niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział czterdziesty czwarty

Gdy wyszliśmy z domu, Nathan złapał za telefon i już, już miał dzwonić po taksówkę, jednak BigKev go ubiegł. Wpakowaliśmy się więc do vana. Oczywiście Kevin zajął miejsce kierowcy, no bo jak inaczej ? 
Zaśmiałam się cicho i przysunęłam bliżej mojego chłopaka. Ten objął mnie z uśmiechem, a przy okazji załapałam się na słodkiego buziaka. 
- No to młodzi, gdzie jedziemy ? - spytał nasz kierowca
Brunet powiedział mu coś na ucho, a Kev uśmiechnął się szeroko i odpalił auto. Spojrzałam na Nathana ze zdziwieniem, na co on tylko wzruszył niewinnie ramionami. 
- Kochanie, powiesz mi gdzie jedziemy ?- spytałam cicho
- Dowiesz się w swoim czasie Słoneczko - mruknął i splótł nasze palce delikatnie
Przewróciłam oczami - No proszę. Chcę wiedzieć gdzie mnie wywozisz - szepnęłam mu do ucha
- Wtedy nie będzie niespodzianki - zaśmiał się 
- Nath - mruknęłam błagalnie - Proooszę - jęknęłam
- Nie ma takiej opcji Kochanie i nie rób maślanych oczek - posłał mi buziaka
- No wiesz co - parsknęłam, zakładając ręce na piersi 
W odpowiedzi pocałował mnie w policzek, po czym położył swoją dłoń na moim kolanie. Przewróciłam oczami po raz kolejny, przez co chłopak zachichotał. Resztę trasy spędziliśmy w ciszy, co jakiś czas uśmiechając się do siebie. Byłam strasznie ciekawa gdzie Nath mnie zabiera. 
Po chwili auto się zatrzymało, Nathan z niego wysiadł i otworzył drzwi z mojej strony. Wychodząc z samochodu posłałam chłopakowi słodki uśmiech, który szybko odwzajemnił.
- Dzięki Kevin - brunet poklepał mężczyznę po ramieniu
- Do usług Młody - zachichotał - Bawcie się dobrze - puścił nam oczko i odjechał 
- Idziemy ? - spytał Sykes
- Ale gdzie ? - spojrzałam na niego 
- Zabieram cię do kina - objął mnie ramieniem i cmoknął w policzek
- Poważnie ? - pisnęłam 
Niby zwykła rzecz, a tak strasznie cieszy !
- Yhm - zachichotał, a ja mocno się w niego wtuliłam
- Awww - przytulił mnie - Kocham cię Słoneczko - szepnął 
- Ja ciebie też Nath - mruknęłam 
- Idziemy ? - spytał chwilę później 
- Pewnie - puściłam mu oczko i ruszyliśmy do sporego budynku w którym, jak się okazało, panował niezły tłok 
- Ej patrz ! - pisnęła jedna z dziewczyn - Czy to Nathan ? - szepnęła cała podekscytowana 
- Który, gdzie ? Nie widzę ! - odpowiedziała jej nieco niższa blondynka 
- No tam ! Z tą dziewczyną ! - machnęła ręką w naszą stronę 
- O matko, Nath - pociągnęłam go za róg koszulki 
- Co się dzieje ? - spytał
- Jakieś dziewczyny nas zauważyły - jęknęłam 
- Kochanie, to normalne - szepnął - Musisz się przyzwyczaić - westchnął 
- Jasne - zwiesiłam głowę - Zaraz wracam - powiedziałam i skierowałam się w stronę toalet
Usłyszałam tylko ożywione rozmowy między dziewczynami, a po chwili piski. Pół godziny później postanowiłam wyjść z łazienki. Spojrzałam w stronę mojego chłopaka, który nadal był otoczony przez sporą grupę nastolatek. Westchnęłam głośno, opierając się o ścianę. Nie chciałam wchodzić w tamten tłum, nie chciałam niepotrzebnego szumu i podejrzeń. Kelsey i Nareesha nie raz mi wspominały, jak im ciężko przez niemałą liczbę złych słów skierowanych do nich. Szczerze, to boję się tego, boję się, że nie wytrzymam psychicznie.
Nagle usłyszałam mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni jeansów i zerknęłam na ekran. ''Nathan''.  Zmarszczyłam brwi, ale po chwili przeciągnęłam zieloną słuchawkę.
- Chodź do mnie, proszę - jęknął
-  Zwariowałeś ? - pisnęłam
-  Nie ! Mel, proszę cię - westchnął
-  Nath... - ręce mi opadły
Kompletnie nie wiedziałam co robić.
- Kochanie, błagam cię. Słońce - prosił
Spojrzałam na chłopaka. Wszystkie dziewczyny stały w istnym szoku i zdziwieniu, z ciekawością przysłuchując się rozmowie ich idola.
-  OK - powiedziałam szybciej niż pomyślałam
-  Dziękuję ! - odetchnął z ulgą, po czym się rozłączył
-  Boże, w co ja się wpakowałam - jęknęłam sama do siebie
Przeczesałam palcami włosy, wzięłam parę głębokich wdechów i wydechów,  po czym ruszyłam w stronę mojego ukochanego.
Przepchałam się przez niemały tłum, a chwilę później stałam naprzeciwko Nathana, niezbyt zadowolona.
- To co kochanie, idziemy ? - spytał zupełnie tak, jakby tych dziewczyn dookoła nie było
Zagryzłam dolną wargę i spojrzałam na bruneta nieprzyjemnym spojrzeniem, które szybko zauważył
- Coś się stało ? - podszedł do mnie
- Nic - syknęłam
Brunet westchnął - Dobra dziewczyny - uśmiechnął się do nich delikatnie - Chciałbym spędzić trochę czasu sam na sam z moją panią, ok ?
Wszystkie zaraz skinęły głową. Pożegnały chłopaka, niektóre również podeszły do mnie. Chwilę później zostaliśmy sami.
- Co to miało być ?! - prawie krzyknęłam
- Ale co ? - spytał trochę zdezorientowany
- No jak to co ?! Nathan ! - jęknęłam bezsilnie
- Słońce... - szepnął i ujął moje dłonie, które szybko cofnęłam
- Ja chyba mam dość na dziaiaj - powiedziałam - Przepraszam - szepnęłam i zwiesiłam głowę
- Chodź, pogadajmy w domu, hm ? - zaproponował
Skinęłam tylko, po czym chłopak zadzwonił po Kevina. 
Z jednej strony byłam tak cholernie zła na mojego bruneta, a z drugiej czułam się strasznie winna. Parę minut później znaleźliśmy się w aucie. Droga minęła nam w ciszy. Czułam jak co jakiś czas Nathan na mnie spogląda. 
- Wysiadka - Kev posłał nam delikatny uśmiech 
- Dzięki - brunet poklepał mężczyznę po ramieniu, a ja tylko krzywo się uśmiechnęłam, a właściwie wyszedł z tego jakiś grymas, udający uśmiech
Wyszliśmy z pojazdu i poszliśmy do domu. W drzwiach prawie zderzyłam się z Jayem.
- Sorry - jęknęłam
- Mel - szybko złapał mnie za nadgarstek - Coś się stało ? - spytał
- Nic - pokręciłam głową - Trochę źle się czuję - skłamałam
- A... Jasne, ok - posłał mi łagodny uśmiech
Czmychnęłam na górę, a Nathan za mną. Zamknął za sobą drzwi - O co chodzi ? - spytał
- O co ?! Przecież doskonale wiesz, że NIE chciałam ujawniania się ! -wyrzuciłam ręce ze zdenerwowaniem

- A co miałem im powiedzieć ?! Że jesteś moją znajomą, czy co ?!

- Chociażby ! - zaczęłam chodzić po pokoju

- Doskonale wiedziałaś, że jestem rozpoznawalny i prędzej czy później ktoś by się dowiedział ! Wiedziałaś w co się pakujesz !

- Tak, wiedziałam ! Ale przecież rozmawialiśmy kiedyś o tym. Nathan... - opadłam bezsilnie na łóżko

Chłopak usiadł obok mnie - Przepraszam... - szepną

Skinęłam głową przyjmując przeprosiny i spojrzałam na bruneta - Ja też przepraszam

- Słońce, ty nie masz za co przepraszać - powiedział - To ja zawaliłem

Położyłam się na łóżku i założyłam ręce za głowę. Patrzyłam na bruneta, ale już nie żywiłam do niego urazy, nie byłam zła. Było mi po prostu trochę przykro.

Położył się obok mnie i wsunął swoją dłonią w moją. Westchnęłam cicho

- To co teraz mam zrobić ? - spytał cicho

Wzruszyłam ramionami - To ty tu jesteś sławny - powiedziałam

- Mel... - westchnął - Proszę cię, nie gniewaj się już...

- Nie gniewam się - ucięłam cicho, ale stanowczo

- Przecież widzę...

- Mówię, że się nie gniewam, Nathan ! - warknęłam - Idę na dół - oznajmiłam, wysupłałam rękę z uścisku i wstałam z łóżka

- Kochanie, zaczekaj - westchnął

Spojrzałam na niego - Hmm? 

- Zostań - szepnął

- Po co ? - spytałam

- Po prostu, chciałbym z tobą posiedzieć... Może skoro niektórzy już o nas wiedzą, a plotki szybko się rozejdą, wdrążę cię trochę w świat show biznesu ?

- Nie wiem czy to dobry pomysł... - westchnęłam 

- Proszę, zgódź się Kochanie - posłał mi delikatny uśmiech

- Okey - przewróciłam oczami, a on wyciągnął do mnie ręce

Złapałam je i usiadłam mu na kolanach. Sykes sięgnął po laptopa, włączył go, po czym objął mnie ramieniem.

- A więc... Zacznijmy od paparazzich i innych medialnych wrzodów - zachichotał, a ja razem z nim

- No to zaczynaj panie nauczycielu - oparłam głowę o obojczyk chłopaka

Czułam na sobie jego wzrok. Siedzieliśmy tak parę dobrych minut.

- To co, zaczynamy ? - spytałam, przerywając chwilową ciszę

- Em... Tak, jasne - stwierdził szybko

Na ''naukach'' spędziłam ponad trzy godziny. Wiedziałam już trochę o świecie mojego Natha i szczerze to w ogóle mu nie zazdrościłam. Praktycznie zero prywatności, większość osób go rozpoznaje, a gdy powiesz jedno słowo za dużo to zaraz robią z tego aferę, często przekręcają słowa, dopisują coś niestworzonego w artykułach...

- Mela... Ooo - nasz wzrok szybko skierował się w stronę drzwi z których dobiegł głos

- Max ? Czego chcesz ? - spytałam pierwsza

- Wyciągam cię do skle...

- Wypad ! Nigdzie jej nie wyciągasz. Zrozumiano ? - szybko przerwał mu mój chłopak

- Może pozwól zdecydować Melanie, co ? - odgryzł się nieco niezadowolony

- Nie będziesz mi mówić co mam robić !

- To daj jej zdecydować ! Ona nie jest twoją własnością

Przewróciłam oczami - Cicho bądźcie. Błagam - jęknęłam

W pokoju nastała cisza. Jednak ciągle dało się wyczuć nerwową atmosferę między panami.

- Max. Po co mam iść z tobą do sklepu ? - spytałam

- Bo chcę, żebyś mi pomogła znaleźć koszulę i garnitur - mruknął, na co Sykes prychnął lekceważąco, zakładając ręce na piersi

- Okay... Nath, dlaczego nie chcesz żebym z nim szła ?

- Ponieważ bardzo chciałem z tobą spędzić trochę czasu sam na sam, a nie w towarzystwie tej dzikiej bandy - powiedział

- Non stop siedzisz w pokoju z Mel - warknął George - Więc nawet nie wiesz jak się zachowujemy

- Wystarczająco długo i dobrze was znam - uciął - Poza tym. Po co ci na zakupach moja dziewczyna ? - zmrużył oczy

- No chyba ktoś mi musi pomóc w wyborze - prychnął

- A ty to co ? Oczu nie masz ? Nie widzisz czy pasuje ?

- Mam, ale...

- Zamknijcie się ! Proszę. Litości - złapałam się za głowę i padłam na łóżko - Nigdzie nie idę. Przynajmniej dzisiaj. Zostaję w pokoju, dobra ? - powiedziałam - A teraz proszę o chwilę pięknego, błogiego spokoju. Nie chce mi się wysłuchiwać waszej kłótni - założyłam ręce za głowę

- Ok. Ale jakbyś zmieniła zdanie to wiesz gdzie jestem ! - Łysy posłał mi miły uśmiech, po czym wyszedł z pomieszczenia

- Mmm - mruknął Nathan, kładąc się obok mnie - Jakie moje kochanie stanowcze - musnął wargami moją szyję

- Oh spadaj - powiedziałam, odpychając go od siebie trochę żartobliwie, ale zarazem stanowczo
Chłopak westchnął cicho, pocałował mnie w czoło i wstał z łóżka. Zaczął coś nucić pod nosem, jednocześnie układając swoje T-shirty w jednej z szuflad. Uśmiechnęłam się delikatnie obserwując go. Nagle drzwi od pokoju z hukiem się otworzyły i oboje ujrzeliśmy Kaneswarana.
- Melanie ! Potrzebuję pomocy ! Natychmiastowej ! - powiedział szybko 
- Oh... Jasne, ok - podniosłam się 
- Tylko mi nie mów, że ty też potrzebujesz garnituru ! - Sykes wzniósł oczy do nieba 
- Co ? Jakiego gar... Nie ! Nie, nie, nie. Ale wiesz co ? Ty też mi się przydasz - zachichotał, zamykając za sobą drzwi - Chciałem zrobić kolację dla Naree... - szepnął 
- To świetnie ! - klasnęłam w dłonie - Ale po co my tobie ? - spytałam nieco zdziwiona
- No bo wiesz, mam kelnera i gitarzystę... Potrzebuję kucharki i od razu pomyślałem o tobie Mel. W końcu wspaniale gotujesz... Błagam zgódź się ! - spojrzał na mnie błagalnie 
- Ja... Ten, no, nie ma sprawy... - posłałam mu troszkę zszokowany uśmiech 
- A co ze mną ? - odezwał się mój brunet 
- Mógłbyś grać na fortepianie ? Proszę !
- Jasne - Nath poklepał Kaneswarana po ramieniu 
- Dzięki stary - posłał mu wdzięczny uśmiech 
- A tak właściwie to kiedy to ma być ? - spytałam 
- Planowałem tę kolację na dzisiejszy wieczór... - podrapał się po głowie
Spojrzałam na mojego chłopaka z uśmiechem - A o której ? - odezwał się brunet
- Za półtorej godziny... 
- Co ?! - pisnęłam - Nie wyrobię się ! 
- Zawsze ktoś ci może pomóc... - powiedział 
- Na przykład kto ? - spytałam ciągając brwi



-----
Hej Wszystkim! Przepraszam za tak długą nieobecność, ale mam dosyć przykrą sytuację i naprawdę mało czasu na sklecenie czegokolwiek :c 
Jeszcze raz przepraszam 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał :)
Buziaki, no i do nexta Miśki :) 


piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział czterdziesty trzeci

Usłyszałam tylko zamykające się drzwi i głosy całej ekipy. Westchnęłam cicho, opadając na łóżko. Założyłam ręce za głowę, a mój wzrok utkwił w jednym punkcie na białym, idealnie równym suficie. My byłam przy rozmowie z Maxem i Nathanem. Właściwie to głównie z Łysym. 
Powoli zaczyna mnie denerwować, ale co mogę zrobić? Nic.
Jeśli podobna sytuacja się powtórzy, albo zachowa się niestosownie to będę zmuszona z nim poważnie porozmawiać. W końcu nie może tak być, że będzie do mnie startować, wiedząc, że jestem w związku, w dodatku z jego przyjacielem ! Do takiej sytuacji na pewno nie dopuszczę, za nic.
Po chwili takich przemyśleń zwlokłam się z łóżka, wzięłam swojego laptopa i powoli poszłam w stronę kuchni.
Postawiłam urządzenie na blacie, po czym podłączyłam je do prądu. Weszłam na stronę z jakimiś przepisami, bo pomyślałam, że możnaby było przyrządzić co nieco na obiadek. Zaczęłam przeglądać różne propozycje dań, jednak żadna nie zwróciła mojej uwagi.
Po około półgodzinnych poszukiwaniach zrezygnowana zamknęłam laptopa. Wyjrzałam przez okno. Na dworze była śliczna pogoda, aż prosiło się o spacer.
Czmychnęłam do pokoju i zaczęłam szperać po szufladach w poszukiwaniu jakichś sensownych ubrań.
W końcu wybrałam taki zestaw, po czym uciekłam się ogarnąć.
Niecałe pół godziny później wyszłam z łazienki, ubrana, umalowana i uczesana.
Zeszłam na dół, a przed wyjściem obejrzałam się szybko w lustrze, założyłam trampki, po czym wyszłam z budynku, zamykając za sobą masywne drzwi. Zaczęłam sobie spacerować po okolicy, która była bajeczna. Dwie godziny później zachciało mi się kawy mrożonej.
Na szczęście niedaleko była jakaś kawiarnia. Kąciki moich ust delikatnie powędrowały w górę. Ruszyłam w stronę jak się okazało, Starbucksa. Chwyciłam za klamkę i pchnęłam drzwi. Od razu poczułam aromat świeżo mielonej kawy, który zdecydowanie górował nad zapachem herbaty.
Podeszłam do kasy, gdzie zamówiłam małe Frappuccino. Zaczekałam na zamówienie spokojnie, rozglądając się po pomieszczeniu. Prawie wszystkie stoliki były zajęte przez rozgadanych i roześmianych ludzi. Uśmiechnęłam się sama do siebie, po czym wsadziłam dłonie w kieszenie mojej bejsbolówki. Chwilę później otrzymałam moje zamówienie. Podziękowałam miłej ekspedientce i wyszłam z kawiarni.
Zaczęłam iść w stronę villi, mijając po drodze piękne budynki różnych sław. Gdy znajdowałam się się przed posesją usłyszałam mój telefon. Szybciutko go odebrałam.
- Hej kochanie ! - usłyszałam w słuchawce radosny głos
- No hej Słońce ! Co tam u Was ? Już po spotkaniu ? - spytałam
- Tak... Na szczęście ! - odetchnął z ulgą
- Aż tak źle ? - zaśmiałam się
- E tam - dałabym sobie głowę uciąć, że w tym momencie machnął lekceważąco ręką - A co tam u ciebie ?
- A no zrobiłam sobie mały spacerek po okolicy - zachichotałam, wchodząc do villi
- I jak ? Podoba ci się ? - spytał zaciekawiony
- Pewnie ! Tu jest... Przepięknie !
- Poważnie ? - mruknął
- No jasne - parsknęłam ponownie śmiechem, zdejmując bejsbolówkę i wieszając ją na haczyku
- To się cieszę kochanie - szepnął - Tęsknię za tobą, wiesz ?
Zachichotałam cichutko - Przecież parę godzin temu się widzieliśmy, a niedługo już w domu będziesz - stwierdziłam
- Oj wiem, wiem, ale i tak tęsknię - parsknął
- Ja też - westchnęłam - Dobra, kiedy wybieracie się z powrotem do domu, co ?
- Myślę, że tak za czterdzieści pięć minut, maksymalnie godzinę - stwierdził z uśmiechem
- Mhmmm - zamyśliłam się, pocierając dłonią brodę - Dobrze, dobrze
- Planujesz coś kocie ? - spytał zadziornie
- Głupek - parsknęłam śmiechem, zaglądając do lodówki - Kochanie... - mruknęłam
- Tak ?
- Muszę kończyć - powiedziałam - Kocham cię - pożegnałam się szybko
- Też się kocham
Po tych słowach zakończyłam połączenie i pobiegłam do swojego laptopa. Parę minut później znalazłam przepis na chińszczyznę z makaronem oraz kurczakiem.
Spisałam sobie wszystkie potrzebne składniki, wzięłam portfel, telefon i wyszłam z domu. Zaczęłam zastanawiać się, gdzie w pobliżu znajdę jakiś sklep spożywczy. Po chwili jednak zadzwoniłam po taksówkę.
Dziesięć minut później byłam na miejscu. Zapłaciłam starszemu, miłemu kierowcy i udałam się do domu, gdzie rozpakowałam zakupy. Nie zajęło mi to wiele czasu, dzięki czemu szybciej zabrałam się za przygotowywanie posiłku. Przez cały czas z mojej twarzy nie schodził uśmiech. Po czterdziestu minutach, prawie spalonym kurczaku, którego na szczęście udało się uratować, posiłek był skończony i czekał na powrót ekipy.
Uśmiechając się delikatnie zaczęłam nakrywać do stołu. Gdy byłam w połowie akurat wróciło całe towarzystwo.
- Mmmm - mruknął Jay - Jak tu pięknie pachnie !
- No - zachichotał Tom - Mel ! Co tam szykujesz ?
- Hej, hej u mnie wszystko dobrze, też was miło widzieć - odpowiedziałam
- Oj Słońce, Słońce - Max podszedł do mnie - Oni już tak mają... To niestety wrodzone - wzruszył ramionami i wybuchł śmiechem, a ja razem z nim
- Ale tak z ciekawości, to co ty tam gotujesz ? A  właściwie to ugotowałaś ? - zajrzał mi przez ramię
- Chińszczyzna ! - do pomieszczenia wpadł rozradowany Nath
Parsknęłam śmiechem - Już masz odpowiedź - puściłam Georgeowi oczko - Ej ! Ludzie ! - krzyknęłam, chcąc trochę uspokoić tą dzicz
Jednak to nie poskutkowało. Wzruszyłam ramionami i posłałam Łysemu bezradne spojrzenie - Ten kto w pięć sekund się tu nie zjawi nie dostaje obiadu ! - wrzasnęłam
Wszyscy w mgnieniu oka wpadli do jadalni i zajęli swoje miejsca. Zachichotałam cicho, po czym się obróciłam. Sykes wpił się w moje usta z uśmiechem i miłością. Odwzajemniłam pocałunek szybko - A ty co ? Nie siadasz do stołu ?
- Musiałem się przywitać i tak przy okazji podziękować - mruknął, muskając delikatnie kciukiem mój policzek
- Nie ma za co - szepnęłam
- Jest, jest i nie próbuj nawet zaprzeczać - mruknął
W odpowiedzi przewróciłam oczami, na co brunet pocałował mnie w czoło
- Chodźmy, bo wszyscy na jedzenie czekają -zaśmiałam się cicho
- Oj, co oni rąk nie mają ? - jęknął
- Nathan ! - dźgnęłam go w bok
- Dobra, dobra - podniósł ręce w geście obronnym - Pomóc ci jeszcze jakoś ? - spytał
- Nie, dziękuję - uśmiechnęłam się - Idź już do stołu
- No dobrze kochanie - cmoknął mnie w policzek, po czym wyszedł z pomieszczenia
Ja z kolei wzięłam patelnię z jedzeniem. Poszłam do jadalni, gdzie trwała bardzo ożywiona dyskusja.
- Ale pięknie pachnie ! - Kelsey klasnęła w dłonie
- Jeśli to tak smakuje jak pachnie to ja od razu poproszę dokładkę - odezwał się Siva
Parsknęłam śmiechem - Dzięki - puściłam im oczko i zaczęłam nakładać każdemu na talerz średnią porcję
Wszyscy od razu zaczęli szamać.
- Jejku jakie to pyszne ! - odezwał się Tom
- Popieram - Naree wysłała mi szeroki uśmiech
- Dzięki - zachichotałam i poszłam odłożyć patelnię, po czym również zasiadłam do stołu
Chwilę później już wszyscy siedzieliśmy przy stole. Jay z Tomem zaczęli się wygłupiać, przez co Max o mało się nie zakrztusił.
- Dobra dobra. Spokojnie - powiedział Siva, klepiąc Łysego po plecach
Chłopak w odpowiedzi skinął głową, podnosząc rękę i pokazując, że jest ok. Dokończyliśmy w spokoju posiłek.
- No to kto sprząta ? - spytał Nathan, składając sztućce na talerzu
- Ten kto pyta - zachichotała Kels, po czym cmoknęła Toma w policzek - My dzisiaj mamy inne plany, prawda kochanie ?
W odpowiedzi Parker skinął głową z uśmiechem i wysłał dziewczynie buziaka. Zaśmiałam się cicho na ten widok.
- Co Słoneczko ? - mruknął mi Sykes do ucha
- Nic - zachichotałam - Wiesz co... - spojrzałam na niego
- Tak ?
- Posprzątajmy, co ? Bo jak my tego nie zrobimy to chyba nikt się za to nie zabierze - westchnęłam
- Pewnie - pocałował mnie w czoło i wstał, ja postąpiłam tak samo
Zaczęliśmy zbierać naczynia ze stołu, a towarzystwo jakoś dziwnie w jednym momencie się rozeszło. Westchnęłam cicho, po czym włożyłam brudne talerze do zmywarki.
- Mel - usłyszałam za sobą głos mojego ukochanego
- Hmmm ?
- Może dałabyś się dzisiaj gdzieś wyciągnąć ? - podszedł do mnie bliżej
- Ale, że tak tylko my ? Sami ? - musnęłam kciukiem policzek bruneta
- Mhm - położył swoją dłoń na mojej - Tylko ty i ja - przygryzł delikatnie wargę
- Pomyślę, pomyślę - poklepałam go po torsie
- Oj kochanie nie daj się prosić - pocałował mnie delikatnie
- Nie wiem, nie wiem - mruknęłam, patrząc na chłopaka niewinnym wzrokiem
- Słońce, proszę - musnął swoimi wargami moją szyję
- Naaath - jęknęłam mrużąc oczy
Wiedział, że to mój słaby punkt.
- To jak będzie ? - spytał, nie zaprzestając czynności
- Mhm - wplotłam palce w jego włosy
- Czyli ? - mruknął
- Jezu - jęknęłam - Tak
Uśmiechnął się szeroko i odsunął ode mnie - To super
- Ej - westchnęłam
- No co ? - zachichotał
- Nic, nic - wzruszyłam ramionami, po czym bez słowa wróciłam do sprzątania
- Słońce no, co jest ? - spytał
Wzruszyłam ramionami i włożyłam ostatni widelec do zmywarki.
- Kochanie - Nathan przyciągnął mnie do siebie - Co się dzieje ?
Bez słowa pocałowałam chłopaka. Szybko odwzajemnił pocałunek, kładąc dłoń na moim karku. Cofnęłam się tak, że byłam przyparta do blatu. Brunet zaczął całować mnie po szczęce i szyi, a ja odchyliłam głowę, aby miał do niej łatwiejszy dostęp. Jęknęłam głośno, przeczesując palcami jego gęste włosy.
- Ekhm - usłyszeliśmy głośne chrząknięcie Georgea
Uniosłam wzrok do góry i odsunęłam się od mojego chłopaka - Co ? - warknęłam
- Przyszedłem... Napić się wody ! - wymyślił
- Nie mogłeś zrobić tego u siebie w pokoju ? Każdy ma butelkę i szkankę wyobraź sobie - zmrużyłam oczy, mierząc go wzrokiem
- Nie - wzruszył ramionami, bardzo powoli wyciągając szklankę z szafki
Westchnęłam, po czym bez słowa wyszłam z pomieszczenia. Słyszałam tylko jak Nathan rzuca do Maxa oschłe "dzięki" i rusza za mną.
Nie zwracając na niego zbytniej uwagi poszłam do sypialni. Szybko otworzyłam balkonowe drzwi, po czym wyszłam na świeże powietrze. Byłam tak strasznie zła na Łysego, że nawet trudno to sobie wyobrazić. Nagle poczułam czyjś oddech delikatnie muskający moją szyję.
- Przepraszam - szepnął chłopak
- Przecież ty nie masz za co - westchnęłam i uśmiechnęłam się delikatnie
- Mogłem mu coś powiedzieć, nie wiem... - stwierdził
- Daj spokój - szepnęłam, po czym przytuliłam się do niego
Objął mnie mocno i pocałował w czubek głowy. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Kochanie, za godzinkę wychodzimy - mruknął mi do ucha
- Tak szybko ? - zrobiłam wielkie oczy
- No - zachichotał - Może...
- W takim razie idę się przebrać ! Tylko powiedz jak mam się ubrać - stwierdziłam
- Czytasz mi w myślach - parsknął śmiechem - Właściwie to możesz iść tak jak teraz - stwierdził po chwili zastanowienia
- Nieee - zaśmiałam się - Ubiorę coś innego
- Ok - pocałował mnie w nos - Tylko weź coś wygodnego, dobrze ?
- Pewnie - posłałam mu uśmiech
- A może ci pomogę, co ? - położył dłoń na mojej talii
- Nie trzeba - zachichotałam, na co chłopak zrobił smutną minkę
- Okay - mruknął - To się szykuj Słoneczko - cmoknął mnie w policzek i wepchnął do pokoju
Parsknęłam śmiechem, po czym podeszłam do komody i wyjęłam z niej jakieś przypadkowe ubrania.
Chwilę później byłam gotowa. Zeszłam razem z Nathanem na dół, gdzie natknęliśmy się na Maxa.
- Wybieracie się gdzieś ? - spytał, patrząc na nas
- Tak, a co ? - odezwał się Nath
- Bo sam siedzę, to myślałem, że może z wami pójdę - stwierdził
- Nie pójdziesz - warknął brunet
- Dlaczego ?
- Bo chcemy ten czas spędzić we dwójkę, jasne ? - odpowiedział
- Nathan - szepnęła, ciągnąc go za rękaw
- Tak ?
- Nie warto się kłócić - powiedziałam - Chodźmy - ujęłam dłoń chłopaka
- Jasne - posłał mi delikatny uśmiech
Wyszliśmy z domu, zostawiając niezadowolonego Maxa w salonie.




-----
Hej Wszyyyyyyyyystkiiiiiiiiiiim ! Dzisiaj urodziny naszego Baby Natha ! Jejku, nie mogę uwierzyć, że już może legalnie spożywać alkohol :D
Jak tam Wam mijają święta ?
W ogóle to WESOŁEGO JAJKA ŻYCZĘ ! HAHAHA :*
No i od razu STRAAAAAAAAASZNIE przepraszam, że nie dodałam rozdziału w tamtym tygodniu tak jak obiecałam, ale strasznie dużo na głowie miałam :c W dodatku miałam rozmowy do bierzmowania i zdałam ! HAHAHA c; więc mam w miarę wszystko ogarnięte x jeszcze tylko po przerwie świątecznej parę sprawdzianów i wsio :3
No, a więc do neeeeeeeeexta kochane !
Buuuuuuziaczki ! ♥♥♥♥


sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział czterdziesty drugi

Nagle usłyszałam czyjeś kroki, zbliżające się do kuchni. Podniosłam wzrok i zobaczyłam skacowanego, ledwo żywego, rozczochranego Nathana. Na ten widok wygięłam usta w podkówkę.
- Co moje kochanie, kacyk męczy ? - spytałam, starając się nie roześmiać
- Oho, gdyby to był tylko KACYK. To jest KAC morderca słońce. M-o-r-d-e-r-c-a - przeliterował mi i upił wielki łyk wody z cytryną, po której nieco się skrzywił
Zachichotałam, po czym podałam brunetowi talerzyk z posiłkiem. Chłopak wysłał mi buziaka i usiadł przy stole.
- Ja chyba pójdę obudzić resztę... Z tego co wiem, to dzisiaj macie spotkanie ze Scooterem oraz całą resztą, nieprawdaż ? - spytałam
- O cholera ! - chłopak zerwał się z miejsca - Spotkanie ! - jęknął i ruszył pędem na górę
Przewróciłam oczami, po czym poszłam za nim. Jay nadal leżał na środku korytarza, więc postanowiłam, że będzie pierwszy w kolejce do budzenia. Life's brutal, sorry
- Jayyy - szepnęłam, kucając przy nim
Loczek tylko jęknął, dając mi do zrozumienia, żebym zostawiła go w świętym spokoju. W odpowiedzi dźgnęłam go niezbyt mocno w bok - Jaybird, wstawaj cholero - powiedziałam
On jednak odwrócił się do mnie plecami, zakrywając twarz dłońmi - Daj mi spać - szepnął
- O nie. Tak nie ma. Dzisiaj macie spotkanie z całą ekipą, a więc albo sam ruszysz tą dupę, albo ci pomogę - stwierdziłam stanowczo
- Nie, nie, nie ! Zostaw mnie ! - jęknął błagalnie, zwijając się w kłębek
Trochę mi go było szkoda, no ale w końcu nie trzeba było tyle pić panie McGuiness.
- Wstawaj ! - połaskotałam chłopaka
Zaczął turlać się po podłodze. Nagle ktoś otworzył drzwi od sąsiedniego pokoju i wpadł prosto na Jamesa. Okazało się, że tym 'ktosiem' był nie kto inny jak Tom. Obaj panowie jęknęli z bólu, a ja skrzywiłam się na ten widok. Jay powoli wstał, po czym pomógł Thomasowi.
- Stary, co to było ? - spytał ledwo słyszalnie Parker
- To jej wina ! - zaczął się bronić Loczek i wskazał na mnie
Zrobiłam duże oczy, kręcąc przecząco głową - On tutaj podłogę wycierał, nie ja ! - podniosłam ręce w geście obronnym
- Oj Mel, Mel. Kochana moja - zachichotał Tom, podchodząc do mnie
- Proszę nie bij Tomciu ! Na dole masz picie i tableteczki na kaca - poczochrałam go po włosach
- Tomciu ? - zdziwił się, a ja wzruszyłam ramionami - ... Nie ważne, dzięki - pocałował mnie w policzek, po czym razem z McGuinessem czmychnęli do kuchni.
Pokręciłam głową z uśmiechem, po czym poszłam do sypialni. Stwierdziłam, że może reszta już sama się obudzi.
W pomieszczeniu zastałam mojego ukochanego bruneta układającego grzywkę. Podeszłam do niego i objęłam od tyłu.
- Co kochanie ? - mruknął z uśmiechem, patrząc w lustro
- Niiic - pocałowałam go delikatnie w szyję, na co zaśmiał się cicho
- Wiesz może o której mamy to spotkanie, bo jakoś mi z głowy wyleciało ? - spytał
- Em... - chwila zastanowienia - Bodajże 12:30 ? - powiedziałam
- A tak ! Dziękuję Słoneczko - cmoknął mnie w nos
- Nath - mruknęłam
- Tak ?
- Dziewczyny też jadą, czy tylko wy ? - spytałam
- To zależy, jak im się chce, to mogą jechać, ale równie dobrze mogą tutaj sobie zostać, a czemu pytasz ? - odłożył grzebień na półkę
- Chciałam się dowiedzieć, czy będę tutaj sama urzędować - posłałam mu delikatny uśmiech
Chłopak pocałował mnie subtelnie. Zachichotałam cicho i oddałam pocałunek, po czym odsunęłam się od niego tak, ze patrzyliśmy sobie w oczy
- Przejdziemy się ? - zaproponowałam
- Pewnie - posłał mi słodki uśmiech, ujmując moją dłoń
Odwzajemniłam gest - Jak myślisz, długo im zajmie ogarnianie się ? - spytałam
- Oj... Sądzę, że bardzo długo - zachichotał, a ja razem z nim
Zeszliśmy razem na dół, gdzie słyszeliśmy śmiechy. Gdy już mieliśmy wychodzić dostałam czymś w głowę. Czymś mokrym i dosyć klejącym. Powoli się obróciłam w stronę całej ekipy - Kto. To. Zrobił ?
Nikt nie odpowiedział. Jay ledwo co powstrzymywał falę śmiechu.
- No już, przyznać się !
- Head shot - wzruszył ramionami i wybuchł niepohamowanym śmiechem
- Zabiję - zachichotałam - No normalnie zabiję drania - zaczęłam iść w kierunku Loczka, który zaczął uciekać
- Mel... Melanie - zaśmiał się - Ej, no co ty, aniołku
- Ja ci dam zaraz aniołka ! Wytłumacz mi dlaczego mam ja... - nie zdążyłam dokończyć, ponieważ (znów!) ktoś rzucił mi czymś w twarz, a dokładnie sałatą.
Spojrzałam na Łysego, który przybijał sobie piątkę z Tomem
- Dziękuję - powiedziałam z uśmiechem, po czym podniosłam kawałek warzywa
Spojrzeli na mnie dziwnie, a ja, wykorzystując sytuację rzuciłam zieleniną Parkerowi prosto w ryjca. Parsknęłam niepohamowanym śmiechem, widząc bezcenną miną tego pana.
- To tak się bawimy ? - odezwał się Max
Wzruszyłam szybko ramionami i rzuciłam w niego kawałkiem żółtego sera. Odwzajemnił się tym samym, jednak nie trafił we mnie, tylko w Nathana. Tak rozpoczęliśmy bitwę na żarcie. Wszyscy rzucali wszystkim, co znajdowało się w lodówce i szafkach kuchennych.
- Idioto ! - pisnęłam, kiedy Max wcierał mi mąkę we włosy
- Też cię kocham ! - zachichotał, kontynuując czynność
- Głupek ! - prawie krzyknęłam i zaczęłam go łaskotać
- O ty wredoto mała ! - wydusił, puszczając mnie na chwilę
Szybko od niego odskoczyłam, zaczynając uciekać. Nagle potknęłam się o kogoś i padłam jak długa na podłogę.
- Ouć - jęknęłam, leżąc na kimś częściowo
- Żyjesz ? - usłyszałam gdzieś nade mną Nathana
- Yhy - mruknęłam, nie podnosząc się
- Kochanie... - szepnął mi do ucha
- Ej, a ja ? - usłyszeliśmy Sivę, o którego się potknęłam
- A ty, ty spadaj - zachichotał mój ukochany brunet, po czym dźgnął mulata w bok
- Pfff - parsknął
- Chodź kochanie - mruknął do mnie Natty, po czym podał mi rękę
- Mhm - wstałam powoli i przytuliłam się do chłopaka
- Słońce, nie żeby coś, ale... strasznie brudna jesteś - szepnął mi do ucha
- Jakby nie patrząc, to ty też kochanie - zachichotałam cicho
- To może pójdziemy pod prysznic, hmmm ? - przygryzł delikatnie wargę
- Brzmi kusząco - uśmiechnęłam się delikatnie
- To co, zostawiamy tutaj tą dzicz i idziemy na górę ? - musnął płatek mojego ucha
- Mhm - mruknęłam, splatając nasze palce - Ładnie tu posprzątajcie ! - zachichotałam
Sykes pocałował mnie delikatnie, po czym czmychnęliśmy na górę. Chłopak zamknął za nami drzwi na klucz i wpił się w moje usta namiętnie, kładąc mi dłoń na karku.
Przeszedł mnie dreszczyk. Szybko odwzajemniłam pocałunek, przyciągając bruneta bliżej. Jęknął cicho, a jego usta przeszły na moją szyję.
- Kocham cię - mruknął
- Ja ciebie też - szepnęłam cichutko
Zerknęłam kątem oka, mimowolnie na zegarek.
- Cholera ! - odsunęłam się gwałtownie od Nathana
- Co jest ? - spytał szybko
- Wy macie spotkanie za niecałą godzinę ! - pisnęłam
- No i co z tego - powiedział - Słońce. Proszę cię - szepnął, muskając kciukiem mój policzek
- Ale Scooter będzie zły, że się spóźnicie... - westchnęłam
- Walić Brauna - mruknął
Parsknęłam śmiechem, chowając twarz w szyi chłopaka. Cmoknął mnie czule w czubek głowy i objął ramionami.
- Kocie, idziemy wziąć prysznic ? - mruknęłam
- Pewnie - uśmiechnął się delikatnie, po czym pociągnął mnie do łazienki
Spędziliśmy tam prawie godzinę. Zadowoleni wyszliśmy z pomieszczenia i szybko się ubraliśmy. Pocałowałam go, gdy zbliżaliśmy się do drzwi.
- Dziękuję kochanie - szepnął mi do ucha
W odpowiedzi wysłałam mu uśmiech pełen miłości. Zeszliśmy razem na dół.
Wszyscy siedzieli w salonie, coś szepcząc między sobą. Gdy tylko nas usłyszeli ucichli.
Posłałam mojemu chłopakowi zdziwione spojrzenie, po czym poczułam jak moje policzki oblewają się rumieńcem. Nath przygarnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy.
- Ej wy - parsknął śmiechem Tom - Co wy tam robiliście przez tą godzinę na górze? W dodatku tak gło... - Kelsey walnęła bruneta w tył głowy, żeby siedział cicho
Wszyscy zaczęli się śmiać. Jedynie Max siedział cicho. Bez słowa przemknął się do kuchni.
Westchnęłam głośno - Zaraz wrócę kochanie - szepnęłam do Sykesa, cmoknęłam go w policzek i poszłam za Łysym
Chłopak stał przy oknie, patrząc przed siebie.
Podeszłam do niego cicho - Max, o co chodzi? - spytałam, udając głupią
Westchnął głośno - O nic - stwierdził - Po prostu się o ciebie martwię - szepnął, podchodząc do mnie
- Dlaczego? - spytałam ze zdziwieniem
- Nathan na ciebie nie zasługuje. Zasługujesz na kogoś lepszego, kto nigdy cię nie zrani - powiedział, kładąc swoją ciepłą dłoń na moim policzku
- Co ty wygadujesz ?! - prawie krzyknęłam, szybko się od niego odsuwając
- Ja tylko chcę dla ciebie dobrze - powiedział
- Jakie dobrze do cholery ?! - pisnęłam
- Znam Nathana trochę dłużej od ciebie Melanie - stwierdził - I jeśli chodzi o związki to nie mam o nim dobrego zdania
Zmrużyłam oczy - O co ci chodzi ?
- Po prostu chcę żebyś była szczęśliwa - szepnął
- Jestem szczęśliwa, jasne ?! - warknęłam -  Nath mnie kocha i tylko to się liczy ! On mnie nie zrani, rozumiesz ?! - machnęłam rękoma
- Nie byłbym tego taki pewny. Przeleci cię parę razy i zostawi - powiedział spokojnie
Pokręciłam głową z dezaprobatą - Nie zrobi tego - wydusiłam
- Nie bądź tego taka pewna. Zobaczysz, znudzisz mu się szybciej niż myślisz. Wiesz ile on już miał dziewczyn na jedną noc ?
- Mam dość - szepnęłam, po czym szybko wyszłam z pomieszczenia
Prawie wpadłam na zdziwionego Kaneswarana, ale w tym momencie było mi wszystko jedno. Burknęłam ciche 'przepraszam' i pobiegłam do swojego pokoju, gdzie puściły mi nerwy. Jak on mógł wyrazić się tak o Nathanie ?! O moim, MOIM chłopaku, a jego przyjacielu ?!
'Przeleci cię parę razy i zostawi', 'Zobaczysz, znudzisz mu się szybciej niż myślisz' - te słowa utkwiły w mojej głowie i za nic nie mogłam ich z niej wyrzucić, chociaż tak bardo chciałam.
To prawda, że Max zna Natha dłużej... Ale ja z kolei wiem, że by mi tego nie zrobił. Dlaczego ? To proste. Bo wiem, że mnie kocha, a to w zupełności mi wystarczy. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Podniosłam się szybko - Proszę - powiedziałam
Drzwi zostały uchylone i ujrzałam dobrze znaną mi sylwetkę. Delikatny uśmiech wkradł się mimowolnie na moje usta.
- Słońce - szepnął brunet, siadając obok mnie - Co się stało ? Co on ci powiedział ? - spytał z troską
Zawahałam się chwilę - Nic... Nic mi nie powiedział - powiedziałam starając się być jak najbardziej wiarygodną
- Melanie - mruknął błagalnie, kucnął przede mną i położył swoje dłonie na moich kolanach - Słońce, proszę powiedz mi, słyszałem jak się kłócicie - stwierdził łagodnie
- Ale na prawdę - jęknęłam, mając nadzieję, że choć trochę w to uwierzy
- Ok, jak nie chcesz to nie mów - podniósł się
- Nie, to nie tak ! - jęknęłam z bezsilności, wstając z łóżka - Przepraszam - szepnęłam i zwiesiłam głowę
- Nie ma za co przepraszać - stwierdził, unosząc moją brodę tak, abym na niego spojrzała, co w tej chwili przychodziło mi z niemałym trudem - Powiesz mi ? Chciałbym po prostu wiedzieć kochanie - musnął delikatnie opuszkiem mój policzek
Skinęłam głową niepewnie. Z jednej strony bardzo chciałam mu powiedzieć, ale z drugiej strony bałam się trochę jego reakcji. W końcu są w jednym zespole i taka akcja mogłaby wywołać niezbyt przyjemną atmosferę, oraz wpłynąć na resztę, czego bardzo bym nie chciała, za nic.
Westchnęłam głośno - Bo cho...
- Nathan ! Nath ! - przerwało nam wołanie Sivy
- Tak !? - odkrzyknął mój chłopak, nieco zły
- Scooter dzwonił ! Za 20 minut musimy być w biurze ! I tak już mamy ponad 40 minutowe spóźnienie ! - powiedział
- Dobra ! - brunet podniósł się, po czym pocałował mnie w czoło - Wrócimy do tej rozmowy jak tylko wrócę, ok ? - szepnął
Skinęłam głową, ponieważ w tym momencie to była jedyna rzecz, którą mogłam zrobić.




-----
Hej Wszzzzzyyyyyyyyyyystkim !
Co tam u Was Słońca ? 
Dziękuję za życzonka urodzinowe :3 :********* i za ponad 41 tys wyświetleń ! WOW ! Dziękuję, dziękuję, dziękuję ! I jeszcze raz dziękuję!
No to ja uciekam, bo pochłonęło mnie rysowanie hahahaha :D
Jakbyście miały ochotę, to zawsze możecie o coś zapytać, zagadać TUTAJ :) Z chęcią pogadam ;) :*
No to buuuuuuuuuuuuuuziaki !
Do nexta :*



niedziela, 16 marca 2014

Rozdział czterdziesty pierwszy

- Chodźcie, chodźcie ! - ponaglił nas Tom
Zaśmiałam się cicho. Maximillian podał nam drinki, po czym Jay zabrał głos.
- To pijemy za dobry początek i cały pobyt w L.A ! - wzniósł toast
Wszyscy skinęli głowami i wlali w siebie procenty. Skrzywiłam się lekko, czując trochę cierpki i gorzki smak, ale po chwili uśmiechnęłam się szeroko. Wypiliśmy jeszcze po drinku,  po czym Nathan wyciągnął mnie na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć, ja właściwie próbowałam.
- Ślicznie wyglądasz kochanie - szepnął mi do ucha brunet
- Dziękuję Słońce - powiedziałam i musnęłam jego usta
Zaśmiał się cicho, a jego dłonie powędrowały na moje biodra, przyciągając mnie do siebie bliżej. Przygryzłam delikatnie wargę i zachichotałam. Chłopak nachylił się w moją stronę, nasze usta dzieliły milimetry. 
- Odbijany ! - usłyszeliśmy Maxa
Spojrzałam na mojego bruneta i wzruszyłam ramionami - Jak odbijany, to odbijany - zaśmiałam się, po czym ruszyłam w stronę Maximilliana. Nathan poszedł się napić. 
- Mówiłem ci już, że ślicznie wyglądasz ? - spytał szeptem George
- Em no... Nie wiem, ale... dziękuję - zarumieniłam się delikatnie i podrapałam po głowie
Szczerze, to czułam się nieco nieswojo. 
Akurat dj puścił wolną piosenkę. Chłopak wykorzystał okazję i przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Jego dłonie powędrowały na moją talię, a moje na jego barki.
Posłałam Maxowi delikatny uśmiech, który szybko odwzajemnił. Poruszaliśmy się w rytmie muzyki, nic nie mówiąc, co nawet mi pasowało.
- Dobra, dobra. Bo się roztańczycie za bardzo ! - mruknął niezbyt zadowolony Nath, po czym szybko wziął mnie w ramiona
Po cichu odetchnęłam z ulgą i objęłam go, opierając głowę o jego tors.
- Czy moje kochanie było zazdrosne ? - spytałam z delikatnym uśmiechem 
- I to jak - mruknął 
- Oj, nie masz powodu do zazdrości kocie - stwierdziłam i musnęłam jego policzek
- I tak wiesz, że będę zazdrosny - zachichotał
Przewróciłam oczami, po czym wtuliłam się w chłopaka. Ten zamknął mnie w szczelnym uścisku i pocałował w czubek głowy. Zaciągnęłam się jego zapachem, zamykając na chwilę oczy.
Tańczyliśmy tak dłuższą chwilę, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół nas.
- Młodzi, vodka przyszła - powiedział Siva
- Mmm dzięki - zaśmiałam się i wzięłam kieliszek
Nath postąpił tak samo, po czym wlaliśmy w siebie czyste procenty. Skrzywiłam się mocno. Mój chłopak zachichotał na mój widok, a ja dźgnęłam go w bok niezbyt mocno. Chwilę później wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.
- O - zobaczyłam już nieźle nawalonego Jaya
- Standard - zaśmiał się cicho mój chłopak i ponownie wyciągnął mnie na parkiet.
Przetańczyliśmy cztery godziny, co jakiś czas podpijając różne trunki. W końcu byłam trochę wstawiona, ale bardzo dobrze ogarniałam co się dzieje dookoła i trzymałam się na nogach.
Mój kochany brunet akurat poszedł odetchnąć na jedną z kanap. Zostałam w tłumie ludzi na parkiecie. Nagle podszedł do mnie Max, nie powiem, trzeźwy to on nie był.
- M...mogę panią p...prosić do tańca? - spytał, wyciągając w moją stronę rękę
Skinęłam niepewnie głową i podałam mu dłoń. Zaczęliśmy poruszać się w rytm piosenki Ne-Yo "Let me love you". Muszę przyznać, że świetny z niego tancerz.
- Girl let me love you - szepnął mi do ucha, ujmując ponownie moją dłoń, gdy utwór dobiegł końca
- Max co ty odwalasz ?! - zrobiłam wielkie oczy, odsuwając się od niego
Chłopak był nieco zmieszany - Erm... Nic - powiedział szybko - Fajny ten tekst jest i tak jakoś wpada w ucho i ten... Chyba muszę się napić - stwierdził i podszedł do baru
Przez chwilę stałam jak ostatnia idiotka na środku parkietu, kompletnie zszokowana z otwartą buzią. Jego zachowanie od jakiegoś czasu... to wszystko... ale nie no! To tylko jakieś moje nienormalne przypuszczenia. Pijany jest przecież, jakieś głupoty wygaduje. Alkohol mu w głowie namieszał i tyle.
Stwierdziłam, że pójdę do reszty i postaram się zapomnieć o tym, co powiedział George.
Na miejscu zastałam Jaya wymieniającego ślinę z jakąś brunetką. Postanowiłam im nie przeszkadzać i poszukać reszty. Nigdzie nie mogłam znaleźć moich towarzyszy. Wyszłam z budynku i na kogoś wpadłam
- Jezu ! Przep... - zamarłam i nie mogłam się wysłowić - Co ty tu robisz ?! - wycedziłam po chwili
- Melanie - szepnął niedowierzając, jakby nie słyszał moich słów
Zmrużyłam oczy i pokręciłam głową. Wyminęłam szatyna, jednak na wiele to się nie 
zdało, gdyż poszedł za mną. Odwróciłam się do chłopaka - Co ty tu robisz ? W L.A ?  - spytałam 
- Yyy... Może mieszkam ? - odpowiedział mi takim samym tonem
Westchnęłam głośno - No ok... Głupie pytanie - stwierdziłam - Ja właściwie muszę iść Łukasz... To ten, cześć - pożegnałam się
Szatyn zrobił to samo, po czym rozeszliśmy się w swoje strony. Kontynuowałam poszukiwania magicznej piątki. Na dworze ich nie było. Postanowiłam jeszcze raz poszukać ich w środku. Gdy weszłam do budynku, usłyszałam dźwięki Chasing The Sun i drącego się na całe gardło Parkera, Sivę, oraz Natha. Byli nieźle wstawieni, no może oprócz Kaneswarana. Nareesha i Kelsey siedziały przy barze i rechotały z panów.
Zaczęłam się śmiać, po czym podeszłam do dziewczyn.
- Nie wiem jak ty Melanie, ale ja ich nie znam - wskazała palcem na Toma, wywijającego coś w stylu breakdance'u, Nathana zaczynającego turlać się po podłodze i Sivę śpiewającego sobie pod nosem.
- O Boże - parsknęłam śmiechem, po czym walnęłam się w czoło
Po około 30 minutach stwierdziłyśmy, że trzeba by było już zakończyć zabawę. Miałam lekki problem z dojściem do drzwi, ale na szczęście po chwili byłam na zewnątrz. Chwilę później niedaleko mnie zjawił się Max z towarzyszką, Mcguiness, który został biedny i samotny, Nathan trzymający kurczowo Sivę, Parker klejący się do Kels, oraz Naree. Czułam się normalnie jak w zoo. Mulatka zadzwoniła po dwie taksówki i zaczęliśmy czekać. Nagle Loczek gdzieś zniknął
- Ej, gdzie Jay ? - spytałam McCaffrey
- Um... - dziewczyna rozejrzała się dookoła wzruszając ramionami - Znajdzie się... Może... Kiedyś - zaczęła się śmiać, a ja razem z nią
Po chwili podjechała po nas taksówka. Wpakowałam się do środka, razem z zalanym Tomem gadającym coś niezrozumiałego o kotach, nieco bardziej trzeźwym Nathanem (przynajmniej on do siebie nie nawijał) i Kels.
Reszta pojechała drugą taryfą. Po paru minutach byliśmy pod villą. Wyszliśmy z auta, a ja zapłaciłam kierowcy za przewóz. Nagle usłyszałam huk. Obróciłam się szybko i zobaczyłam McGuinessa leżącego na chodniku
- Jezu drogi, Jay ! - prawie krzyknęłam, podbiegając do chłopaka
- Kcho... Koc... Meeeel daj, p...pomogę ci - odezwał się Nathan, gdy pomagałam Loczkowi wstać
- Boże - jęknęłam - Ty lepiej sobie pomóż - powiedziałam błagalnie
Chłopak zwinął się do domu, tak jak reszta. Ja z kolei pomogłam Jamesowi. W końcu znaleźliśmy się w budynku.
Mój towarzysz padł na kanapę... Jak wszyscy, robiąc jedną, wielką kanapkę. Jedynie nie mogłam znaleźć w tym całym zamieszaniu Natha. Wybrałam się do kuchni, gdzie zastałam mojego bruneta.
- Heeej kocie - mruknął mi do ucha
- I papa - powiedziałam szybko
- Mmeel z... chodź tuu do mnie - jęknął
- Yhy - skinęłam głową - Jak będziesz trzeźwy. A teraz idę spać, dobranoc kochanie - stwierdziłam, po czym skierowałam się na górę
Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać ile wypiłam. Skrzywiłam się lekko, czując jak treść żołądkowa wędruje mi w górę. Pobiegłam do łazienki, gdzie zwymiotowałam. Poczułam się nieco lepiej. Zdjęłam swoje ubrania, po czym wzięłam szybki prysznic i owinęłam ciało ręcznikiem.
W takim stanie przeszłam do sypialni. Na łóżku leżał Nath. Zasnął biedaczek.
Szybko się przebrałam w piżamę, a później zdjęłam mojemu słońcu Adidasy, koszulkę i spodnie. Na koniec przykryłam chłopaka kołdrą, a sama położyłam się obok niego. Trudno, że śmierdział alkoholem na kilometr.
W tamtej chwili mi to nie przeszkadzało, byłam zbyt padnięta. Objęłam go ramieniem i momentalnie zasnęłam.

*

Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Otworzyłam oczy, ale szybko je zmrużyłam. Spojrzałam na śpiącego obok Nathana. Uśmiechnęłam się delikatnie, musnęłam opuszkiem delikatnie jego szyję oraz obojczyk.
Postanowiłam wstać i przygotować wszystkim sok pomarańczowy albo wodę z cytryną, oraz lek na kaca. Nie patrząc zbytnio pod nogi wstałam, po czym skierowałam się do kuchni.
Gdy przemierzałam korytarz, który nie pachniał zbyt ładnie, praktycznie nic nie widząc nagle o kogoś się potknęłam i runęłam jak długa, robiąc przy tym sporo hałasu. Jęknęłam, wstając powoli z podłogi. Spojrzałam na leżącą osobę, którą jak się okazało był Jay
- Czemu tak brutalnie ? - jęknął cicho, twarzą do ziemi
- Czemu ty tu leżysz ? - spytałam
Nie odpowiedział mi. Wzruszyłam ramionami i trochę obolała ruszyłam do kuchni. Na szczęście była pusta. Wyciągnęłam osiem szklanek, po czym nalałam do trzech soku, a do reszty wody z cytryną. Wypiłam pomarańczową ciecz i wzięłam tabletkę na kaca. Stwierdziłam, że pójdę się ogarnąć.
Czmychnęłam na górę, wzięłam swoje ubrania z szafy, spojrzałam na mojego ukochanego, który nadal spał, po czym uciekłam do łazienki. Wzięłam szybki, bardzo orzeźwiający prysznic.
Głowa przestała mnie tak boleć.
Zdecydowałam, że będę tak dobra i zrobię śniadanie. Postawiłam na proste i szybkie danie w postaci jajecznicy ze szczypiorkiem + chlebek. Zabrałam się za robienie posiłku.




-----
Hej Wszyyyyyyystkim ! Co tam u Was ? Jak mija weekend  ?
Mi na oglądaniu filmików z koncertów naszych chłopców :P Tak żałuję, że mnie tam nie było, nie ma, i nie będzie :C A miałam jechać :c
No nic :P Ten kto ma TT! Mam WIELKĄ prośbę do Was ! W poniedziałek (17 jak coś :p) mam urodzinki i gdybyście mogły pospamować do @thewanted i chłopców z prośbą o follow dla mnie ( @Nika_TW ), byłabym baaaardzo wdzięczna  !
No to chyba tyle na dziś słodziaki ! Dzięki za ponad 35 tys wyświetleń i 14 komentarzy ! Dziękkkkuuuuuję ♥♡♥
Buziaczki i do nexta Słońca ! :) 

sobota, 8 marca 2014

Rozdział czterdziesty

Po chwili wpadliśmy do pokoju. Wyjęłam z szafy suche ubrania, po czym czmychnęłam do łazienki, gdzie szybko się przebrałam. Gdy wróciłam, zastałam mojego bruneta również przegranego i wysuszonego. Zaśmiałam się cicho, podeszłam do niego, po czym objęłam od tyłu. Mruknął cicho, obrócił się do mnie i musnął moje usta z uśmiechem. Odwzajemniłam gest - Idziemy do reszty ? - spytałam
- Mmm... nie wiem... Wydaje mi się, że moglibyśmy wykorzystać ten czas na coś innego - mruknął z zadziornym uśmiechem
- Naaath - zaśmiałam się cicho i klepnęłam go w ramię
- No kocie no - szepnął
- Słońce. Chodźmy do nich, co ? - splotłam nasze palce delikatnie
- Oh, nie chce mi się - jęknął 
- Proszę - zrobiłam słodkie oczka 
- No dobra - zaśmiał się cicho i wziął mnie szybkim, zwinnym ruchem na ręce
- Jezu drogi ! - prawie krzyknęłam
Wtuliłam się w niego mocno - Postaw mnie, postaw mnie - szepnęłam 
- Jeszcze pomyślę - mruknął z uśmiechem i zniósł mnie na dół
Akurat cała ekipa wchodziła do domu. Kels na nasz widok zaczęła się śmiać, a za nią reszta. 
- Młody, ja nie wiem czy jeszcze pannę młodą się przez próg przenosi - wydusił Tom 
Parsknęłam śmiechem i schowałam twarz w szyi Nathana. Chłopak również się zaśmiał. Postawił mnie na ziemi, po czym delikatnie cmoknął w skroń. Objęłam go w pasie. 
- No to co, lecimy się szykować ? - spytała Nareesha
- Ale, że już teraz ? - spytałam
- No. Mamy jakieś trzy godziny, a to wcale nie tak dużo - posłała mi uśmiech
- Trzy ? Kupa czasu, no ale skoro tak, to dobra - zaśmiałam się cicho - W takim razie lecimy się ubierać - klasnęłam w dłonie 
- To chodź z nami - Kels pociągnęła mnie za rękę
Poszłyśmy do pokoju mulatki. Dziewczyna wyjęła przeróżne kosmetyki i akcesoria do włosów. 
- Zaraz wrócę, tylko się przebiorę, ok ? - posłałam im uśmiech - bo później to jeszcze rozwalę fryzurę
- Pewnie - blondynka puściła mi oczko - To my czekamy !
- Ok, ok - wyszczerzyłam się i pobiegłam pędem do pokoju
Stanęłam przed szafą, zaczynając rozmyślać co też mogłabym wybrać na taką imprezę. W końcu wybrałam taki zestaw. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie wziąć jakichś platform, ale zrezygnowałam. Ubrana wróciłam do moich towarzyszek.
- Wow, wyglądasz świetnie ! - pisnęła Kelsey
- Zgadzam się ! - zawtórowała jej Nunu - Chociaż wiesz co ? - spojrzała na mnie raz jeszcze - Coś mi tu nie pasuje - stwierdziła
Zachichotałam cicho i wpatrywałam się w mulatkę
- Już wiem ! - prawie krzyknęła - Obcasy ! Tak, koniecznie !
- Niiieee - jęknęłam - Nogi mi odpadną
- A gdzie tam ! Czekaj chwilę, Kels... Możesz zająć się włosami, ok ? Wzięłam brązową farbę i tą na ombre, jest w szufladzie nad komodą, więc wiesz - puściła jej oczko i podeszła do szafy z której wygrzebała wysokie buty.
Zrobiłam na nią wielkie oczy.
- Żartujesz sobie ? - zaśmiałam się
- Nie, nie, nie - powiedziała szybko - Nakładasz je i koniec
- A...Ale ja w nich nie wytrzymam - jęknęłam
- Jak nie ?! Wytrzymasz, są bardzo wygodne - stwierdziła, po czym mi je podała
Poddałam się i pokornie wzięłam od McCaffrey obuwie. Postawiłam je obok fotela, po czym Kels zajęła się moimi włosami. Siedziałam sobie tak spokojnie, kompletnie odprężona. Nawet nie zauważyłam kiedy minęło 2,5 godziny.
- No, skończone - stwierdziła Kels i podała mi lusterko
- O rany ! - pisnęłam
- Podoba się ? - spytała blondynka
- Pewnie ! Zupełnie inaczej, sama siebie nie poznaję - zaśmiałam się
- Ślicznie wyglądasz, pasuje ci brąz - powiedziała Naree
- Dzięki - cmoknęłam każdą w policzek
- Nie ma za co - stwierdziły równocześnie
- Dobra moje panie, zwijamy się, bo reszta tam uschnie na dole - zachichotała Kelsey
- Ok, ok, tylko buty założę - stwierdziłam z uśmiechem
- Spoko, ja właściwie też muszę, bo w balerinkach nie pójdę, nie ? - zaśmiała się Nareesha

Po 30 minutach byłyśmy wszystkie gotowe. Zeszłyśmy na dół, wszyscy siedzieli w kuchni i pili herbatę.
- Hej wam ! - uśmiechnęła się Kelsey
- Hej! He... - wzrok chłopaków zatrzymał się na mnie
- M....Melanie ? To ty ?! - pierwszy odezwał się Jay
- Ano ja - parsknęłam śmiechem, widząc ich bezcenne miny - I jak ? - spytałam
- Ślicznie ! Wyglądasz... WOW ! - powiedział Nathan, podchodząc do mnie
Uśmiechnęłam się szeroko, a brunet objął mnie w talii - Moja śliczna - szepnął mi do ucha
Oparłam swoją głowę o jego ramię i splotłam nasze palce. Zerknęłam na Maxa, który w tempie ekspresowym odwrócił wzrok. Westchnęłam cicho i uśmiechnęłam się delikatnie do mojego ukochanego.
- To co, idziemy ? - spytał Thomas
- Pewnie ! - Jay klasnął w dłonie, szybko wstając z krzesła
Reszta postąpiła tak samo. Zadzwoniliśmy po taksówkę, nie chcąc wydziwiać z jakimiś ekskluzywnymi limuzynami itp. bo nikt nie widział w tym sensu.
Po paru minutach wysiedliśmy przed jakimś niepozornym klubem. Nathan uśmiechnął się do mnie, musnął mój policzek delikatnie, po czym wszyscy (przynajmniej większość) w bardzo dobrych nastrojach weszliśmy do budynku. Były tam tłumy ludzi, oczywiście większość kręciła się na parkiecie i przy barze. Żadnych fotoreporterów, a przynajmniej tak nam się zdawało.
Zajęliśmy sobie miejsca na sofach gdzieś w rogu. Jay z Maxem poszli zamówić jakieś drinki. Tom i Kels czmychnęli na parkiet, a za nimi Siveesha.
- Mogę panią prosić do tańca ? - szepnął mi na ucho Nathan, splatając nasze palce
- No oczywiście - delikatny uśmiech zagościł na mojej twarzy, po czym wstałam i poszłam z chłopakiem na parkiet.
Zaczęliśmy poruszać się w rytm muzyki. Od czasu do czasu mój brunet skradał mi słodkiego buziaka.
- Jesteś dla mnie bardzo ważna - wyszeptał
- Ty dla mnie też kochanie - odpowiedziałam
- Kocham cię słonko - powiedział
- Ja ciebie też - szepnęłam, po czym wtuliłam się w chłopaka mocno
Pocałował mnie w czubek głowy  i objął ramionami. Zachichotałam i zaciągnęłam się jego zapachem.
- E, zakochańce ! Chodźcie tu ! - krzyknął do nas Max
Parsknęłam śmiechem, po czym poszłam z Nathem do reszty.




----
Hej wszystkim ! Wow ! To już 40 - sty rozdział ! Ale ten czas leci :0
Obiecałam, że dzisiaj dodam, to dodaję :D
Co prawda trochę krótki jest, ale mam nadzieję, że nie taki zły :)
Uciekam się uczyć, bo z miomi ocenami nie jest najlepiej :p zostawiam Was z rozdziałem i oczywiście do nexta !
PS. Jak możecie to proszę, skomentujcie :)
Buuuuuuuziaki ♡♥♡


środa, 19 lutego 2014

Rozdział trzydziesty dziewiąty

Czułam jak chłopak się uśmiecha, jednocześnie mnie obejmując. Zaczęliśmy robić obchód dookoła budynku. Wszyscy byli pod niemałym wrażeniem wyglądu oraz wielkości domu i jego niesamowitego otoczenia. Mieliśmy przepiękny widok na zielone wzgórza, a w ogrodzie nawet basen ! Ba, w końcu villa to villa, nie ? 
Po godzinie spędzonej na świeżym powietrzu poszliśmy do budynku. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy w życiu nie widziałam ładniejszego wystroju. Podłoga z kamienia, a w sypialniach z drewna. Było dużo przestrzeni, ogólnie.... Było idealnie. Po paru dobrych minutach wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, aby rozpakować swoje manatki. Ja pomogłam Nathanowi ogarnąć wszystkie jego ubrania w szafie, a właściwie jej połowie, ponieważ druga była moja. Muszę przyznać, że wziął więcej ciuchów niż ja.
- Dobra, rozpakuj się sam już - westchnęłam, patrząc na wpół pełną walizkę
Odsunął się od szafy - Poważnie? Słońce, przecież ja sobie nie poradzę - jęknął
Przewróciłam oczami - Nie wiem, ale ja muszę swoje rzeczy wypakować - zaśmiałam się cicho - A twoich tu więcej jest niż moich - wskazałam na bagaż
- No to jutro to ogarnę - mruknął
- Nie, nie, nie - zachichotałam - Już mi tu rozpakowywać manatki ! - rozkazałam
- Ale... - jęknął niezadowolony
- Jutro ci się nie będzie chciało i tak dalej... Aż do wyjazdu - stwierdziłam - A więc proszę słońce moje kochane wypakuj się - cmoknęłam go w policzek
- No dobrze - zachichotał i spełnił moją prośbę posłusznie
Po dwóch godzinach wszyscy byli wypakowani. Nathan poszedł na dół coś zjeść, a ja usiadłam sobie przed komputerem i próbowałam na Skype'ie dodzwonić się do Kat. Dziewczyna po dłuższej chwili odebrała
- Hej młoda - powiedziała
- No hej - burknęłam - Dlaczego nie przyjechałaś się pożegnać ? - spytałam smutno
- Aj - podrapała się po głowie - Miałam dużo spraw do załatwienia i no tak wyszło jakoś - westchnęła
- No to chociaż zadzwonić mogłaś - stwierdziłam
- Przepraszam, nie pomyślałam o tym - wygięła usta w podkówkę
- Ok, ok, rozumiem - uśmiechnęłam się delikatnie - Jak w Polsce ? - spytałam zaciekawiona
- Nic się nie zmieniło - zaśmiała się cicho - Fajnie jest, moi rodzice cię pozdrawiają tak w ogóle
- O, dziękuję. Pozdrów ich ode mnie też
- A jak tam w Los Angeles ? Z dzikusami ? - spytała
- Jest bosko ! Pięknie, ciepło... Gdybym mogła to chyba bym tu już została - zaśmiałam się cicho
- Aż tak ? - zawtórowała mi
- Pewnie - puściłam dziewczynie oczko
W tym samym momencie do pokoju wrócił Nath z talerzem kanapek i jakimś sokiem na tacy. Wyszczerzyłam się szeroko, posyłając brunetowi buziaka. Chłopak postawił jedzonko na biurku, wziął sobie krzesło i usiadł obok mnie. Przywitał Kat z uśmiechem, po czym nalał mi soku pomarańczowego do szklanki.
- Dziękuję - posłałam mu delikatny uśmiech
W odpowiedzi pocałował mnie w skroń.
- Awwww - usłyszałam w tle Kat i parsknęłam śmiechem
Nagle do pokoju wpadł Jay, a za nim Max i Tom. Podskoczyłam ze strachu. Zerwałam się z krzesłą i podbiegłam do nich.
- Jezu, nic wam nie jest ?! - pisnęłam, pomagając Loczkowi wstać
- A ja ? - jęknął Thomas, na co przewróciłam oczami z uśmiechem i podałam mu rękę
Maximillian sam się pozbierał. Jay spojrzał na nich złowrogo
- Coś się stało ? - spytałam delikatnie
- Widziałaś Tię ? - spojrzał na mnie z nadzieją niebieskooki
- A kto t... - nie dane mi było dokończyć - To jaszczurka Jaya, Neytiri - wyprzedził mnie Nath
- Jezusie, jaka jaszczurka !? - pisnęłam
- No taka duża jest... w miarę... - powiedział James
- Aha... - przełknęłam głośno ślinę - Gdzie ona jest ?
- Właśnie nie wiem... Oni ją wypuścili ! - krzyknął z rozpaczą wskazując na rechoczącego Toma i Maxa
- O Jezu ! - pisnęłam
- No właśnie ! - poparł mnie Jay
- Nie ! O Jezu ! - cofnęłam się i wskazałam na beżowo-brązowego stwora, pełznącego po korytarzu
- TIA ! - krzyknął McGuiness i podbiegł do zwierzaka
Zrobiłam wielkie oczy, po czym zerknęłam na Nathana, którego najwyraźniej cała ta sytuacja bardzo bawiła. Walnęłam go niezbyt mocno łokciem w bok. Przygarnął mnie do ciebie, całując w nos.
Max zerknął na nas, odwrócił się na pięcie i poszedł na balkon. Tom wrócił do Kels, a Jay z Neytiri do swojego pokoju.
Ja z Nathem wróciłam do rozmowy z Katheriną, która już nie trwała tak długo. Pożegnaliśmy się, po czym stwierdziliśmy, że zejdziemy na dół. Zastaliśmy tam wszystkich. Jedni grali na konsoli, a drudzy...
- PIŁKARZYKI ! - Sykes podskoczył z radosci, a ja głośno się zaśmiałam
- Mel ! - usłyszałam wesoły głos Jaya
- Taaak ? - obróciłam się do Loczka
- Zrobiłabyś naleśniki ? Proszę, proszę, proszę - złożył ręce jak do modlitwy 
- No dobra - zaśmiałam się - Ktoś jeszcze ma na nie ochotę ? - spytałam go 
- Ej wy ! - krzyknął - Chce ktoś naleśniki, najpyszniejsze na świecie ? - wyszczerzył się 
Wszyscy zaraz chórem stwierdzili, że oczywiście. Zaśmiałam się głośno, po czym czmychnęłam do kuchni. Przygotowałam wszystkie składniki itp. Nagle ktoś wszedł do kuchni. Obróciłam się i ujrzałam Maxa we własnej osobie. Trochę mnie to zdziwiło.
- Pomóc w czymś ? - spytał
- Nie - podrapałam się po głowie - Chyba nie
- No to pomogę - uśmiech zagościł na jego twarzy
- Skoro ci się chce, to dobra - odwzajemniłam gest
- Co mogę zrobić ? - spytał
Podałam mu miskę - Mieszaj - poleciłam z wyszczerzem
Zaśmiał się cicho i wykonał moje polecenie. Ja z kolei zabrałam się za farsz. Stwierdziłam, że zrobię obiadek na słodko.
Po około godzinie wszystko było gotowe. Wielki talerz naleśników wylądował na stole w jadalni. Nareesha z Kelsey nakryły do stołu. Wszyscy dosłownie rzucili się na jedzenie.
- Jeju jakie pyszne ! - stwierdził Tom z pełną buzią
Zaśmiałam się cicho - Oj tam, oj tam - machnęłam ręką
- Parker ma rację ! - Max wysłał mi delikatny uśmiech
Zachichotałam i wzięłam na talerz kolejnego naleśnika z Nutellą. Nathan w międzyczasie skradł mi słodkiego buziaczka w policzek.
- Co wy na to, żeby zrobić jakiś wypad do klubu ? Tak na dobry początek pobytu tutaj ? - zaproponował Siva razem z Jayem
Spojrzeliśmy po sobie - Dobry pomysł ! - Max klasnął w dłonie
- Może wyrwiesz jakąś panienkę w końcu, co ? - parsknął śmiechem Jay
- Nie potrzebuję, mam jedną na oku - stwierdził, a właściwie burknął i zerknął na mnie przelotnie
Serce mi szybciej zabiło przez te słowa. Czułam jak na chwilę krew odpłynęła mi z twarzy. Nagle zapragnęłam zostać w domu i nie iść do żadnego klubu.
- Mel, wszystko ok ? - spytał Nathan, nachylając się w moją stronę
- Tak, tak - powiedziałam szybko i wymusiłam uśmiech
Chłopak chyba tego nie łyknął, ale przynajmniej udawał, za co w tej chwili byłam mu wdzięczna, chociaż wiedziałam, że do tematu wróci prędzej czy później. Reszta na szczęście nie zauważyła mojej reakcji i kontynuowała rozmowę.
- To ja posprzątam - powiedziała Naree po dłuższej chwili
- Ja ci pomogę - stwierdziłam
- Nie, ty przygotowałaś pyszny obiad, to teraz ktoś inny sprząta - puściła mi oczko
- My pomożemy - wyszczerzył się Jay razem z Sivą i Tomem
- Ok, ok - mulatka zachichotała, po czym zaczęli sprzątać
Uśmiechnęłam się delikatnie do mojego bruneta, który odwzajemnił gest.
- Pójdziemy na spacer ? - zaproponował
- Pewnie - powiedziałam wstając z krzesła
Sykes ujął moją dłoń, po czym wyszliśmy razem z domu. Zaczęliśmy przechadzać się po przepięknym, zadbanym, dużym ogrodzie. Po mojej głowie przez cały czas chodziły słowa Maxa... Ja mu się podobam, co mi się wcale nie podoba. Tak nie może być. Będę musiała z nim porozmawiać. Nawet dzisiaj, chociaż wątpię, żeby na trzeźwo mi cokolwiek powiedział... Ale skoro potrafił walnąć taki tekst przy wszystkich ? Sama nie wiem...
- Mel - mruknął
- Tak ? - zatrzymałam się i spojrzałam na bruneta
- Dlaczego tak zareagowałaś na słowa Maxa ? - spytał
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami
Spodziewałam się tego pytania, które wcale mnie nie ucieszyło.
Westchnął głośno - Dlaczego mnie okłamujesz ? - spytał łagodnie
- Nie okłamuję... Tak szczerze to czuję się nieswojo w towarzystwie Maxa... - szepnęłam
- Coś ci zrobił ? - zapytał, szybko się prostując
- Nie ! Skąd ! - zaprzeczyłam - Po prostu, jakoś tak... - stwierdziłam
Nie chciałam mówić mu o tym zdarzeniu w aucie. Było minęło, nic się nie stało i nie ma sensu o tym mówić.
- Mam nadzieję - szepnął, po czym przygarnął mnie do siebie
Wtuliłam się w niego mocno - Kocham cię - mruknęłam
- Ja ciebie też słońce - pogłaskał mnie po plecach i cmoknął w czubek głowy
Chwilę tak postaliśmy, aż w końcu oderwałam się od Nattyego. Splotłam nasze palce, po czym kontynuowaliśmy spacer.
- Ale tu ślicznie - szepnęłam, patrząc na rozciągający się przed nami krajobraz
Skinął głową delikatnie i pocałował mnie z miłością. Obdarzyłam go szerokim uśmiechem, po czym szybko odwzajemniłam pocałunek. Gdy odsunęłam się od chłopaka, ten wziął mnie na ręce.
- Puszczaj ! - pisnęłam przestraszona
- Zaraz - zaśmiał się i wpił w moje usta, skutecznie mnie uciszając - Nabierz powietrza - szepnął
- CO ?! - prawie krzyknęłam, ale spełniłam polecenie
Nie zdążył mi odpowiedzieć, bo wylądowałam  w wodzie. Na szczęście umiałam pływać, ale... Niech się pomartwi ! Zaczęłam udawać, że się topię.
Nathan bez wahania wskoczył do wody i podpłynął do mnie. Zaczęłam się śmiać jak głupia, po czym przyciągnęłam go do siebie.
Zmrużył oczy - Chcesz żebym na zawał zszedł ?!
Parsknęłam śmiechem, czochrając go po włosach - Oj miśku, miśku - mruknęłam
W odpowiedzi chlusnął mi wodą w twarz - Też cię kocham ! - krzyknął
- O ty ! - pisnęłam i oddałam mu z całą siłą
Zaśmiał się głośno, po czym zanurkował. Poczułam jak na moich kostkach zaciskają się jego dłonie. Wzięłam haust powietrza i zostałam wciągnięta pod wodę. Zaczęłam łaskotać chłopaka, aby mnie puścił. Okazało się to bardzo skuteczne, bo po paru sekundach brunet wił się ze śmiechu.
- Już ! Mel ! Słońce moje ! - wydusił przez śmiech
- No dobra, dobra, tylko więcej tak nie rób ! - zachichotałam
- Nie będę, tylko więcej w wodzie mnie nie łaskocz - powiedział rozbawiony
- Ok - automatycznie przestałam go gilgotać 
- Chodź tu do mnie - mruknął i rozłożył ręce
Zaśmiałam się, po czym wtuliłam w niego. Staliśmy tak jakiś czas w tej wodzie, aż w końcu przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz i dostałam gęsiej skórki.
- Oj kocie, chodź do domu, bo jeszcze mi się przeziębisz - szepnął
- Dobrze - skinęłam głową, po czym wyszliśmy z basenu
- A wiesz, nawet tak zimno nie jest - zaśmiałam się i poszliśmy do domu
Nagle usłyszeliśmy krzyki. Obejrzałam się szybko, zauważyłam chłopaków na balkonie. Max z Tomem byli za barierką. Serce prawie mi stanęło. Zrobiłam wielkie oczy.
- Co wy tam robicie ?! - pisnęłam
- Korzystamy z basenu.... A przynajmniej próbujemy - odpowiedział Maximillian, który stał sobie w samych bokserkach - Parker no, ruszaj się ! - jęknął
- Kiedy ja się boję ! - krzyknął, trzymając się kurczowo barierki
- To nie takie straszne ! - powiedział, po czym skoczył do wody na bombę
- Boże, Tom - jęknął Jay i popchnął chłopaka do basenu
Pisnęłam, zakrywając usta dłonią. Nathan tylko głośno się zaśmiał, po czym objął mnie ramieniem.
- I co ? Tak strasznie było ? - szturchnął brązowookiego Łysy
- Tak - stwierdził
- Nie przesadzaj - parsknął śmiechem
Mimowolnie Parker mu zawtórował. Zaraz do nich dołączyli się pozostali chłopacy, ciągnąc za sobą dziewczyny. Nath tylko został ze mną i uśmiechał się szeroko.
- Chodź słońce, przebierzemy się - mruknął mi do ucha
- Mhm - cmoknęłam go w usta, na co szeroko się uśmiechnął
Brunet objął mnie ramieniem, po czym czmychnęliśmy do budynku.




-----
Hej Wszystkim ! Jak tam u Was?
Coś ostatnio mało komentarzy pod rozdziałami widuję ;c Nie powiem trochę mi przykro
No ale cóż. W każdym razie baaaardzo dziękuję za wszystkie komentarze dające kopa do pisania :*

No to do nexta ! :* Jak coś, to nie będzie mnie aż do niedzieli (23.02) Więc gdybym komuś nie skomentowała rozdziału, to obiecuję, że zrobię to od razu powrocie ! :)
Buuuuuuuuuuziaki ♥
It's #WantedWednesday ! ♥♥♥♥♥

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział trzydziesty ósmy

Chłopak po chwili namysłu pociągnął mnie do jakiegoś tylnego wejścia
- Przemycimy się tędy - wyszczerzył się
- A wiesz, że mamy niezły kawałek do przejścia ? - spytałam patrząc na niego
- To nic - cmoknął mnie w policzek
Zaśmiałam się cicho - Nath - mruknęłam - Przecież fanki na ciebie czekają - powiedziałam - W ogóle to jest bez sensu - stwierdziłam - Przecież sama trafię do bramki i tak dalej, a tak to nas jeszcze ktoś zobaczy razem i lipa
Brunet podrapał się po głowie z zakłopotaniem - Hmm... To może ja wrócę do reszty i spotkamy się na miejscu ? - spytał - Tam nie powinno już być fanek - puścił mi oczko
- Ok - zaśmiałam się cicho - No to do zobaczenia - szepnęłam
- Do zobaczenia - uśmiechnął się
Poszliśmy w swoje strony. Słyszałam krzyki i piski rozentuzjazmowanych dziewczyn. Sama uśmiechnęłam się szeroko. Weszłam w tłum jakichś podróżnych. Spokojnie się tam 'przemyciłam' i gdy już już miałam siadać na krześle usłyszałam jak ktoś znajomy mnie woła. Obróciłam się szybko i zobaczyłam Georgea. Poczułam uderzenie gorąca, spowodowane stresem oraz obawą, że ktoś nas zobaczy. Zrobiłam wielkie oczy.
- Idź do chłopaków - powiedziałam szybko
- Wyganiasz mnie ? - zaśmiał się
- Nie, tylko nie chcę żeby ktokolwiek mnie z wami zobaczył, nie teraz - szepnęłam
- Dobrze, dobrze. Ale zdajesz sobie sprawę, że w L.A i tak prędzej czy później wszystko się wyda i będziesz, chcąc nie chcąc rozpoznawalna - stwierdził - Więc nie uciekaj
- Nie uciekam, po prostu nie czuję się na siłach, aby TERAZ zostać osobą publiczną, jasne ? - powiedziałam chyba zbyt ostro niż zamierzałam
Chłopak westchnął - Rób jak uważasz - szepnął i odszedł
Westchnęłam głośno, po czym usiadłam na krześle. W spokoju czekałam na lot.

Po odprawie zajęłam swoje miejsce, obok Natha. Lecieliśmy klasą biznes. Siedziałam akurat przy oknie, dzięki czemu miałam śliczne widoki, które zawsze mnie uspokajały. Oparłam głowę o ramię mojego ukochanego, a ten przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy. Uśmiechnęłam się delikatnie, po czym wtuliłam w niego mocniej. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę. Słyszeliśmy śmiechy i chichy reszty.
- Hej młodzi - usłyszałam wesoły głos Kels - Nie przeszkadzam ? - spytała, podchodząc do nas
- Pewnie, że nie ! Siadaj - wskazałam miejsce naprzeciwko - Jak tam ?
- A no fajnie tylko, że Tom akurat zajął się graniem na telefonie razem z Jayem i mnie olał - wzruszyła ramionami - A Max śpi, jak z resztą zwykle w samolocie, Siveesha też... więc tylko wy mi zostaliście - zaśmiała się, siadając na wolnym miejscu
Odwzajemniłam gest szczerze. Zerknęłam na Natha, po czym poczochrałam go po włosach - Kels, stresujesz się ? - spytałam zaciekawiona
To pytanie męczyło mnie od jakiegoś czasu.
- Tak na dobrą sprawę, to nie ma czego. Wiesz, zawsze jest obawa, ale staram się podchodzić do wszystkiego optymistycznie. To tylko show i wakacje... Przynajmniej dla mnie - obdarzyła nas miłym uśmiechem - A ty ?
- Szczerze ? Strasznie - jęknęłam - Nie wiem czy sobie poradzę ze wszystkim tym co będzie mnie otaczać. To jest zupełnie nowa dla mnie rzecz i nie jestem przyzwyczajona do jakiegokolwiek zainteresowania przez media - szepnęłam, zaczynając bawić się palcami
Usłyszałam głośne westchnięcie Nathana - Kochanie, nie ma co się przejmować. Wszystko będzie dobrze, już ja o to zadbam - zapewnił mnie i ujął moją dłoń
- Ja też ta... - nie zdążyła dokończyć
- Kels, Kels ! - usłyszeliśmy wołanie Parkera
Dziewczyna zaczęła się śmiać - Chyba mój mężczyzna znudził się grą, albo Jay wygrał - parsknęła śmiechem i przewróciła oczami
Spojrzałam na Nathana, po czym oboje wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Szczerze mówiąc, to nie wiem co nas tak rozbawiło, przegrywający TomTom ? Nieee, chyba po prostu głupawka w powietrzu :D
Kelsey patrzyła na naszą dwójkę jakbyśmy byli nienormalni. Na dobrą sprawę to sama próbowała powstrzymać śmiech. Jednak nie na długo jej się to udało. Wszyscy jak jeden mąż skierowali wzrok na nas.
Thomas podszedł do blondynki - Kochanie co tu tak śmiesznie ? - mruknął dziewczynie do ucha
Wzruszyła ramionami, w dalszym ciągu próbując się uspokoić. Po chwili odniosła sukces. Uspokoiła oddech. Nawet nie zauważyłam, kiedy cała ekipa się do nas przysiadła. Położyłam głowę na ramieniu Nathana, a kąciki moich ust powędrowały automatycznie do góry. Brunet objął mnie ramieniem i pocałował delikatnie w skroń.
- To co robimy ? - spytał Jay
- Może... Zagrajmy w butelkę ! - zaproponował Thomas
- Nieeeee ! - wszyscy krzyknęli błagalnie
- No to jakie pomysły mądrale ? - burknął niezbyt zadowolony Parker zakładając ręce na piersi
- Oj Tommy - Kels pocałowała go w policzek
Loczek z Łysym spojrzeli na nich z lekką zazdrością i udawanym obrzydzeniem.
- A może po prostu oglądniemy film ? - spytał Siva
Spojrzeliśmy po sobie - Ok, dobry pomysł - wyszczerzył się Nathan
- To co oglądamy Misiaki ? - zachichotałam
- Może... Avatara ?! - zaproponował Jay
- O nie, nie, nie ! Znam to na pamięć ! - krzyknął Tom, a pozostała trójka się z nim zgodziła
- Niech dziewczyny wybiorą - powiedział Nath i spojrzał na mnie
Podniosłam brew i zaśmiałam się cicho - To co bierzemy ? - skierowałam pytanie do Kels i Naree
Spojrzały po sobie - Mam ochotę na komedię romantyczną - stwierdziła mulatka
- Ja też - stwierdziła blondynka - A ty Mel ?
Podrapałam się po głowie - Szczerze to mi jest obojętnie - powiedziałam
Doszłyśmy do wniosku, że obejrzymy Bezsenności w Seattle. Chłopacy nie mieli nic do gadania, musieli się nam podporządkować. Włączyliśmy film i rozpoczęliśmy seans.
Tak spędziliśmy ponad 2 godziny. Siedziałam wtulona w Natha, Kels w Toma, Nareesha w Sivę, a Jay... Jay spał z głową opartą o również smacznie śpiącego Georgea.
Przypomniała mi się Katherina. Miała przyjechać się pożegnać i co ? Nic. Westchnęłam głośno. Po przyjeździe postanowiłam zadzwonić do dziewczyny, koniecznie.
Od patrzenia na Łysego i Loczka ogarnęła mnie śpiączka. Wtuliłam się mocniej w Nathana i momentalnie zasnęłam.

- Melanie, wstawaj - ktoś mnie szturchnął - Słoneczkooo wstajemyyyy - słyszałam znajomy głos
Niechętnie otworzyłam oczy - Nieee - jęknęłam
- No już, już, bo zaraz lądujemy - brunet zaczesał mój kosmyk włosów za ucho
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie - A co jeśli mi się nie chce ? - spytałam
- To tu zostaniesz - zaśmiał się - Ja cię wyciągać nie będę na siłę
Zmrużyłam oczy i pokręciłam głową - Idź sobie - wygięłam usta w podkówkę
- Pewna jesteś ? - uśmiechnął się delikatnie, po czym dał mi buziaka w usta
- Teraz już nie musisz nigdzie iść - poczochrałam go po włosach
Pół godziny później wszyscy byliśmy na lotnisku, gdzie czekaliśmy na busa, właściwie to tylko oni czekali, bo ja wypatrywałam taksówki. Patrzyłam co jakiś czas na moich oddalonych o co najmniej 30 metrów przyjaciół, właściwie to próbowałam, ponieważ kręcił się tam wielki tłum fanek i fanów. Nagle podjechał po mnie samochód. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym szybciutko zgarnęłam swoje manatki i wpakowałam się do środka. Przywitałam kierowcę i usiadłam na miejscu pasażera. Podałam mu adres, który miałam zapisany na karteczce. Spojrzał na mnie dziwnie, po czym ruszył. Napisałam w tym czasie do Natha
"Hej kochanie, właśnie jestem w drodze do domu (?), a wy ? Kc :*" 
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. W końcu (na szczęście) Nath zawsze ma przy sobie telefon
"Villi słońce, villi :D Dosłownie kilka sekund temu wsiedliśmy do busa. Ciekawy jestem, kto będzie pierwszy na miejscu :) xoxo "
Parsknęłam śmiechem - oczywiście, że ja ! - pomyślałam i się zaśmiałam
Po paru dłuższych minutach byłam na miejscu. Widok kompletnie zaparł mi dech w piersiach, nie mogłam się wysłowić, nic.
Nath miał rację, całkowitą. To nie był dom, domek. To była villa, wielka, piękna villa !

Wygrzebałam się z taksówki, zabrałam swoje manatki i zapłaciłam kierowcy. Patrzłam na budynek, nie mogąc uwierzyć własnym oczom.
Nagle na podjazd podjechał znajomy, czarny bus, z którego wygramoliło się pięciu wyszczerzonych chłopaków i dwie roześmiane dziewczyny. Reakcja Jaya na widok tego w czym będziemy mieszkać kompletnie mnie rozwaliła z resztą, jak wszystkich. Loczek z wrażenia wypuścił z rąk telefon i zaczął skakać jak małe dziecko.
- McGuiness nie załamuj mnie ! - jęknął Kevin, który kupił mu ten telefon w nadziei, że chociaż z podarunkiem nic złego się nie stanie
Wszyscy parsknęli niepohamowanym śmiechem. Brunet ogarnął się, szybko zebrał komórkę z ziemi, a inni zajęli się wypakowywaniem swoich bagaży.
Nath podszedł do mnie, po czym przygarnął do siebie - I jak się mojemu słońcu podoba ? - mruknął
- Jest... Jest przecudownie ! - pisnęłam i wtuliłam w mojego chłopaka
Czułam jak się uśmiecha, jednocześnie mocno mnie obejmując.



-----
Hej Wszystkim !
Powracam z może nie najdłuższym rozdziałem (Mam nadzieję, że chociaż się podobał :P) :3 Trochę się zrehabilitowałam szczerze mówiąc podczas tej przerwy :)
Mam przed feriami tyyyyle nauki, że mózg siada ._____. Ale tylko 4 dni i WOLNE ! YEEEEY ♥ Piękny ten czas :3
A jak tam Wasze ferie ? Zaczynacie, czy już skończyłyście ? I jak Wam minęły/jakie macie plany ? :)
No to ja czmycham się uczyć i dla odprężenia...Trochę porysować ! Do nexta !
Buuuuuuziaczki :******************