle ktoś wszedł do kuchni. Obróciłam się i ujrzałam Maxa we własnej osobie. Trochę mnie to zdziwiło.
- Pomóc w czymś ? - spytał
- Nie - podrapałam się po głowie - Chyba nie
- No to pomogę - uśmiech zagościł na jego twarzy
- Skoro ci się chce, to dobra - odwzajemniłam gest
- Co mogę zrobić ? - spytał
Podałam mu miskę - Mieszaj - poleciłam z wyszczerzem
Zaśmiał się cicho i wykonał moje polecenie. Ja z kolei zabrałam się za farsz. Stwierdziłam, że zrobię obiadek na słodko.
Po około godzinie wszystko było gotowe. Wielki talerz naleśników wylądował na stole w jadalni. Nareesha z Kelsey nakryły do stołu. Wszyscy dosłownie rzucili się na jedzenie.
- Jeju jakie pyszne ! - stwierdził Tom z pełną buzią
Zaśmiałam się cicho - Oj tam, oj tam - machnęłam ręką
- Parker ma rację ! - Max wysłał mi delikatny uśmiech
Zachichotałam i wzięłam na talerz kolejnego naleśnika z Nutellą. Nathan w międzyczasie skradł mi słodkiego buziaczka w policzek.
- Co wy na to, żeby zrobić jakiś wypad do klubu ? Tak na dobry początek pobytu tutaj ? - zaproponował Siva razem z Jayem
Spojrzeliśmy po sobie - Dobry pomysł ! - Max klasnął w dłonie
- Może wyrwiesz jakąś panienkę w końcu, co ? - parsknął śmiechem Jay
- Nie potrzebuję, mam jedną na oku - stwierdził, a właściwie burknął i zerknął na mnie przelotnie
Serce mi szybciej zabiło przez te słowa. Czułam jak na chwilę krew odpłynęła mi z twarzy. Nagle zapragnęłam zostać w domu i nie iść do żadnego klubu.
- Mel, wszystko ok ? - spytał Nathan, nachylając się w moją stronę
- Tak, tak - powiedziałam szybko i wymusiłam uśmiech
Chłopak chyba tego nie łyknął, ale przynajmniej udawał, za co w tej chwili byłam mu wdzięczna, chociaż wiedziałam, że do tematu wróci prędzej czy później. Reszta na szczęście nie zauważyła mojej reakcji i kontynuowała rozmowę.
- To ja posprzątam - powiedziała Naree po dłuższej chwili
- Ja ci pomogę - stwierdziłam
- Nie, ty przygotowałaś pyszny obiad, to teraz ktoś inny sprząta - puściła mi oczko
- My pomożemy - wyszczerzył się Jay razem z Sivą i Tomem
- Ok, ok - mulatka zachichotała, po czym zaczęli sprzątać
Uśmiechnęłam się delikatnie do mojego bruneta, który odwzajemnił gest.
- Pójdziemy na spacer ? - zaproponował
- Pewnie - powiedziałam wstając z krzesła
Sykes ujął moją dłoń, po czym wyszliśmy razem z domu. Zaczęliśmy przechadzać się po przepięknym, zadbanym, dużym ogrodzie. Po mojej głowie przez cały czas chodziły słowa Maxa... Ja mu się podobam, co mi się wcale nie podoba. Tak nie może być. Będę musiała z nim porozmawiać. Nawet dzisiaj, chociaż wątpię, żeby na trzeźwo mi cokolwiek powiedział... Ale skoro potrafił walnąć taki tekst przy wszystkich ? Sama nie wiem...
- Mel - mruknął
- Tak ? - zatrzymałam się i spojrzałam na bruneta
- Dlaczego tak zareagowałaś na słowa Maxa ? - spytał
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami
Spodziewałam się tego pytania, które wcale mnie nie ucieszyło.
Westchnął głośno - Dlaczego mnie okłamujesz ? - spytał łagodnie
- Nie okłamuję... Tak szczerze to czuję się nieswojo w towarzystwie Maxa... - szepnęłam
- Coś ci zrobił ? - zapytał, szybko się prostując
- Nie ! Skąd ! - zaprzeczyłam - Po prostu, jakoś tak... - stwierdziłam
Nie chciałam mówić mu o tym zdarzeniu w aucie. Było minęło, nic się nie stało i nie ma sensu o tym mówić.
- Mam nadzieję - szepnął, po czym przygarnął mnie do siebie
Wtuliłam się w niego mocno - Kocham cię - mruknęłam
- Ja ciebie też słońce - pogłaskał mnie po plecach i cmoknął w czubek głowy
Chwilę tak postaliśmy, aż w końcu oderwałam się od Nattyego. Splotłam nasze palce, po czym kontynuowaliśmy spacer.
- Ale tu ślicznie - szepnęłam, patrząc na rozciągający się przed nami krajobraz
Skinął głową delikatnie i pocałował mnie z miłością. Obdarzyłam go szerokim uśmiechem, po czym szybko odwzajemniłam pocałunek. Gdy odsunęłam się od chłopaka, ten wziął mnie na ręce.
- Puszczaj ! - pisnęłam przestraszona
- Zaraz - zaśmiał się i wpił w moje usta, skutecznie mnie uciszając - Nabierz powietrza - szepnął
- CO ?! - prawie krzyknęłam, ale spełniłam polecenie
Nie zdążył mi odpowiedzieć, bo wylądowałam  w wodzie. Na szczęście umiałam pływać, ale... Niech się pomartwi ! Zaczęłam udawać, że się topię.
Nathan bez wahania wskoczył do wody i podpłynął do mnie. Zaczęłam się śmiać jak głupia, po czym przyciągnęłam go do siebie.
Zmrużył oczy - Chcesz żebym na zawał zszedł ?!
Parsknęłam śmiechem, czochrając go po włosach - Oj miśku, miśku - mruknęłam
W odpowiedzi chlusnął mi wodą w twarz - Też cię kocham ! - krzyknął
- O ty ! - pisnęłam i oddałam mu z całą siłą
Zaśmiał się głośno, po czym zanurkował. Poczułam jak na moich kostkach zaciskają się jego dłonie. Wzięłam haust powietrza i zostałam wciągnięta pod wodę. Zaczęłam łaskotać chłopaka, aby mnie puścił. Okazało się to bardzo skuteczne, bo po paru sekundach brunet wił się ze śmiechu.
- Już ! Mel ! Słońce moje ! - wydusił przez śmiech
- No dobra, dobra, tylko więcej tak nie rób ! - zachichotałam
- Nie będę, tylko więcej w wodzie mnie nie łaskocz - powiedział rozbawiony
- Ok - automatycznie przestałam go gilgotać 
- Chodź tu do mnie - mruknął i rozłożył ręce
Zaśmiałam się, po czym wtuliłam w niego. Staliśmy tak jakiś czas w tej wodzie, aż w końcu przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz i dostałam gęsiej skórki.
- Oj kocie, chodź do domu, bo jeszcze mi się przeziębisz - szepnął
- Dobrze - skinęłam głową, po czym wyszliśmy z basenu
- A wiesz, nawet tak zimno nie jest - zaśmiałam się i poszliśmy do domu
Nagle usłyszeliśmy krzyki. Obejrzałam się szybko, zauważyłam chłopaków na balkonie. Max z Tomem byli za barierką. Serce prawie mi stanęło. Zrobiłam wielkie oczy.
- Co wy tam robicie ?! - pisnęłam
- Korzystamy z basenu.... A przynajmniej próbujemy - odpowiedział Maximillian, który stał sobie w samych bokserkach - Parker no, ruszaj się ! - jęknął
- Kiedy ja się boję ! - krzyknął, trzymając się kurczowo barierki
- To nie takie straszne ! - powiedział, po czym skoczył do wody na bombę
- Boże, Tom - jęknął Jay i popchnął chłopaka do basenu
Pisnęłam, zakrywając usta dłonią. Nathan tylko głośno się zaśmiał, po czym objął mnie ramieniem.
- I co ? Tak strasznie było ? - szturchnął brązowookiego Łysy
- Tak - stwierdził
- Nie przesadzaj - parsknął śmiechem
Mimowolnie Parker mu zawtórował. Zaraz do nich dołączyli się pozostali chłopacy, ciągnąc za sobą dziewczyny. Nath tylko został ze mną i uśmiechał się szeroko.
- Chodź słońce, przebierzemy się - mruknął mi do ucha
- Mhm - cmoknęłam go w usta, na co szeroko się uśmiechnął
Brunet objął mnie ramieniem, po czym czmychnęliśmy do budynku.




-----
Hej Wszystkim ! Jak tam u Was?
Coś ostatnio mało komentarzy pod rozdziałami widuję ;c Nie powiem trochę mi przykro
No ale cóż. W każdym razie baaaardzo dziękuję za wszystkie komentarze dające kopa do pisania :*

No to do nexta ! :* Jak coś, to nie będzie mnie aż do niedzieli (23.02) Więc gdybym komuś nie skomentowała rozdziału, to obiecuję, że zrobię to od razu powrocie ! :)
Buuuuuuuuuuziaki ♥
It's #WantedWednesday ! ♥♥♥♥♥

12 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Max naprawdę robi się napalony na Mel. Ciekawe co będzie się działo dalej. Mam nadzieje ze jednak to są wygłupy jego i Mel będzie z Baby :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. O jejku jak slodko :*
    Ale że Max w Mel .. tego się nie spodziewałam...
    Żeś mnie zaskoczyła :P
    Rozdział jak zwykle genialny :D
    Kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc <3
    Weny *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział mam nadzieję ze Max niczego nie zepsuję
    czekam na następny rozdział
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję że Max nic nie zepsuje...
    Rozdział świetny
    Sorki że tak krótko alee testy a ja nic nie umiem ;-;

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam czytać twoje opowiadanie dopiero niedawno.
    Jest ono świetne.
    Tylko widzę, że chcesz pokomplikować trochę sprawy za pomocą Maxa.
    Życzę duuuużo weny i pozdrawiam. :)
    P.S. Zapraszam do siebie http://lovemeorleavemeandnevergetback-tw.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eeee ten Max mnie niepokoi coraz bardziej ! No ja rozumiem, że mogła mu si spodobać, ale niech zostawi to dla siebie! I przypadkiem niech nic nie próbuje z tym robić!
    Aż jestem ciekawa czy w tym klubie czegoś nie odwali...OBY NIE !
    Haha PArker Ty tchórzu ! ^^ Jak ja bym sama z chęcia tak skoczyła! :DDD
    Świetny rozdział kochana! :*
    Weny Ci zyczę i do następnego!! :) :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaskoczyłaś mnie że Max w Mel.......O.o
    Oj Tom serio taki tchórz mam 13 lat a tak skakałam :D :D :D
    Rozdział świetny <3 <3 <3
    JA CHCĘ JUŻ NASTĘPNY :) :) :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy następny>????????? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w przygotowaniu (tak mniej więcej w połowie :) ) i czekam, może ktoś jeszcze skomentuje ;) ogólnie to nexcik powinien pojawić się w sobotę ;)
      buziaki :****

      Usuń
    2. ojej to czekam i nie moge sie doczekać ;D :****

      Usuń
  9. Wow... dziewczyno... niesamowicie piszesz!
    Kurde... jesteś lepsza ode mnie! ;D
    Całe opo jest wspaniałe <3 Słodko tu i świetnie się to czyta :D
    Gratuluję talentu! :) ;***
    Czekam na nexta i weny ;******

    OdpowiedzUsuń