Byłam mega zestresowana, ale chłopcy dodawali mi otuchy na każdym kroku. W końcu weszliśmy do studia.
Scooter przedstawił mi jak mniej więcej mają wyglądać zdjęcia, Nano i BigKev pożyczyli mi powodzenia, po czym cała trójka wyszła z pomieszczenia.
Chłopaków przejęły makijażystki, stylistyki i fryzjerki. Ja z kolei zaczęłam przygotowywać aparat służbowy.
Gdy u mnie wszystko było gotowe usiadłam na sofie. Zaczęłam strasznie się stresować. Bawiłam się włosami. Po chwili zobaczyłam pięciu superprzystojnych chłopaków w garniturach.
Patrzyłam się na nich i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Całe The Wanted w czerni i bieli. Coś cudownego.
Tom szybko do mnie podszedł i pstryknął palcami, jednocześnie wyrywając mnie z zamyślenia. Spojrzałam na niego i mogę się założyć, że wyglądałam idiotycznie.
- To jak, pani fotograf ? Zaczynamy ? - odezwał się Max z szelmowskim uśmieszkiem
- Eeee tak, jasne - zarumieniłam się i podeszłam do aparatu
Po skończonej, świetnej i moim zdaniem udanej sesji chłopacy poszli się przebrać i ogarnąć. Pracowało mi się z nimi genialnie. Czekałam na nich spokojnie, jednocześnie popijając pyszną Latte.
Nagle całą piątka weszli do pokoju.
Wszyscy (oprócz Sykesa) uśmiechnięci, z torbami w rękach, których wcześniej (mogę się założyć !) nie mieli. Zdziwiłam się, ale o nic nie pytałam. Czwórka klapnęła na sofę, obok mnie, a Nath podszedł do okna. Wyjrzał przez nie.
- To co chłopaki, idziemy rozdawać autografy ? - spytał, odwracając się do nas, omijając mnie wzrokiem jak tylko się dało, co było bardzo nieprzyjemne i krępujące.
Wszyscy zgodnym chórem zgodzili się. Dostałam od 4/5 buziaka w policzek. Nath mnie wyminął, nawet na mnie nie spojrzał i nie powiedział zwykłego, głupiego 'cześć'.
Zostałam sama. Nie powiem, zrobiło mi się przykro i to bardzo. Westchnęłam głośno, wzięłam torebkę, po czym poszłam do windy. Zjechałam na poziom 0. Pożegnałam się z oczarowaną Maxem recepcjonistką i wyszłam z budynku.
Przypomniałam sobie, że jechałam z brunetem, jego autem. Zadzwoniłam po taksówkę i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego mnie ignorował. Nie wiem co mu zrobiłam, czym zawiniłam. Kompletnie nic nie przychodziło mi do głowy. Może po prostu ma zły humor ?
Po pięciu minutach siedziałam w aucie. Podałam kierowcy adres i ruszyliśmy. Były straszne korki, przez co jechałam ponad godzinę.
Lekko zdenerwowana tym wszystkim zapłaciłam mężczyźnie, wzięłam torebkę, po czym wysiadłam z auta. Wyjęłam klucze i weszłam do domu.
Zastałam tam Kat oglądającą telewizję. Zdziwiłam się i to nawet bardzo.
- Hej - powiedziałam, wieszając kurtkę na haczyku
Dziewczyna obróciła się i szeroko uśmiechnęła
- Cześć słoneczko - wstała z kanapy, podeszła do mnie i zamknęła w żelaznym uścisku
Zaśmiałam się i wtuliłam w przyjaciółkę. Muszę przyznać, że strasznie za nią tęskniłam. Samotna łza spłynęła po moim poliku. Odsunęłam się od Katherine.
- Co się stało ? - spytała
- Nic, nic. Po prostu cieszę się, że cię widzę - szepnęłam i wyszczerzyłam ząbki.
Ona ponownie mnie przytuliła. Trwałyśmy w uścisku parę dobrych minut.
- Napijesz się czegoś ? - zaproponowałam
- A wiesz, możesz herbatkę zrobić - powiedziała z uśmiechem
Poszłam do kuchni, wstawiłam wodę i wróciłam do dziewczyny.
- I jak tam ci się mieszka z Jayem ? - spytałam
- Bardzo fajnie, ale... Ten związek robi się zbyt poważny. Muszę to zakończyć - powiedziała
Spojrzałam na nią i podniosłam brew.
- Kat, no ja rozumiem, że można się obawiać czegoś, np. Nękania ze strony niektórych fanek, mediów, ale... Skoro boisz się poważnego związku, to po co wogóle go zaczynałaś ? Zranisz go - stwierdziłam
Blondynka przewróciła oczami i westchnęła
- Bo go kocham ? - powiedziała arogancko, a na jej twarzy malowała się kpina
- Nie rozumiem cię po prostu - burknęłam
Nienawidziłam, kiedy ona mówiła do mnie w taki sposób, szczególnie takim tonem.
- Pff, to ja ciebie nie rozumiem dziewczyno. Nathan się stara, a ty zachowujesz się jak gówniara. Powinnaś w końcu coś z tym zrobić, bo on nie będzie czekać wiecznie. Znajdzie sobie inną i będzie miał cię w dupie. Chociaż, wiesz co ? Ty jesteś rozpieszczonym bahorem i egoistką. Nathan by z tobą nie wytrzymał. Z resztą nie wiem kto by wytrzymał - warknęła
Zacisnęłam usta w cienką linię, po czym szybkim krokiem poszłam do kuchni.
Usiadłam na stołku i schowałam twarz w dłonie. Kat powiedziała co o mnie myśli. Szkoda, że nie zrobiła tego wcześniej.
Po chwili dziewczyna przyszła do pomieszczenia. Kucnęła przy mnie, jednocześnie kładąc dłonie na moich kolanach, które natychmiast strąciłam
- Nie chciałam tak powiedzieć, przepraszam mała - szepnęła
- Ale powiedziałaś. Przynajmniej wiem co o mnie myślisz. Szkoda, że wcześniej nie byłaś taka szczera - warknęłam
- Nie panowałam nad tym co mówię, znasz mnie... No przepraszam - powiedziała ze skruchą
- Jak się nie panuje, to wtedy mówi się szczerze - oznajmiłam
Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała
- Wyjdź - szepnęłam
- Ale Melanie...
- No nie rozumiesz ?! Wyjdź ! - niemalże krzyknęłam
Kat niechętnie wstała. Spojrzała na mnie i bez słowa wyszła, trzaskając drzwiami tak, że aż podskoczyłam. Rozpłakałam się na dobre.
Poszłam do salonu i skuliłam się na sofie, podkulając nogi pod brodę. Płakałam tak bardzo długo. Dwie najważniejsze osoby się ode mnie odwróciły, tylko przez moje głupie zachowanie.
Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Maxa. Po trzech sygnałach odebrał
- Cześć Melanie - przywitał się jakoś nieswojo
- Hej... Masz może chwilę ? - spytałam trzęsącym się głosem
- Niezbyt... Coś się stało ? - z jego głosu mogłam się domyślać, że jest na mnie zły, niechętnie ze mną gada... Nawet on.
- Nic, dzięki. Nie przeszkadzam już - szepnęłam i się rozłączyłam
Powoli wstałam i poszłam na górę, do swojej sypialni. Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać. Po chwili miałam mokrą poduszkę. Sięgnęłam po chusteczki i wydmuchałam nos, po czym zwinęłam się w kłębek.
Zaczęłam rozmyślać, dlaczego chłopacy się na mnie obrazili. Postanowiłam porozmawiać z Tomem. Może on mi powie co się stało.
Chwyciłam komórkę, usiadłam na miękkiej pościeli i zadzwoniłam do chłopaka. Po dwóch sygnałach odebrał. Odetchnęłam z ulgą.
- Hej Tom - powiedziałam, starając się mieć normalny głos
- Cześć Melanie - odpowiedział krótko
- Czemu wszyscy jesteście dla mnie tacy... Oschli ? - spytałam od razu
- No patrz, nie wiesz ? - burknął
- Nie, nie wiem Thomasie. Błagam olśnij mnie. Tylko ty mi zostałeś - jęknęłam
- Po co nagadałaś tyle bzdur o tobie i Nathanie jakiemuś kolorowemu pisemku ? Chciałaś zabłysnąć, nie wiem... Wykorzystać nas dla rozgłosu ? Traktowaliśmy cię jak siostrzyczkę, a Nath... - urwał zdenerwowany
Nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież to była nieprawda. Kłamstwo, ja nic takiego nie zrobiłam !
- Tom, ja nie udzielałam żadnego wywiadu - szepnęłam ze łzami w oczach
- Błagam cię, nie kłam. Myśleliśmy, że jesteś inna - powiedział
- Thomas przepraszam was, ale ja na prawdę nie udzielałam żadnego wywiadu. Powiadomiłabym was o tym na sto procent - stwierdziłam łamiącym się już mocno głosem
- Sam nie wiem... - zastanowił się - Muszę kończyć. Przyjadę do ciebie wieczorem - dodał i się rozłączył
Nie mogłam uwierzyć w to, że jakieś kolorowe, głupie pisemko wymyśliło wywiad ze mną, w dodatku mieszając w to Nathana ! Byłam po prostu wściekła i smutna z drugiej strony. Jak całe The Wanted mogło pomyśleć, że ja tak powiedziałam ? Ukłuło mnie to mocno. Zraniło i to strasznie. Myślałam, że jesteśmy jak rodzina...
Wyłączyłam telefon i odłożyłam go na półkę. Wyjęłam z szafy dresy, luźny t-shirt, po czym poszłam do łazienki. Przebrana zeszłam na dół, założyłam Pumy, dosyć ciepłą bluzę, wzięłam MP3, włożyłam w uszy słuchawki i wyszłam z domu. Zaczęłam biec po równym chodniku. Lampy dawały dosyć ciepłe, ale bardzo stłumione światło. Powoli się ściemniało, a ja nadal biegłam. Potrzebowałam teraz tego. Towarzyszyła mi piosenka OneRepublic 'Counting Stars'. Spojrzałam się na zegarek 19:55. Postanowiłam, że wrócę do domu. Tak też zrobiłam. Po około 30 minutach byłam na miejscu. Otworzyłam drzwi, po czym weszłam do przedpokoju. Bluzę powiesiłam na haku, buty postawiłam na półeczce, po czym poszłam na górę się odświeżyć i przebrać.
Gdy już ubierałam bluzkę, usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko ją na siebie wciągnęłam i zbiegłam otworzyć.
Zobaczyłam TomToma. Natychmiast rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam płakać. On przytulił mnie do siebie, po czym zaczął gładzić moje jeszcze wilgotne od wody włosy. Poczułam się bezpieczna i wtuliłam się w niego.
Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Ogarnęłam się troszkę i gestem ręki zaprosiłam chłopaka do środka.
------
Witam witaaaam w #SivaSaturday !
Ale się za Wami stęskniłam ! O jacie ;)
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał, chociaż ja sama uważam, że jest beznadziejny ;c
No ale oczywiście do oceny pozostawiam go Wam ;)
Dziękuję za ponad 11 600 wejść i 210 komentarzy. To strasznie dużo dla mnie znaczy, oraz jest wielką motywacją
A co sądzicie o nowym singlu (balladzie) chłopaków 'Show Me Love'? Moim zdaniem jest cudna!
No to co jeszcze mogę rzec??
Miłego wieczoru i niedzieli !
DO NEXTA :*
sobota, 14 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
The Versatile Blogger
Strasznie dziękuję za nominację Pat ce i Angelice Sykes :)
Zasady :
1. Podziękować za nominację osobie, dzięki której zostałeś włączony do gry
2. Pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Award
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących własnej osoby
4. Nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują
5. Noinformować o fakcie nominowania autorów blogów
No to zaczynamy :3
1. Jestem spokojna, nie lubię się kłócić
2. Uwielbiam pisać, to mnie odpręża
3. Mam sznaucerka miniaturkę
4. Prowadzę jeszcze cztery blogi
5. Mam lęk wysokości
6. Jestem uzależniona od telefonu i komputera :x
7. Mam bardzo niską samoocenę
Nominuję :
http://samanthaithewanted.blogspot.com/
http://wantedowe-story.blogspot.com/
http://chasingthesuntw.blogspot.com/
http://imaginytw.blogspot.com/
http://tw-fanblog.blogspot.com/
http://thewantedstoryyy.blogspot.com/
http://opowiadanie-o-the-wanted.blogspot.com/
http://she-stuck-in-her-daydream.blogspot.com/
http://thewanted-imaginy.blogspot.com/
http://paranienormalnyswiat.blogspot.com
http://loseyourselfinyourpassion.blogspot.com/
http://drop-me-down-to-the-dream-below.blogspot.com/
http://cherandnathan.blogspot.com/
http://let-me-kiss-you-jay.blogspot.com/
http://imaginy-alice-vicki.blogspot.com
BUZIACZKI :*
Zasady :
1. Podziękować za nominację osobie, dzięki której zostałeś włączony do gry
2. Pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Award
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących własnej osoby
4. Nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują
5. Noinformować o fakcie nominowania autorów blogów
No to zaczynamy :3
1. Jestem spokojna, nie lubię się kłócić
2. Uwielbiam pisać, to mnie odpręża
3. Mam sznaucerka miniaturkę
4. Prowadzę jeszcze cztery blogi
5. Mam lęk wysokości
6. Jestem uzależniona od telefonu i komputera :x
7. Mam bardzo niską samoocenę
Nominuję :
http://samanthaithewanted.blogspot.com/
http://wantedowe-story.blogspot.com/
http://chasingthesuntw.blogspot.com/
http://imaginytw.blogspot.com/
http://tw-fanblog.blogspot.com/
http://thewantedstoryyy.blogspot.com/
http://opowiadanie-o-the-wanted.blogspot.com/
http://she-stuck-in-her-daydream.blogspot.com/
http://thewanted-imaginy.blogspot.com/
http://paranienormalnyswiat.blogspot.com
http://loseyourselfinyourpassion.blogspot.com/
http://drop-me-down-to-the-dream-below.blogspot.com/
http://cherandnathan.blogspot.com/
http://let-me-kiss-you-jay.blogspot.com/
http://imaginy-alice-vicki.blogspot.com
BUZIACZKI :*
sobota, 24 sierpnia 2013
Rozdział dwudziesty
*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*
- Max... Czemu tak zareagowałeś w kuchni jak... no wiesz - spojrzałam na niego pytająco
Wpatrywał się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
Zaciągnął się dymem i zamknął oczy.
- Jesteś dla mnie bardzo ważna Mel i nie chcę, żeby on cię zranił - powiedział spokojnie
Pokiwałam głową ze zrozumieniem. Chłopak objął mnie ramieniem i się uśmiechnął.
- Moja ukochana siostrzyczka - mruknął i cmoknął mój policzek
Zaśmiałam się i wtuliłam w niego. Oglądaliśmy zachód słońca nad Londynem. Zaczęło się robić ciemno, a wszystkie latarnie jak na zawołanie rozjarzyły się żółtym, stłumionym światłem. Uśmiechnęłam się i zaciągnęłam dymem papierosowym.
Nagle usłyszałam jak drzwi balkonowe się otwierają. Razem z Maxem się odwróciliśmy. Moim oczom ukazał się Nathan.
- Mel, co wy tutaj tak siedzicie ? - spytał mocno się jąkając
- Pan chyba trochę za dużo wypił, panie Sykes - zaśmiałam się
On wzruszył ramionami i się zaśmiał. George patrzył się na niego z niekrytym rozbawieniem. Po chwili zgasił papierosa - Pójdę do tamtego towarzystwa - powiedział i puścił mi oczko
Uśmiechnęłam się lekko i skinęłam głową. Drzwi trzasnęły i zostałam sama z Panem Wstawionym. Brunet wbił wzrok w papierosa, którego trzymałam. Podszedł do mnie i zabrał tytoniowy wyrób, po czym zgasił go.
- Ej ! Nie dopaliłam go - powiedziałam z nutką pretensji
- Palenie zabija - mruknął i zbliżył się do mnie jeszcze o parę kroków. Nasze ciała się delikatnie dotykały. Jego usta zaczęły muskać moją szyję. Położyłam dłonie na torsie Natha i go od siebie odepchnęłam
- Wydaje mi się, że pan za dużo wypił - powiedziałam i weszłam do domu, zostawiając go na balkonie.
Akurat wszyscy się zbierali. Kat, Kelsey, Tom i Jay się zataczali, a Nareesha, Siva i Max pomagali im się doczłapać do drzwi. Pokreciłam ze śmiechem głową.
- Może was odwiozę ? - zaproponowałam
- Ja się tym zajmę - puścił mi oczko Łysolek
- Ok, to jedźcie szczęśliwie - powiedziałam
Po chwili wszyscy zniknęli za drzwiami. Poczułam 'czyjeś' dłonie na moich biodrach i oddech na szyi. Odwróciłam się do chłopaka
- Panu już dziękujemy - mruknęłam i się zaśmiałam
- Czy ty mnie odtrącasz ? - spytał
- Jesteś pijany - powiedziałam
- No i ? - zrobił oczka kota ze Shreka
- Nathan odczep się. Jesteś nachlany - warknęłam stanowczo i odsunęłam się od niego
Spojrzał na mnie dziwnie. Zignorowałam go i poszłam na górę. Usłyszałam tylko jak idzie do salonu. Wbiegłam do łazienki, szybko się umyłam i zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam piżamy. Owinięta szczelnie ręcznikiem przemknęłam przez korytarz, do sypialni. Migiem się ubrałam i zeszłam na dół. Chłopak zasnął na kanapie.
Westchnęłam i trochę posprzątałam w pomieszczeniu. Wszystkie butelki po piwie i jednej czystej znalazły się w koszu na śmieci. Wyciągnęłam z szafki szklankę, po czym nalałam sobie do niej wody. Powoli sobie ją popijałam, patrząc na śpiącego Sykesa. Ten to się nachlał.
Teraz jakby wyszedł z domu, mógłby trafić na okładki kolorowych pisemek. Już to widzę 'Nathan Sykes, najmłodszy członek zespołu The Wanted pod wpływem alkoholu!' Ale by było...
Odstawiłam szklankę do zmywarki, podeszłam do Natha, przykryłam go kocem i poszłam spać.
Leżę na łące. Jest zielona, pięknie pachnie... Pełno na niej kwiatków, chyba niezapominajek. Wstaję. Czuję przyjemne ciepło. Otula mnie jak płaszczyk.
Nagle nastaje ciemność i zimno. Miękka trawa zamienia się na beton, a może spękaną ziemię?
Sama już nie wiem. W każdym razie jest lodowata i twarda. Nieprzyjemna, niewygodna.
Wstaję. Rozglądam się, ale nic nie widzę, oprócz czerwono - czarnych plam dookoła mnie.
Panikuję. Co się dzieje? Czemu łąka zniknęła? Oddajcie mi mój raj...
Biegnę, chociaż tego nie chcę. Nie panuję nad moimi nogami. Powoli tracę w nich czucie. Nie, NIE! Stop, zatrzymajcie się! Przestańcie!
Mam wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Stop!
Nagle widzę coś przez mgłę. Wygląda trochę jak moja łąka! Ale skręcam. Nie! Chcę tam do niej iść!
Ja chcę do zielonego, ciepłego raju... Biegnę prosto w przepaść. Spadam i spadam...
Jezu co to był za sen ? Moja wyobraźnia mnie przeraża. Obudził mnie huk, a później głośny jęk.
Oho, chyba Pan Z Kacem się obudził - zaśmiałam się i zeszłam powoli i cichutko na dół.
Zajrzałam do salonu. Chłopak leżał pod stolikiem do kawy. Podbiegłam do niego. Trzymał się za czoło.
- Nathan - szturchnęłam go
Spojrzał na mnie spod przymrużonych powiek
- Co ci się stało ? - ujęłam jego dłoń i spojrzałam na czoło, a dokładniej brew. Była rozcięta.
Chłopak skrzywił się z bólu.
- Pomożesz mi wstać ? - spytał
Skinęłam głową i podałam mu rękę. Podniósł się i usiadł na kanapie.
- Zaraz wrócę, ok ? - szepnęłam
Spojrzał na mnie, po czym blado się uśmiechnął. Oparty o oparcie kanapy zamknął oczy.
Poszłam po apteczkę. Wyjęłam z niej plaster i wodę destylowaną. Wróciłam do biednego bruneta. Usiadłam obok niego
- Natty, odwróć się do mnie - szepnęłam
Chłopak posłusznie wykonał polecenie. Nasączyłam wacik wodą destylowaną i odkaziłam mu ranę. Syknął cicho. Szybko nakleiłam mu plaster w to miejsce, po czym się uśmiechnęłam
- Dzielny chłopiec - powiedziałam i poszłam do kuchni
Nalałam do szklanki soku pomarańczowego, zrobiłam kanapki i zaniosłam wszystko Nathanowi. Spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem i wziął ode mnie tacę.
Usiadłam obok niego i patrzyłam jak je.
Po chwili spojrzał na mnie przygryzając wargę
- Dziękuję - szepnął
- Za co ? - zaśmiałam się
- Za wszystko co dla mnie robisz. Nie musisz, a jednak - powiedział
- Oh - uśmiechnęłam się - Daj, posprzątam - wzięłam ze stolika brudne naczynia i poszłam do kuchni. Wsadziłam wszystko do zmywarki.
Wyjrzałam przez okno. Szaro, leje jak z cebra. Ziewnęłam. W dodatku przypomniał mi się dzisiejszy sen. Na samą myśl przeszły mnie ciarki.
Usiadłam na blacie i zagotowałam sobie wody na herbatę. W międzyczasie postanowiłam pójść się trochę ogarnąć. Czmychnęłam na górę, wygrzebałam z szafy taki zestaw :
Po czym poszłam się ubrać. Po chwili zbiegłam na dół, kierując się do kuchni. Poczułam zapach naleśników. Weszłam do pomieszczenia i moim oczom ukazał się Nath z patelnią w dłoni. Podeszłam do niego
- Mmm pięknie pachnie - powiedziałam
- Dziękuję - uśmiechnął się - Śniadanie do pracy sobie pani życzy ? - spytał
O rany ! Dzisiaj pierwszy dzień w pracy !
- A dziękuję. Nie trzeba - mruknęłam - Jak głowa, już nie boli ?
- Nie, jest ok - odpowiedział i nałożył jedzenie na talerz, po czym podał mi go - Smacznego - uśmiechnął się
- Dzięki Natty - wyszczerzyłam ząbki i poszłam do stołu
- Jak zjesz, to zawiozę cię do studia - stwierdził
- Na którą mamy tam być ? - spytałam, po czym nabiłam na widelec kolejny kawałek pyszności
- 13:30 - powiedział z uśmiechem
Spojrzałam na zegarek. Mieliśmy zaledwie godzinę. Wszamałam szybko naleśniki i pobiegłam na górę się szykować, a właściwie zrobić lekki make-up i się uczesać.
Postawiłam na niedbałego koka. Rzęsy machnęłam czarnym tuszem, po czym zbiegłam do salonu.
- No, no, no. Mamy niecałe 20 minut - powiedział brunet, podnosząc się z kanapy
- Ile tam się jedzie ? - spytałam przerażona
W końcu nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia. Co to, to nie !
- Jakieś 15 minut - stwierdził
Zrobiłam wielkie oczy i pobiegłam do przedpokoju. Migiem założyłam buty i bluzę.
- NATHAN na co czekasz ?! Ruszaj się ! - wrzasnęłam i spojrzałam na niego
Miał głupawy uśmieszek, ale ruszył cztery litery.
Po chwili siedzieliśmy w aucie. Ja jako pasażer, bo brunet uparł się, że chce prowadzić.
- Jezu nie pędź tak - powiedziałam, gdy przyśpieszył do 100 km/h
- Przyzwyczajaj się - mruknął i dodał gazu
- Głupku ! Wolniej jedź ! - krzyknęłam
- Dooobra - jęknął zrezygnowany i trochę zwolnił
W końcu pięknie zaparkował przed oszklonym, nowoczesnym budynkiem. Wysiedliśmy równocześnie, po czym weszliśmy do środka. Mieliśmy 5 minut zapasu.
W holu siedział Siva, Tom i Jay jeździli windą w tą i z powrotem, a Max podrywał recepcjonistkę, która była nim wyraźnie oczarowana.
Po chwili przyszedł Scooter. Za nim Nano i BigKev. Wszyscy jak na zawołanie się ogarnęli. Nath mnie przedstawił i wszyscy poszliśmy do studia. Byłam mega zestresowana, ale chłopcy dodawali mi otuchy na każdym kroku.
- Max... Czemu tak zareagowałeś w kuchni jak... no wiesz - spojrzałam na niego pytająco
Wpatrywał się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
Zaciągnął się dymem i zamknął oczy.
- Jesteś dla mnie bardzo ważna Mel i nie chcę, żeby on cię zranił - powiedział spokojnie
Pokiwałam głową ze zrozumieniem. Chłopak objął mnie ramieniem i się uśmiechnął.
- Moja ukochana siostrzyczka - mruknął i cmoknął mój policzek
Zaśmiałam się i wtuliłam w niego. Oglądaliśmy zachód słońca nad Londynem. Zaczęło się robić ciemno, a wszystkie latarnie jak na zawołanie rozjarzyły się żółtym, stłumionym światłem. Uśmiechnęłam się i zaciągnęłam dymem papierosowym.
Nagle usłyszałam jak drzwi balkonowe się otwierają. Razem z Maxem się odwróciliśmy. Moim oczom ukazał się Nathan.
- Mel, co wy tutaj tak siedzicie ? - spytał mocno się jąkając
- Pan chyba trochę za dużo wypił, panie Sykes - zaśmiałam się
On wzruszył ramionami i się zaśmiał. George patrzył się na niego z niekrytym rozbawieniem. Po chwili zgasił papierosa - Pójdę do tamtego towarzystwa - powiedział i puścił mi oczko
Uśmiechnęłam się lekko i skinęłam głową. Drzwi trzasnęły i zostałam sama z Panem Wstawionym. Brunet wbił wzrok w papierosa, którego trzymałam. Podszedł do mnie i zabrał tytoniowy wyrób, po czym zgasił go.
- Ej ! Nie dopaliłam go - powiedziałam z nutką pretensji
- Palenie zabija - mruknął i zbliżył się do mnie jeszcze o parę kroków. Nasze ciała się delikatnie dotykały. Jego usta zaczęły muskać moją szyję. Położyłam dłonie na torsie Natha i go od siebie odepchnęłam
- Wydaje mi się, że pan za dużo wypił - powiedziałam i weszłam do domu, zostawiając go na balkonie.
Akurat wszyscy się zbierali. Kat, Kelsey, Tom i Jay się zataczali, a Nareesha, Siva i Max pomagali im się doczłapać do drzwi. Pokreciłam ze śmiechem głową.
- Może was odwiozę ? - zaproponowałam
- Ja się tym zajmę - puścił mi oczko Łysolek
- Ok, to jedźcie szczęśliwie - powiedziałam
Po chwili wszyscy zniknęli za drzwiami. Poczułam 'czyjeś' dłonie na moich biodrach i oddech na szyi. Odwróciłam się do chłopaka
- Panu już dziękujemy - mruknęłam i się zaśmiałam
- Czy ty mnie odtrącasz ? - spytał
- Jesteś pijany - powiedziałam
- No i ? - zrobił oczka kota ze Shreka
- Nathan odczep się. Jesteś nachlany - warknęłam stanowczo i odsunęłam się od niego
Spojrzał na mnie dziwnie. Zignorowałam go i poszłam na górę. Usłyszałam tylko jak idzie do salonu. Wbiegłam do łazienki, szybko się umyłam i zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam piżamy. Owinięta szczelnie ręcznikiem przemknęłam przez korytarz, do sypialni. Migiem się ubrałam i zeszłam na dół. Chłopak zasnął na kanapie.
Westchnęłam i trochę posprzątałam w pomieszczeniu. Wszystkie butelki po piwie i jednej czystej znalazły się w koszu na śmieci. Wyciągnęłam z szafki szklankę, po czym nalałam sobie do niej wody. Powoli sobie ją popijałam, patrząc na śpiącego Sykesa. Ten to się nachlał.
Teraz jakby wyszedł z domu, mógłby trafić na okładki kolorowych pisemek. Już to widzę 'Nathan Sykes, najmłodszy członek zespołu The Wanted pod wpływem alkoholu!' Ale by było...
Odstawiłam szklankę do zmywarki, podeszłam do Natha, przykryłam go kocem i poszłam spać.
Leżę na łące. Jest zielona, pięknie pachnie... Pełno na niej kwiatków, chyba niezapominajek. Wstaję. Czuję przyjemne ciepło. Otula mnie jak płaszczyk.
Nagle nastaje ciemność i zimno. Miękka trawa zamienia się na beton, a może spękaną ziemię?
Sama już nie wiem. W każdym razie jest lodowata i twarda. Nieprzyjemna, niewygodna.
Wstaję. Rozglądam się, ale nic nie widzę, oprócz czerwono - czarnych plam dookoła mnie.
Panikuję. Co się dzieje? Czemu łąka zniknęła? Oddajcie mi mój raj...
Biegnę, chociaż tego nie chcę. Nie panuję nad moimi nogami. Powoli tracę w nich czucie. Nie, NIE! Stop, zatrzymajcie się! Przestańcie!
Mam wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Stop!
Nagle widzę coś przez mgłę. Wygląda trochę jak moja łąka! Ale skręcam. Nie! Chcę tam do niej iść!
Ja chcę do zielonego, ciepłego raju... Biegnę prosto w przepaść. Spadam i spadam...
Jezu co to był za sen ? Moja wyobraźnia mnie przeraża. Obudził mnie huk, a później głośny jęk.
Oho, chyba Pan Z Kacem się obudził - zaśmiałam się i zeszłam powoli i cichutko na dół.
Zajrzałam do salonu. Chłopak leżał pod stolikiem do kawy. Podbiegłam do niego. Trzymał się za czoło.
- Nathan - szturchnęłam go
Spojrzał na mnie spod przymrużonych powiek
- Co ci się stało ? - ujęłam jego dłoń i spojrzałam na czoło, a dokładniej brew. Była rozcięta.
Chłopak skrzywił się z bólu.
- Pomożesz mi wstać ? - spytał
Skinęłam głową i podałam mu rękę. Podniósł się i usiadł na kanapie.
- Zaraz wrócę, ok ? - szepnęłam
Spojrzał na mnie, po czym blado się uśmiechnął. Oparty o oparcie kanapy zamknął oczy.
Poszłam po apteczkę. Wyjęłam z niej plaster i wodę destylowaną. Wróciłam do biednego bruneta. Usiadłam obok niego
- Natty, odwróć się do mnie - szepnęłam
Chłopak posłusznie wykonał polecenie. Nasączyłam wacik wodą destylowaną i odkaziłam mu ranę. Syknął cicho. Szybko nakleiłam mu plaster w to miejsce, po czym się uśmiechnęłam
- Dzielny chłopiec - powiedziałam i poszłam do kuchni
Nalałam do szklanki soku pomarańczowego, zrobiłam kanapki i zaniosłam wszystko Nathanowi. Spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem i wziął ode mnie tacę.
Usiadłam obok niego i patrzyłam jak je.
Po chwili spojrzał na mnie przygryzając wargę
- Dziękuję - szepnął
- Za co ? - zaśmiałam się
- Za wszystko co dla mnie robisz. Nie musisz, a jednak - powiedział
- Oh - uśmiechnęłam się - Daj, posprzątam - wzięłam ze stolika brudne naczynia i poszłam do kuchni. Wsadziłam wszystko do zmywarki.
Wyjrzałam przez okno. Szaro, leje jak z cebra. Ziewnęłam. W dodatku przypomniał mi się dzisiejszy sen. Na samą myśl przeszły mnie ciarki.
Usiadłam na blacie i zagotowałam sobie wody na herbatę. W międzyczasie postanowiłam pójść się trochę ogarnąć. Czmychnęłam na górę, wygrzebałam z szafy taki zestaw :
Po czym poszłam się ubrać. Po chwili zbiegłam na dół, kierując się do kuchni. Poczułam zapach naleśników. Weszłam do pomieszczenia i moim oczom ukazał się Nath z patelnią w dłoni. Podeszłam do niego
- Mmm pięknie pachnie - powiedziałam
- Dziękuję - uśmiechnął się - Śniadanie do pracy sobie pani życzy ? - spytał
O rany ! Dzisiaj pierwszy dzień w pracy !
- A dziękuję. Nie trzeba - mruknęłam - Jak głowa, już nie boli ?
- Nie, jest ok - odpowiedział i nałożył jedzenie na talerz, po czym podał mi go - Smacznego - uśmiechnął się
- Dzięki Natty - wyszczerzyłam ząbki i poszłam do stołu
- Jak zjesz, to zawiozę cię do studia - stwierdził
- Na którą mamy tam być ? - spytałam, po czym nabiłam na widelec kolejny kawałek pyszności
- 13:30 - powiedział z uśmiechem
Spojrzałam na zegarek. Mieliśmy zaledwie godzinę. Wszamałam szybko naleśniki i pobiegłam na górę się szykować, a właściwie zrobić lekki make-up i się uczesać.
Postawiłam na niedbałego koka. Rzęsy machnęłam czarnym tuszem, po czym zbiegłam do salonu.
- No, no, no. Mamy niecałe 20 minut - powiedział brunet, podnosząc się z kanapy
- Ile tam się jedzie ? - spytałam przerażona
W końcu nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia. Co to, to nie !
- Jakieś 15 minut - stwierdził
Zrobiłam wielkie oczy i pobiegłam do przedpokoju. Migiem założyłam buty i bluzę.
- NATHAN na co czekasz ?! Ruszaj się ! - wrzasnęłam i spojrzałam na niego
Miał głupawy uśmieszek, ale ruszył cztery litery.
Po chwili siedzieliśmy w aucie. Ja jako pasażer, bo brunet uparł się, że chce prowadzić.
- Jezu nie pędź tak - powiedziałam, gdy przyśpieszył do 100 km/h
- Przyzwyczajaj się - mruknął i dodał gazu
- Głupku ! Wolniej jedź ! - krzyknęłam
- Dooobra - jęknął zrezygnowany i trochę zwolnił
W końcu pięknie zaparkował przed oszklonym, nowoczesnym budynkiem. Wysiedliśmy równocześnie, po czym weszliśmy do środka. Mieliśmy 5 minut zapasu.
W holu siedział Siva, Tom i Jay jeździli windą w tą i z powrotem, a Max podrywał recepcjonistkę, która była nim wyraźnie oczarowana.
Po chwili przyszedł Scooter. Za nim Nano i BigKev. Wszyscy jak na zawołanie się ogarnęli. Nath mnie przedstawił i wszyscy poszliśmy do studia. Byłam mega zestresowana, ale chłopcy dodawali mi otuchy na każdym kroku.
-----
Witam Wszystkich !
Na początku chciałam Was bardzo przeprosić
1. Za tak długą nieobecność
2. Za beznadziejny rozdział
W roku szkolnym rozdziały będą pojawiać się rzadziej. Przewiduję jeden na miesiąc ;/
Buziaki :*
#SivaSaturday !!!!!!!!!
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział dziewiętnasty
A no tak, kawa... Ah ta kawa. Nie wiem czy powinnam iść.
- Em... Christian nie zrozum mnie źle, ale nie mogę. Muszę załatwić pewną ważną sprawę - powiedziałam
Szarooki wpatrywał się we mnie. Był coraz bliżej. Dzieliły nas centymetry.
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - uśmiechnął się i ujął moją dłoń
- Mhm - stwierdziłam krótko
Chłopak pocałował jej wierzch i spojrzał mi w oczy
- No to do zobaczenia - stwierdził
Uśmiechnęłam się sztucznie i wyjęłam swoją dłoń z jego uścisku. On odsunął się ode mnie, po czym ruszył przed siebie.
- Oby nie - mruknęłam i weszłam do domu zabierając przy okazji siatki.
Zdjęłam buty, bluzę i poszłam w stronę kuchni. Postawiłam je na blacie i zaczęłam wypakowywać i układać zakupy. Przez cały czas myślałam co z Nathanem.
Ugh. Głupia ja. Przecież go kocham. Nad czym się zastanawiać? On mnie kocha, a ja jego. Prosta sprawa.
Nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach i oddech na szyi. Zbyt znajomy oddech. Wzięłam to co miałam pod ręką, a w tym przypadku był to drewniany wałek do ciasta. Odwróciłam się.
Ujrzałam szatyna.
- Czego ode mnie chcesz ? Daj mi święty spokój - warknęłam
- Wróć do mnie. Kocham cię Melanie - szepnął patrząc mi w oczy
- Człowieku, czy ty siebie słyszysz ?! - wkurzyłam się
- Mel, Słońce moje... Proszę - pogłaskał mnie po policzku
Błyskawicznie się od niego odsunęłam
- Ja kocham kogoś innego ! Nienawidzę cię ! Zdradziłeś, zraniłeś, a teraz czego oczekujesz ?! Że rzucę ci się na szyję ?! - krzyknęłam, ocierając łzę spływającą po moim poliku
- Ja... - spuścił głowę
- Co ty ?! Wyjdź. Nie chcę cię więcej widzieć na oczy - powiedziałam, opierając się o blat kuchenny
- Uszczęśliwię cię tym ? - spytał
- Tak. I to bardzo. Wyjdź i nigdy już mi się na oczy nie pokazuj - warknęłam zdenerwowana
On podszedł do mnie i mocno przytulił. Byłam zszokowana i zdezorientowana, nie odwzajemniłam gestu. W moich oczach było pełno łez, nawet nie wiedziałam czemu.
- Bądź szczęśliwa z Nathanem - wyszeptał i odsunął się ode mnie
Opuścił kuchnię, a później dom. Wyszedł z mojego życia na zawsze. Osunęłam się na kafelki. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam dlaczego. Jakoś tak.
Może dlatego, że byłam z tym chłopakiem dosyć długo ? Może dlatego, że był pierwszym ? Sama nie wiem...
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Szybko się podniosłam, urwałam kawałek papierowego ręczniczka i wytarłam nim delikatnie poliki, powieki i brodę.
Kontynuowałam wypakowywanie zakupów. Do kuchni wpadła wesoła Kat.
Gdy ją zobaczyłam zrobiło mi się ciepło na sercu. Podeszłam do dziewczyny i ją przytuliłam.
- Jak dobrze cię widzieć - szepnęłam
- Oj ciebie też moje słońce - powiedziała
- Co u ciebie ? Jak ci się układa z Jayem ? - spytałam, odsuwając się nieco od mojej przyjaciółki
- U mnie świetnie - uśmiechnęła się - A z Jayem lepiej niż można to sobie wyobrazić - była cała w skowronkach
- A gd... - nie zdążyłam dokończyć, bo do domu wpadło całe The Wanted z dziewczynami
- Meeeeeel ! - wszyscy się na mnie rzucili
- Hej - zaczęłam się śmiać - O co chodzi ? Coś przegapiłam ? - zdziwiłam się
- No bardzo możliwe - zaśmiali się
Zobaczyłam Nathana stojącego przy drzwiach. Po jego twarzy mogłam wyczytać, że coś go dręczy... Albo ktoś... I chyba aż za dobrze wiem kto.
- Mówcie o co chodzi, bo nie mam pojęcia - powiedziałam
- Jutro pierwszy dzień w pracy kochana - odezwał się Max
O Boże. Racja, przecież ja mam pracę ! I to nie byle jaką. Prywatny fotograf TW. Coś czuję, że będzie ciekawie.
- A do czego zdjęcia ? - spytałam z uśmiechem
- Do kalendarza na 2014 i jakieś plakaty - odpowiedział Siva
- To świetnie ! - klasnęłam w dłonie
Nagle brzuchy Toma i Jaya wydały głuchy dźwięk
- Macie może ochotę na jakiś obiad ? - spytałam wracając do kuchni
- O ! Mel robi pyszne spaghetti, naleśniki z serem i czekoladą... - zaczęła Kat, sadowiąc się w salonie, tak jak pozostali. - To my byśmy poprosili naleśniki Słońce - powiedział równocześnie Max i Tom
- A reszta ? - spytałam
Usłyszałam, jak szepczą między sobą.
- Reszta to samo - krzyknęła Katherine.
Wyjęłam z lodówki wszystkie składniki potrzebne do naleśników i zaczęłam przygotowywać. Gdy juz nalewałam ciasto na patelnię do kuchni wszedł Nathan.
- Pomóc ci ? - spytał chyba bardziej z uprzejmości i dobrego wychowania, niż z własnej woli
- Nie trzeba. Dziękuję - powiedziałam i zaczęłam mieszać ser
- Mel, dlaczego dzisiaj był u ciebie ten dupek Lukas ? - spytał oschle
Na samą myśl o szatynie po moim poliku spłynęła łza. To przez niego cierpiałam... Dlaczego więc płaczę ? Sama siebie nie rozumiem.
Nath podszedł do mnie i przytulił. Jego mina złagodniała.
- Coś ci zrobił ? Czego od ciebie chciał ? - szeptał w moje włosy
Położyłam dłonie na plecach chłopaka
- Nic mi nie zrobił... Obiecał, że już więcej się tu nie pojawi - powiedziałam
Brunet wypuścił głośno powietrze i pocałował mnie w czubek głowy.
- Nath jak tam twoja mama i Jess ? - spytałam po dłuższej chwili
- A bardzo dobrze. Jessica chyba do mnie przyjedzie w następnym tygodniu - stwierdził
- To fajnie - uśmiechnęłam się
Nagle przypomniałam sobie o naleśniku. Szybko chwyciłam patelnię, ale on był nie do uratowania. Spalony, normalnie węgielek.
Zaczęłam się śmiać, a Nath razem ze mną.
- Może ci pomogę, co ? - spytał
- Jeśli masz ochotę, to bardzo proszę - uśmiechnęłam się i podałam mu miskę z serem - wymieszaj ładnie - powiedziałam i szybko umyłam patelnię
Chłopak zaśmiał się i posłusznie wykonał polecenie
Mi udało się usmażyć pierwszego naleśnika. Połżyłam go na talerzu i zabrałam się za kolejne.
Nath stał oparty o blat i bacznie mi się przyglądał. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Nagle misa z serem wypadła mu z rąk. Chłopak nadal wpatrywał się we mnie. Zaczęłam się śmiać jak głupia.
- Ziemia do Nathanka - zamachałam mu przed oczami
Spojrzał na mnie zdziwiony, a po chwili skierował wzrok na rozlany serek.
- Posprzątasz ? - spytałam
- Podasz jakąś ścierkę, czy coś ?
- Ta, jasne - uśmiechnęłam się
Po chwili podłoga była czysta, a naleśniki usmażone leżały na talerzu.
- Natty, spytaj lud, czy mogą być z dżemem, ok ? - poprosiłam
- Dobrze - seksownie uniósł kącik ust
Podeszłam do niego, zarzuciłam mu ręce na szyję i bez zastanowienia delikatnie go pocałowałam. Na początku był zdziwiony, ale po krótkiej chwili zaczął pogłębiać pocałunek. Uśmiechnęłam się, a on przyparł mnie do blatu.
Nagle do kuchni wparował Max. Stanął jak wryty, zaskoczony tym widokiem. Szybko oderwaliśmy się od siebie, a moje poliki oblał szkarłatny rumieniec.
Brunet poszedł do salonu spytać się z czym chcą te naleśniki. Zostałam sama z Łysym. Panowała krępująca cisza, a on wyglądał na zaskoczonego i hmmm... zdenerwowanego ? Tak, chyba tak.
- Ym... Niepokoiliśmy się o was trochę, bo poczuliśmy spaleniznę - powiedział obojętnie - Ale jak widać nie było o co - warknął i poszedł
Siedziałam w tej kuchni zszokowana. Dlaczego Max tak zareagował ? Nie rozumiem go.
- Mówią, że mogą być z dżemem - stwierdził Nath
- To dobrze - odpowiedziałam i wyjęłam dżem truskawkowy z lodówki.
Zaczęłam nadziewać naleśniki. Po chwili były gotowe. <Oczywiście było ich więcej, to tylko jedna porcja :P >
- Zaniesiesz już te dwa talerze ? - spytałam z uśmiechem
- Jasne - odwzajemnił gest i zniknął z kuchni
Sama wzięłam pozostałe na tace i zaniosłam gościom.
- Mmmmmm pysznie pachną - powiedział Tom gładząc się po brzuchu, po czym się oblizał
Kelsey spojrzała na niego wzrokiem 'zachowuj się Thomasie' , a wszyscy się zaśmiali. Siedzieliśmy w salonie. Wszyscy na sofach, a ja z Nathanem na podłodze.
- Em... Christian nie zrozum mnie źle, ale nie mogę. Muszę załatwić pewną ważną sprawę - powiedziałam
Szarooki wpatrywał się we mnie. Był coraz bliżej. Dzieliły nas centymetry.
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - uśmiechnął się i ujął moją dłoń
- Mhm - stwierdziłam krótko
Chłopak pocałował jej wierzch i spojrzał mi w oczy
- No to do zobaczenia - stwierdził
Uśmiechnęłam się sztucznie i wyjęłam swoją dłoń z jego uścisku. On odsunął się ode mnie, po czym ruszył przed siebie.
- Oby nie - mruknęłam i weszłam do domu zabierając przy okazji siatki.
Zdjęłam buty, bluzę i poszłam w stronę kuchni. Postawiłam je na blacie i zaczęłam wypakowywać i układać zakupy. Przez cały czas myślałam co z Nathanem.
Ugh. Głupia ja. Przecież go kocham. Nad czym się zastanawiać? On mnie kocha, a ja jego. Prosta sprawa.
Nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach i oddech na szyi. Zbyt znajomy oddech. Wzięłam to co miałam pod ręką, a w tym przypadku był to drewniany wałek do ciasta. Odwróciłam się.
Ujrzałam szatyna.
- Czego ode mnie chcesz ? Daj mi święty spokój - warknęłam
- Wróć do mnie. Kocham cię Melanie - szepnął patrząc mi w oczy
- Człowieku, czy ty siebie słyszysz ?! - wkurzyłam się
- Mel, Słońce moje... Proszę - pogłaskał mnie po policzku
Błyskawicznie się od niego odsunęłam
- Ja kocham kogoś innego ! Nienawidzę cię ! Zdradziłeś, zraniłeś, a teraz czego oczekujesz ?! Że rzucę ci się na szyję ?! - krzyknęłam, ocierając łzę spływającą po moim poliku
- Ja... - spuścił głowę
- Co ty ?! Wyjdź. Nie chcę cię więcej widzieć na oczy - powiedziałam, opierając się o blat kuchenny
- Uszczęśliwię cię tym ? - spytał
- Tak. I to bardzo. Wyjdź i nigdy już mi się na oczy nie pokazuj - warknęłam zdenerwowana
On podszedł do mnie i mocno przytulił. Byłam zszokowana i zdezorientowana, nie odwzajemniłam gestu. W moich oczach było pełno łez, nawet nie wiedziałam czemu.
- Bądź szczęśliwa z Nathanem - wyszeptał i odsunął się ode mnie
Opuścił kuchnię, a później dom. Wyszedł z mojego życia na zawsze. Osunęłam się na kafelki. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam dlaczego. Jakoś tak.
Może dlatego, że byłam z tym chłopakiem dosyć długo ? Może dlatego, że był pierwszym ? Sama nie wiem...
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Szybko się podniosłam, urwałam kawałek papierowego ręczniczka i wytarłam nim delikatnie poliki, powieki i brodę.
Kontynuowałam wypakowywanie zakupów. Do kuchni wpadła wesoła Kat.
Gdy ją zobaczyłam zrobiło mi się ciepło na sercu. Podeszłam do dziewczyny i ją przytuliłam.
- Jak dobrze cię widzieć - szepnęłam
- Oj ciebie też moje słońce - powiedziała
- Co u ciebie ? Jak ci się układa z Jayem ? - spytałam, odsuwając się nieco od mojej przyjaciółki
- U mnie świetnie - uśmiechnęła się - A z Jayem lepiej niż można to sobie wyobrazić - była cała w skowronkach
- A gd... - nie zdążyłam dokończyć, bo do domu wpadło całe The Wanted z dziewczynami
- Meeeeeel ! - wszyscy się na mnie rzucili
- Hej - zaczęłam się śmiać - O co chodzi ? Coś przegapiłam ? - zdziwiłam się
- No bardzo możliwe - zaśmiali się
Zobaczyłam Nathana stojącego przy drzwiach. Po jego twarzy mogłam wyczytać, że coś go dręczy... Albo ktoś... I chyba aż za dobrze wiem kto.
- Mówcie o co chodzi, bo nie mam pojęcia - powiedziałam
- Jutro pierwszy dzień w pracy kochana - odezwał się Max
O Boże. Racja, przecież ja mam pracę ! I to nie byle jaką. Prywatny fotograf TW. Coś czuję, że będzie ciekawie.
- A do czego zdjęcia ? - spytałam z uśmiechem
- Do kalendarza na 2014 i jakieś plakaty - odpowiedział Siva
- To świetnie ! - klasnęłam w dłonie
Nagle brzuchy Toma i Jaya wydały głuchy dźwięk
- Macie może ochotę na jakiś obiad ? - spytałam wracając do kuchni
- O ! Mel robi pyszne spaghetti, naleśniki z serem i czekoladą... - zaczęła Kat, sadowiąc się w salonie, tak jak pozostali. - To my byśmy poprosili naleśniki Słońce - powiedział równocześnie Max i Tom
- A reszta ? - spytałam
Usłyszałam, jak szepczą między sobą.
- Reszta to samo - krzyknęła Katherine.
Wyjęłam z lodówki wszystkie składniki potrzebne do naleśników i zaczęłam przygotowywać. Gdy juz nalewałam ciasto na patelnię do kuchni wszedł Nathan.
- Pomóc ci ? - spytał chyba bardziej z uprzejmości i dobrego wychowania, niż z własnej woli
- Nie trzeba. Dziękuję - powiedziałam i zaczęłam mieszać ser
- Mel, dlaczego dzisiaj był u ciebie ten dupek Lukas ? - spytał oschle
Na samą myśl o szatynie po moim poliku spłynęła łza. To przez niego cierpiałam... Dlaczego więc płaczę ? Sama siebie nie rozumiem.
Nath podszedł do mnie i przytulił. Jego mina złagodniała.
- Coś ci zrobił ? Czego od ciebie chciał ? - szeptał w moje włosy
Położyłam dłonie na plecach chłopaka
- Nic mi nie zrobił... Obiecał, że już więcej się tu nie pojawi - powiedziałam
Brunet wypuścił głośno powietrze i pocałował mnie w czubek głowy.
- Nath jak tam twoja mama i Jess ? - spytałam po dłuższej chwili
- A bardzo dobrze. Jessica chyba do mnie przyjedzie w następnym tygodniu - stwierdził
- To fajnie - uśmiechnęłam się
Nagle przypomniałam sobie o naleśniku. Szybko chwyciłam patelnię, ale on był nie do uratowania. Spalony, normalnie węgielek.
Zaczęłam się śmiać, a Nath razem ze mną.
- Może ci pomogę, co ? - spytał
- Jeśli masz ochotę, to bardzo proszę - uśmiechnęłam się i podałam mu miskę z serem - wymieszaj ładnie - powiedziałam i szybko umyłam patelnię
Chłopak zaśmiał się i posłusznie wykonał polecenie
Mi udało się usmażyć pierwszego naleśnika. Połżyłam go na talerzu i zabrałam się za kolejne.
Nath stał oparty o blat i bacznie mi się przyglądał. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Nagle misa z serem wypadła mu z rąk. Chłopak nadal wpatrywał się we mnie. Zaczęłam się śmiać jak głupia.
- Ziemia do Nathanka - zamachałam mu przed oczami
Spojrzał na mnie zdziwiony, a po chwili skierował wzrok na rozlany serek.
- Posprzątasz ? - spytałam
- Podasz jakąś ścierkę, czy coś ?
- Ta, jasne - uśmiechnęłam się
Po chwili podłoga była czysta, a naleśniki usmażone leżały na talerzu.
- Natty, spytaj lud, czy mogą być z dżemem, ok ? - poprosiłam
- Dobrze - seksownie uniósł kącik ust
Podeszłam do niego, zarzuciłam mu ręce na szyję i bez zastanowienia delikatnie go pocałowałam. Na początku był zdziwiony, ale po krótkiej chwili zaczął pogłębiać pocałunek. Uśmiechnęłam się, a on przyparł mnie do blatu.
Nagle do kuchni wparował Max. Stanął jak wryty, zaskoczony tym widokiem. Szybko oderwaliśmy się od siebie, a moje poliki oblał szkarłatny rumieniec.
Brunet poszedł do salonu spytać się z czym chcą te naleśniki. Zostałam sama z Łysym. Panowała krępująca cisza, a on wyglądał na zaskoczonego i hmmm... zdenerwowanego ? Tak, chyba tak.
- Ym... Niepokoiliśmy się o was trochę, bo poczuliśmy spaleniznę - powiedział obojętnie - Ale jak widać nie było o co - warknął i poszedł
Siedziałam w tej kuchni zszokowana. Dlaczego Max tak zareagował ? Nie rozumiem go.
- Mówią, że mogą być z dżemem - stwierdził Nath
- To dobrze - odpowiedziałam i wyjęłam dżem truskawkowy z lodówki.
Zaczęłam nadziewać naleśniki. Po chwili były gotowe. <Oczywiście było ich więcej, to tylko jedna porcja :P >
- Zaniesiesz już te dwa talerze ? - spytałam z uśmiechem
- Jasne - odwzajemnił gest i zniknął z kuchni
Sama wzięłam pozostałe na tace i zaniosłam gościom.
- Mmmmmm pysznie pachną - powiedział Tom gładząc się po brzuchu, po czym się oblizał
Kelsey spojrzała na niego wzrokiem 'zachowuj się Thomasie' , a wszyscy się zaśmiali. Siedzieliśmy w salonie. Wszyscy na sofach, a ja z Nathanem na podłodze.
- No to smacznego - powiedzieli chórkiem Siva, Jay, Nareesha, Kat i Jay.
- Smacznego, smacznego - odpowiedziałam równo z Nathem
Zaczęliśmy jeść. Spojrzałam ukradkiem na Maxa. Był taki... Nie wiem jak to określić. Nieobecny ?
Postanowiłam z nim porozmawiać, ale później.
- Mel, masz może jakieś piwo ? - spytała Kat
Zaśmiałam się i wstałam
- Może coś się znajdzie - uśmiechnęłam się szeroko - Chcecie też ? - skierowałam to pytanie do pozostałych
Kelsey, Jay i Max pokiwali głowami
- Ok, a Naree i Siva, chcecie się czegoś napić ?
- Poprosimy wody - powiedział mulat
- Ja też - odezwał się Nath
Poszłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam piwo, a do trzech szklanek nalałam wody. Postawiłam wszystko na tacy i wróciłam do salonu. Porozdawałam napoje i usiadłam ponownie obok bruneta. Gdy wszyscy zjedli, Nathan pomógł mi posprzątać.
Usiedliśmy z powrotem na podłodze, a Kat dorwała się do pilota.
- Chcemy jakiś film ? - spytała
- A może gra w 'Nigdy nie' ? - zaproponował Tom
Wszyscy spojrzeliśmy na niego zdziwieni wzrokiem 'O co chodzi ?'
- Już tłumaczę - odezwała się Kelsey - Polega to na tym, że siedzimy w kółku i jedna osoba wstaje, po czym mówi np. Nigdy nie piłem alkoholu, a te osoby które to robiły wstają i upijają kieliszek wódki - uśmiechnęła się
Spojrzałam na pozostałych. Chyba spodobał im się pomysł. Ja nie byłam do końca przekonana, ponieważ jutro pierwszy dzień w pracy... A co mi szkodzi. Wchodzę w to.
- Melanie, masz czystą, nie ? - spytał Jay
- Tak, jasne - powiedziałam i poszłam do barku - Polska jeszcze - zaśmiałam się
Wszyscy patrzyli na mnie, a właściwie butelkę z niedowierzaniem.
- No co ? Mocna, dobra, no nie Kat ?
Dziewczyna przytaknęła
- To zaczynamy - powiedzieli chórkiem
Wyjęłam kieliszki. Każdy dostał po jednym. Zaczęliśmy od Toma.
- Nigdy nie spałem z chłopakiem - powiedział, a ja, Kelsey, Nareesha i Kat opróżniłyśmy szkło. Nathan patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, co lekko mnie zaniepokoiło.
- Nigdy nie brałem tabletek na kaca - Jay
Zabawa ciągle się rozkręcała. Padały coraz śmielsze wyznania. Po dwóch godzinach większość była mocno wstawiona. Postanowiłam wyjść się przewietrzyć i od razu porozmawiać z Maxem, który nie był jeszcze napity. Na szczęście !
Wpatrywałam się w niego. W końcu na mnie spojrzał. Pokazałam mu dyskretnym gestem ręki, żebyśmy poszli na dwór. Skinął głową dając do zrozumienia, że zrozumiał.
Wstałam i wymknęłam się. Po chwili dołączył do mnie George.
- Chcesz zapalić ? - spytał, wyciągając paczkę papierosów
- Poproszę - uśmiechnęłam się i wzięłam jednego
On wyjął zapalniczkę i podpalił mi. Zaciągnęłam się. Ahh jakie to przyjemne uczucie. Na początku się krztusiłam, ale z każdym kolejnym zaciągnięciem było lepiej. Ostatnio paliłam... Nie pamiętam już nawet kiedy, na pewno bardzo dawno.
-----
Witam Kochane ! Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ;)
Może i czymś zaskoczyłam ? :3
BUZIAKI :*
Dziękuję za 13 komentarzy przy ostatnim rozdziale ! To naprawdę niesamowita motywacja !
PS. Mam lekkie problemy z knykciami i czasem trudno mi się pisze ;c
Dzisiaj #TomTuesday !
piątek, 26 lipca 2013
Rozdział osiemnasty
Nagle drzwi od pokoju otworzyły się i do pomieszczenia wparował Nathan, jednocześnie wywalając je z zawiasów. Jego wzrok natychmiast przeniósł się na mnie i Łukasza. Byłam w samej bieliźnie i rozwiązanym szlafroku, przywiązana do łóżka.
Mój były oderwał się ode mnie i podszedł do chłopaka. Patrzyłam na nich ze strachem i obawą, jednocześnie nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułam, że ich 'spotkanie' nie skończy się za dobrze.
Szatyn oberwał od wkurzonego do granic możliwości bruneta w nos, z którego natychmiast poleciała krew. Ten jednak nie pozostawał dłużny i oddał mu ze zdwojoną siłą.
Nathan zatoczył się do tyłu, jednocześnie łapiąc za szczękę.
- Nath ! - krzyknęłam, próbując się uwolnić
- Zamknij się s**o - warknął Łukasz i oberwał z pięści w brzuch
Skulił się, po czym zaczął łapczywie łapać powietrze. Brunet wykorzystał okazję i podbiegł do mnie.
- Nic ci nie jest Mel, nic ci nie zrobił ? - spytał, rozwiązując moje nadgarstki
- Nie, nic - powiedziałam jeszcze w lekkim szoku
W tym momencie moje ręce i nogi były wolne. Przylgnęłam do bruneta, a on mocno mnie do siebie przycisnął. Czułam się przy nim bezpieczna. Nagle Łukasz zaczął się do nas zbliżać. Szybko chwyciłam komórkę
- Zrób jeszcze jeden krok, a zadzwonię na policję. Lepiej się stąd wynoś, już - warknęłam
On spojrzał na mnie zszokowany, po czym uniósł ręce w geście obronnym
- Ok - powiedział i wyszedł z pokoju
Nie spodziewałam się, że tak łatwo pójdzie.
Słyszałam jak zbiega po schodach, a później trzaska drzwiami. Przeniosłam wzrok na Natha, a on akurat zrobił to samo
-That's when I found you - wyszeptał, a jego twarz zbliżyła się do mojej
Położyłam dłonie na jego karku i spojrzałam głęboko w jego hipnotyzujące tęczówki, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Jego usta musnęły moje, a ja przymrużyłam oczy, po czym pogłębiłam pocałunek. Chłopak delikatnie położył mnie na łóżku, a jego ręce zaczęły jeździć po moich prawie nagich plecach. Szybko przerwałam mu tę czynność
- Nath, tak właściwie, to co ty tu robisz ? Nie powinieneś być w Gloucester ? - spytałam szybko, siadając na skraju łóżka
- Przyjechałem, żeby cię przeprosić, wszystko wytłumaczyć. Osobiście, nie przez telefon - wyszeptał, patrząc w moje oczy
- I ? - uniosłam jedną brew
- Chciałem cię strasznie przeprosić. Jestem debilem. Jak wyjechałaś uświadomiłem sobie jedną, bardzo ważną rzecz - powiedział szeptem
- Jaką ? - spytałam
- Nie chcę, abyś była moją przyjaciółką... - stwierdził poważnie
Patrzyłam na niego i nie mogłam wydobyć z siebie żadnego sensownego zdania. Byłam w szoku. Mój podbródek zaczął delikatnie drgać. Podniosłam się i zakryłam szczelnie szlafrokiem. Czułam zażenowanie.
Chłopak zerwał się z łóżka, po czym do mnie podszedł. Położył swoje ręce na moich biodrach i spojrzał głęboko w oczy
- Chcę abyś była kimś więcej - wyszeptał
Zgodzić się, czy nie ? Jezu, chcę tego, ale po chwili wypowiadam zupełnie coś innego
- Nathan, to nie jest dobry pomysł - powiedziałam na ściśniętym gardle
- Dlaczego ? - zdziwił się
- Masz masę ładnych fanek, które są ode mnie lepsze - stwierdziłam i odsunęłam się od niego
- Dla mnie ty jesteś ideałem
- Nath, boję się, zrozum - wychrypiałam
- Czego ? Zdrady ? - prawie niezauważalnie skinęłam głową - Nie ufasz mi... Ok, skoro tak, rozumiem... - powiedział - Tylko pamiętaj, że cię kocham. Tylko ciebie - wyszeptał i skierował się do wyjścia
- Nathan zaczekaj... - szepnęłam przez łzy
Kolejny raz wszystko rozwaliłam. On mnie KOCHA. Kocha mnie ! Ja jego do jasnej cholery też. Właśnie zaproponował mi związek, a ja odmówiłam.
Jestem debilką, skończoną idiotką. Chłopak przystanął i jeszcze raz spojrzał na mnie
- Dałbym ci wszystko czego zapragniesz, traktowałbym cię jak księżniczkę, jak cały mój świat, którym z resztą jesteś - powiedział smutno i wyszedł z pomieszczenia
Usłyszałam jego kroki na schodach, a później tylko zamaszyste zamknięcie drzwi. Rozpłakałam się na dobre.
Zaczęłam walić pięściami we wszystko co popadnie. Zbiłam wazon, rozwaliłam jakieś papiery. Byłam wściekła. Nagle zobaczyłam kapiącą na podłogę krew.
Spojrzałam na rękę, a dokładniej dłoń. Miałam ją rozciętą wzdłuż.
- Boże ! - pisnęłam
Nienawidziłam widoku krwi. Od niego, a właściwie na samą myśl o tej szkarłatnej cieczy robiło mi się słabo i niedobrze. Szybko pobiegłam do łazienki i zaczęłam odkażać ranę.
Po chwili była owinięta szczelnie w bandaż. Lekko 'poszkodowana' i wkurzona zeszłam na dół, kierując się od razu do barku. Wyjęłam z niego wódkę. Nigdy w życiu sie nie upiłam. Przyszła pora aby to zmienić.
Otworzyłam szklaną butelkę, po czym upiłam wielkiego łyka. Poczułam jak moje gardło 'płonie', a po chwil w moich ustach zagościł gorzki smak procentów.
Fuuu - wzdrygnęłam się, ale pomimo to wzięłam kolejnego łyka. Tak zleciało całe 250 ml czystej. Chwyciłam za komórkę i wykręciłam numer do Natha.
- Melanie ? - spytał
- Yhy - mruknęłam nietrzeźwo
- Co zrobiłaś ?! Ty się upiłaś dziewczyno ?! - krzyknął
Nie odpowiedziałam. Rozłączyłam się. Opadłam na jasną kanapę i w sekundę zasnęłam.
Obudziło mnie szturchnięcie. Leniwie otworzyłam oczy. Boże moja głowa ! Co ja ze sobą zrobiłam... Kto mnie szturchnął ?! Spojrzałam w tamtym kierunku.
Nathan, w zmierzwionych włosach, bez koszulki... Przeniosłam wzrok na siebie. Byłam w bieliźnie. Uffff. Odchyliłam kołdrę i zetknęłam na bruneta. Spał w samych bokserkach. Trzymał rękę na mojej talii.
Dlaczego on nocował u mnie ? W dodatku w moim łóżku ? Czemu on ze mną spał ?!
Po około 20 minutach postanowiłam wstać. Zrobiłam to wolno i delikatnie. Cholera, dlaczego jestem cała obolała ? To pewnie przez tą wódkę. Nigdy więcej procentów. Nigdy.
Zawinęłam się w leżący na podłodze szlafrok i powoli zeszłam na dół.
W kuchni stała szklanka z sokiem pomarańczowym. Oparłam się o blat i powoli, małymi łykami piłam napój.
Starałam się sobie przypomnieć co się ze mną działo od momentu wychlania całej czystej. Zadzwoniłam do Nathana... Tak, tylko to pamiętam.
Usłyszałam kroki na schodach. Po chwili zjawił się przy mnie Nath.
- Dobry - uśmiechnął się
- Cześć - odpowiedziałam
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Szybko od niego odskoczyłam, co skończyło się wielkim bólem głowy.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Dlaczego u mnie nocowałeś ? - warknęłam
- Spokojnie. Bałem się, że zrobisz sobie krzywdę, albo znów przylepi się do ciebie ten dupek Lukas - powiedział poważnie
- Uhm. Dzięki Nathan - stwierdziłam i wyszłam z kuchni
- Mel zaczekaj ! - krzyknął
Przystanęłam i odwróciłam się
- Tak ?
On ujął moją twarz w dłonie i wpił się w moje usta. Na początku biłam go pięściami po torsie, ale później zrezygnowana opuściłam ręce wzdłuż mojego ciała.
Po chwili się od siebie oderwaliśmy. Nath spojrzał mi w oczy, jednak ja szybko wbiłam wzrok w podłogę. Chłopak podniósł mój podbródek.
- Dasz mi szansę ? - spytał łagodnie
- Najpierw daj mi to wszystko przemyśleć, dobra ? - odpowiedziałam takim samym tonem
Brunet mocno mnie przytulił, a gdy się od niego oderwałam poszłam na górę do łazienki. Szybko się ogarnęłam. Ubrałam taki zestaw :
Zeszłam na dół.
Bruneta już nie było w domu. Postanowiłam ruszyć tyłek po jakieś zakupy. W końcu nie ma już nic w lodówce.
Założyłam swoją buty, wzięłam torebkę i wyszłam do sklepu. Droga zajęła mi może niecałe 10 minut. Gdy kupiłam co chciałam postanowiłam wrócić przez park. Szłam sobie powoli ze zwieszoną głową, wpatrując się w swojego IPhone'a. Nagle wpadł na mnie jakiś mężczyzna. Telefon walnął o chodnik.
- Jak łazisz debilu ?! - warknęłam podnosząc stłuczoną komórkę
- Przepraszam, nie zauważyłem pani... Może pomogę ? - spytał
Spojrzałam się na niego. Nogi natychmiast zrobiły mi się jak z waty, a serce zaczęło szybciej bić. Zahipnotyzowały mnie szare, głębokie oczy tego mężczyzny. Po chwili się otrząsnęłam.
- Yyy ja... Nie, nic się nie stało - wydukałam
Boże robię z siebie idiotkę.
- Może da się pani zaprosić na kawę ? - zaproponował
Zawahałam się. Zgodzić się czy nie ? Co na to Nathan... Ugh to tylko kawa w dodatku z nieznajomym.
- Z chęcią - uśmiechnęłam się i spojrzałam na mojego biednego IPhone'a ze stłuczoną szybką
- Christian - ujął moją dłoń i pocałował jej wierzch
Poczułam jak moje policzki oblewają się purpurą
- Melanie - również się przedstawiłam
- Może pomogę ci z tymi zakupami ? - wskazał na dwie siatki które trzymałam w drugiej ręce
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się
- Nalegam - spojrzał na mnie, a moje serce waliło jak oszalałe
- Skoro tak, to proszę - podałam mężczyźnie jedną
On wziął również drugą. Poszliśmy do mojego domu. Podczas drogi śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Muszę przyznać, że jest bardzo miły i pogodny.
- Dziękuję za pomoc - wyszczerzyłam się i wzięłam od niego siatki
- Sama przyjemność po mojej stronie - odwzajemnił gest
Skierowałam się do budynku. Już miałam otwierać drzwi, kiedy zatrzymał mnie szarooki.
- To co z tą kawą ? - spytał
A no tak, kawa... Ah ta kawa. Nie wiem czy powinnam iść...
Mój były oderwał się ode mnie i podszedł do chłopaka. Patrzyłam na nich ze strachem i obawą, jednocześnie nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułam, że ich 'spotkanie' nie skończy się za dobrze.
Szatyn oberwał od wkurzonego do granic możliwości bruneta w nos, z którego natychmiast poleciała krew. Ten jednak nie pozostawał dłużny i oddał mu ze zdwojoną siłą.
Nathan zatoczył się do tyłu, jednocześnie łapiąc za szczękę.
- Nath ! - krzyknęłam, próbując się uwolnić
- Zamknij się s**o - warknął Łukasz i oberwał z pięści w brzuch
Skulił się, po czym zaczął łapczywie łapać powietrze. Brunet wykorzystał okazję i podbiegł do mnie.
- Nic ci nie jest Mel, nic ci nie zrobił ? - spytał, rozwiązując moje nadgarstki
- Nie, nic - powiedziałam jeszcze w lekkim szoku
W tym momencie moje ręce i nogi były wolne. Przylgnęłam do bruneta, a on mocno mnie do siebie przycisnął. Czułam się przy nim bezpieczna. Nagle Łukasz zaczął się do nas zbliżać. Szybko chwyciłam komórkę
- Zrób jeszcze jeden krok, a zadzwonię na policję. Lepiej się stąd wynoś, już - warknęłam
On spojrzał na mnie zszokowany, po czym uniósł ręce w geście obronnym
- Ok - powiedział i wyszedł z pokoju
Nie spodziewałam się, że tak łatwo pójdzie.
Słyszałam jak zbiega po schodach, a później trzaska drzwiami. Przeniosłam wzrok na Natha, a on akurat zrobił to samo
-That's when I found you - wyszeptał, a jego twarz zbliżyła się do mojej
Położyłam dłonie na jego karku i spojrzałam głęboko w jego hipnotyzujące tęczówki, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Jego usta musnęły moje, a ja przymrużyłam oczy, po czym pogłębiłam pocałunek. Chłopak delikatnie położył mnie na łóżku, a jego ręce zaczęły jeździć po moich prawie nagich plecach. Szybko przerwałam mu tę czynność
- Nath, tak właściwie, to co ty tu robisz ? Nie powinieneś być w Gloucester ? - spytałam szybko, siadając na skraju łóżka
- Przyjechałem, żeby cię przeprosić, wszystko wytłumaczyć. Osobiście, nie przez telefon - wyszeptał, patrząc w moje oczy
- I ? - uniosłam jedną brew
- Chciałem cię strasznie przeprosić. Jestem debilem. Jak wyjechałaś uświadomiłem sobie jedną, bardzo ważną rzecz - powiedział szeptem
- Jaką ? - spytałam
- Nie chcę, abyś była moją przyjaciółką... - stwierdził poważnie
Patrzyłam na niego i nie mogłam wydobyć z siebie żadnego sensownego zdania. Byłam w szoku. Mój podbródek zaczął delikatnie drgać. Podniosłam się i zakryłam szczelnie szlafrokiem. Czułam zażenowanie.
Chłopak zerwał się z łóżka, po czym do mnie podszedł. Położył swoje ręce na moich biodrach i spojrzał głęboko w oczy
- Chcę abyś była kimś więcej - wyszeptał
Zgodzić się, czy nie ? Jezu, chcę tego, ale po chwili wypowiadam zupełnie coś innego
- Nathan, to nie jest dobry pomysł - powiedziałam na ściśniętym gardle
- Dlaczego ? - zdziwił się
- Masz masę ładnych fanek, które są ode mnie lepsze - stwierdziłam i odsunęłam się od niego
- Dla mnie ty jesteś ideałem
- Nath, boję się, zrozum - wychrypiałam
- Czego ? Zdrady ? - prawie niezauważalnie skinęłam głową - Nie ufasz mi... Ok, skoro tak, rozumiem... - powiedział - Tylko pamiętaj, że cię kocham. Tylko ciebie - wyszeptał i skierował się do wyjścia
- Nathan zaczekaj... - szepnęłam przez łzy
Kolejny raz wszystko rozwaliłam. On mnie KOCHA. Kocha mnie ! Ja jego do jasnej cholery też. Właśnie zaproponował mi związek, a ja odmówiłam.
Jestem debilką, skończoną idiotką. Chłopak przystanął i jeszcze raz spojrzał na mnie
- Dałbym ci wszystko czego zapragniesz, traktowałbym cię jak księżniczkę, jak cały mój świat, którym z resztą jesteś - powiedział smutno i wyszedł z pomieszczenia
Usłyszałam jego kroki na schodach, a później tylko zamaszyste zamknięcie drzwi. Rozpłakałam się na dobre.
Zaczęłam walić pięściami we wszystko co popadnie. Zbiłam wazon, rozwaliłam jakieś papiery. Byłam wściekła. Nagle zobaczyłam kapiącą na podłogę krew.
Spojrzałam na rękę, a dokładniej dłoń. Miałam ją rozciętą wzdłuż.
- Boże ! - pisnęłam
Nienawidziłam widoku krwi. Od niego, a właściwie na samą myśl o tej szkarłatnej cieczy robiło mi się słabo i niedobrze. Szybko pobiegłam do łazienki i zaczęłam odkażać ranę.
Po chwili była owinięta szczelnie w bandaż. Lekko 'poszkodowana' i wkurzona zeszłam na dół, kierując się od razu do barku. Wyjęłam z niego wódkę. Nigdy w życiu sie nie upiłam. Przyszła pora aby to zmienić.
Otworzyłam szklaną butelkę, po czym upiłam wielkiego łyka. Poczułam jak moje gardło 'płonie', a po chwil w moich ustach zagościł gorzki smak procentów.
Fuuu - wzdrygnęłam się, ale pomimo to wzięłam kolejnego łyka. Tak zleciało całe 250 ml czystej. Chwyciłam za komórkę i wykręciłam numer do Natha.
- Melanie ? - spytał
- Yhy - mruknęłam nietrzeźwo
- Co zrobiłaś ?! Ty się upiłaś dziewczyno ?! - krzyknął
Nie odpowiedziałam. Rozłączyłam się. Opadłam na jasną kanapę i w sekundę zasnęłam.
Obudziło mnie szturchnięcie. Leniwie otworzyłam oczy. Boże moja głowa ! Co ja ze sobą zrobiłam... Kto mnie szturchnął ?! Spojrzałam w tamtym kierunku.
Nathan, w zmierzwionych włosach, bez koszulki... Przeniosłam wzrok na siebie. Byłam w bieliźnie. Uffff. Odchyliłam kołdrę i zetknęłam na bruneta. Spał w samych bokserkach. Trzymał rękę na mojej talii.
Dlaczego on nocował u mnie ? W dodatku w moim łóżku ? Czemu on ze mną spał ?!
Po około 20 minutach postanowiłam wstać. Zrobiłam to wolno i delikatnie. Cholera, dlaczego jestem cała obolała ? To pewnie przez tą wódkę. Nigdy więcej procentów. Nigdy.
Zawinęłam się w leżący na podłodze szlafrok i powoli zeszłam na dół.
W kuchni stała szklanka z sokiem pomarańczowym. Oparłam się o blat i powoli, małymi łykami piłam napój.
Starałam się sobie przypomnieć co się ze mną działo od momentu wychlania całej czystej. Zadzwoniłam do Nathana... Tak, tylko to pamiętam.
Usłyszałam kroki na schodach. Po chwili zjawił się przy mnie Nath.
- Dobry - uśmiechnął się
- Cześć - odpowiedziałam
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Szybko od niego odskoczyłam, co skończyło się wielkim bólem głowy.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Dlaczego u mnie nocowałeś ? - warknęłam
- Spokojnie. Bałem się, że zrobisz sobie krzywdę, albo znów przylepi się do ciebie ten dupek Lukas - powiedział poważnie
- Uhm. Dzięki Nathan - stwierdziłam i wyszłam z kuchni
- Mel zaczekaj ! - krzyknął
Przystanęłam i odwróciłam się
- Tak ?
On ujął moją twarz w dłonie i wpił się w moje usta. Na początku biłam go pięściami po torsie, ale później zrezygnowana opuściłam ręce wzdłuż mojego ciała.
Po chwili się od siebie oderwaliśmy. Nath spojrzał mi w oczy, jednak ja szybko wbiłam wzrok w podłogę. Chłopak podniósł mój podbródek.
- Dasz mi szansę ? - spytał łagodnie
- Najpierw daj mi to wszystko przemyśleć, dobra ? - odpowiedziałam takim samym tonem
Brunet mocno mnie przytulił, a gdy się od niego oderwałam poszłam na górę do łazienki. Szybko się ogarnęłam. Ubrałam taki zestaw :
Zeszłam na dół.
Bruneta już nie było w domu. Postanowiłam ruszyć tyłek po jakieś zakupy. W końcu nie ma już nic w lodówce.
Założyłam swoją buty, wzięłam torebkę i wyszłam do sklepu. Droga zajęła mi może niecałe 10 minut. Gdy kupiłam co chciałam postanowiłam wrócić przez park. Szłam sobie powoli ze zwieszoną głową, wpatrując się w swojego IPhone'a. Nagle wpadł na mnie jakiś mężczyzna. Telefon walnął o chodnik.
- Jak łazisz debilu ?! - warknęłam podnosząc stłuczoną komórkę
- Przepraszam, nie zauważyłem pani... Może pomogę ? - spytał
Spojrzałam się na niego. Nogi natychmiast zrobiły mi się jak z waty, a serce zaczęło szybciej bić. Zahipnotyzowały mnie szare, głębokie oczy tego mężczyzny. Po chwili się otrząsnęłam.
- Yyy ja... Nie, nic się nie stało - wydukałam
Boże robię z siebie idiotkę.
- Może da się pani zaprosić na kawę ? - zaproponował
Zawahałam się. Zgodzić się czy nie ? Co na to Nathan... Ugh to tylko kawa w dodatku z nieznajomym.
- Z chęcią - uśmiechnęłam się i spojrzałam na mojego biednego IPhone'a ze stłuczoną szybką
- Christian - ujął moją dłoń i pocałował jej wierzch
Poczułam jak moje policzki oblewają się purpurą
- Melanie - również się przedstawiłam
- Może pomogę ci z tymi zakupami ? - wskazał na dwie siatki które trzymałam w drugiej ręce
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się
- Nalegam - spojrzał na mnie, a moje serce waliło jak oszalałe
- Skoro tak, to proszę - podałam mężczyźnie jedną
On wziął również drugą. Poszliśmy do mojego domu. Podczas drogi śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Muszę przyznać, że jest bardzo miły i pogodny.
- Dziękuję za pomoc - wyszczerzyłam się i wzięłam od niego siatki
- Sama przyjemność po mojej stronie - odwzajemnił gest
Skierowałam się do budynku. Już miałam otwierać drzwi, kiedy zatrzymał mnie szarooki.
- To co z tą kawą ? - spytał
A no tak, kawa... Ah ta kawa. Nie wiem czy powinnam iść...
-----
Serio, jestem aż tak przewidywalna? :o
No, ale może tyć zaskoczyłam Was? Co? Jak Wam się podoba ten rozdział?
Szczerze, to strasznie trudno mi się pisało. Coś weny nie mam ;c
Ale dziękuję za 14 komentarzy! DZIĘKUJĘ WAM ♥
No i witam nowe czytelniczki :3
Buziaki :*
Dzisiaj #FanFriday !!!!!!!!!
sobota, 13 lipca 2013
Rozdział siedemnasty
Na początku jechaliśmy w totalnej ciszy. Przygryzałam mocno wargę, aby się nie rozpłakać. Max starał się na mnie nie patrzeć. W końcu nie wytrzymałam. Jedna pojedyncza łza spłynęła po moim poliku, aż zrobił się z tej jednej cały strumień.
Nie okłamujmy się. Cholernie zależało mi na Nathanie. Kochałam go. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego mnie całował, skoro ma dziewczynę ?
Nagle Łysolek zatrzymał auto.
- Nie płacz, błagam - wyszeptał, a jego ręka spoczęła na moim kolanie
Nie powiem, czułam się z tym trochę niezręcznie.
- Ja go kocham - wydusiłam przez łzy i odwróciłam głowę
- Może sprawisz, żeby poczuł się o ciebie zazdrosny ?
- Max, czy ty mnie słuchałeś ? On ma i-n-n-ą i nie będzie o mnie zazdrosny. Traktuje mnie jak przyjaciółkę, nikogo więcej. Poza tym to niedorzeczny pomysł - stwierdziłam
Chłopak nie odpowiedział. Odpalił auto i ponownie ruszyliśmy w drogę. Nagle usłyszałam mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam
- Melanie, nie chciałem. Chole jest moją byłą, nic mnie z nią nie łączy. Sama się na mnie rzuciła. Przepraszam - usłyszałam głos Nathana, od którego łzy same napływały mi do oczu
- Tak, jeszcze mi powiedz, że twoje ręce same, bez twojej wiedzy złapały ją za dupę, a usta nie były twoje. Sorry, nie chce mi się z tobą gadać - powiedziałam mega wkurzona
- Jesteś moją przyjaciółką !
- Z którą się całowałeś ! Myślałam, że ... - w porę ugryzłam się w język
- Że co ? - spytał
- Gówno - rozłączyłam się i rzuciłam telefon na tylne siedzenie
'Myślałam, że jestem dla ciebie kimś więcej. Myślałam, że jesteś inny niż wszyscy. Myliłam się' powiedziałam w myślach i oparłam czoło o szybę.
Nagle poczułam rękę Maximiliana na moim kolanie po raz drugi. Natychmiast ją zepchnęłam.
- Zajmij się jazdą - burknęłam
- Przepraszam, to było przez przypadek - powiedział
Skinęłam głową i oparłam ją o zagłówek. Zamknęłam oczy i zasnęłam
- Mel, wstawaj, jesteśmy na miejscu - mój towarzysz mnie szturchnął
Leniwie otworzyłam oczy i spojrzałam na niego.
- Która godzina ? - spytałam
- Jest trzecia rano - stwierdził i ziewnął
- Zostań u mnie - powiedziałam
- No nie wiem...
- Jesteś zmęczony podróżą. Wyśpisz się i pojedziesz do siebie
- Nie chcę być problemem
- Jeżeli ktoś tu jest problemem, to ja. Nie ty po mnie zadzwoniłeś, tylko na odwrót... Dziękuję, że przyjechałeś - szepnęłam
- Nie ma za co - uśmiechnął się i wysiadł z auta
Ja postąpiłam tak samo. Podeszliśmy do bagażnika z którego miałam zamiar zabrać torbę. Jednak Max na to nie pozwolił i sam ją wziął, po czym podszedł do mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam gest.
- Zasługujesz na kogoś lepszego niż on - wyszeptał i pogłaskał mnie po włosach
- Chodźmy do domu - powiedziałam
Chłopak skinął głową i po chwili byliśmy w salonie. Poszłam na górę, przy okazji zahaczając o pokój Kat. Nie było w nim ani dziewczyny, ani żadnych jej rzeczy. Na początku się przestraszyłam, ale później doszłam do wniosku, że przeprowadziła się do Jaya. Teraz jestem sama na włościach. Może to i lepiej ?
- Max, możesz się tu rozgościć - powiedziałam do stojącego za mną chłopaka
- Dzięki - uśmiechnął się ciepło i pocałował mnie w policzek
- A gdzie jest moja torba ?
- Już ją zaniosłem do ciebie
Skinęłam głową i poszłam do swoich czterech kątów. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Znów o Nathanie...
Po jakimś czasie po moich polikach zaczęły spływać łzy. Wtuliłam twarz w poduszkę, żeby nie obudzić zapewne już śpiącego za ścianą Maxa. Starałam się uspokoić, jednak wcale mi to nie wychodziło. Wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej się rozklejałam
Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie.
- Mel nie płacz. On nie jest tego wart - chłopak zaczął mnie gładzić po plecach
Podniosłam się, usiadłam obok niego i wbiłam wzrok w podłogę. Max natomiast przygarnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy. Siedzieliśmy tak bardzo długo. W końcu udało mi się uspokoić, a moje oczy zaczęły się zamykać. Chłopak widząc to położył mnie na miękkiej pościeli i objął ramieniem. Wtuliłam się w jego tors. Tak zasnęliśmy...
Wszyscy się ode mnie odwrócili, tak nagle, niektórzy bez powodu. Nie wiedziałam o co chodzi, co się dzieje. Siedziałam sama w pustym pokoju. Nie mogłam z nikim porozmawiać, wyżalić się. Nie mam już żadnych przyjaciół, znajomych, nikogo. Nawet rodziców.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam, mając nadzieję, że może za nimi stoi Kat, Nath, Max, Jay, Siva, Tom, Kelsey albo Nareesha. Jednak to nie była żadna znana mi osoba... Przynajmniej wtedy mi się tak wydawało.
Wysoki, zakapturzony, szczupły mężczyzna wszedł do domu, po czym popchnął mnie na ścianę. Poczułam ból w plecach. Podszedł do mnie i przyłożył zimne, metalowe ostrze do mojej szyi. Przestraszyłam się. Mój oddech stawał się szybszy, jego pozostawał w normie. Spojrzałam na twarz 'człowieka'... Ku mojemu przerażeniu i zdziwieniu on jej nie miał !
Miałam ochotę krzyczeć, wołać o pomoc, ale z mojego gardła nie chciał wydobyć się żaden, nawet najcichszy dźwięk. Patrzyłam na niego z paniką. Widać było, że moje cierpienie sprawia mu radość, wzmacnia go, karmi.
- Zostaw mnie, błagam... Nie rób mi krzywdy - jęknęłam
On tylko szyderczo się zaśmiał i jednym sprawnym ruchem poderżnął mi gardło
Opadłam bezwładnie na lodowatą posadzkę, którą powoli zaczęła barwić czerwona, gorącą ciecz, a tajemniczy mężczyzna zniknął. Dosłownie ...
- Melanie, Mel - obudziło mnie potrząsanie za ramiona
- Co się dzieje ? - spytałam
- Cała się trzęsłaś i rzucałaś po łóżku... - stwierdził z troską w oczach
- Jezu, przepraszam. Miałam koszmar - spuściłam wzrok
- Słońce, nic się nie stało - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło
- Która godzina ?
- Jest siódma - chłopak jeszcze raz spojrzał na zegarek - dziesięć
- Dzięki. Śpijmy jeszcze - powiedziałam i odwróciłam się do Maxa plecami
- Pójdę zrobić śniadanie
- Ja dziękuję, nie mam ochoty - odmówiłam
- Musisz coś zjeść - odpowiedział
- Nie umrę, a naprawdę nie mam najmniejszej ochoty na jedzenie czegokolwiek - stwierdziłam
- Ok, to ja już się będę zbierać do siebie. Dzięki za przenocowanie - po tych słowach wstał z łóżka
- Nie ma za co - delikatnie się uśmiechnęłam
Chłopak wyszedł z pokoju, a ja wtuliłam się w poduszkę. Nie miałam najmniejszej ochoty wyłazić spod miękkiej, ciepłej kołderki do świata.
- To ja jadę ! Trzymaj się Mel - krzyknął z dołu Max
- Ok, cześć - odpowiedziałam i ponownie wtuliłam twarz w poduchę
Leżałam tak bardzo długo. Co jakiś czas dzwoniła moja komórka, ale jej nie odbierałam.
W końcu postanowiłam wstać. Wzięłam mój szlafrok i zeszłam na dół do kuchni. Na blacie leżała
karteczka.
Przynajmniej jedna szczęśliwa - pomyślałam i odłożyłam papier na miejsce, po czym przeszłam do salonu. Spojrzałam na swoje odbicie w telewizorze.
Wyglądałam strasznie. Zapuchnięte, czerwone oczy i skołtunione włosy związane w niedbałego koka napewno nie dodawały mi urody. Wróciłam do kuchni i zrobiłam herbatę. Już nie chciało mi się nigdzie przemieszczać, więc zostałam w pomieszczeniu.
Oparłam się o chłodną ścianę i zaczęłam powoli pić gorący napój.
Cisza, spokój... To mnie odpręża i pozwala pomyśleć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Odstawiłam kubek na blat i poszłam otworzyć.
Moim oczom ukazał się wysoki, szczupły, zakapturzony mężczyzna. Przestraszyłam się, ponieważ wyglądał identycznie jak we śnie !
Wszedł do mojego domu bez słowa i przycisnął mnie do ściany.
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam, jednocześnie modląc się aby nagle ktoś wbił i przerwał tą całą akcję. Nagle 'on' uderzył mnie w twarz.
Poczułam straszny ból, tym razem na jawie. Powtórzył czynność. Trafił w nos, z którego z zaczęła lecieć krew.
Po chwili zdjął kaptur. Moim oczom ukazał się nie kto inny jak Łukasz. Przeraziłam się jeszcze bardziej. On był odemnie silniejszy, a w dodatku nieobliczalny.
Nie raz już podniósł na mnie rękę. Wiedziałam, że nie miałam z nim najmniejszych szans
- Ja zawsze dostaję to co chcę - warknął - I przy okazji odpłacę ci się za tą akcję w Gloucester
Od razu ogarnęłam o co mu chodzi. Boże, niech i tym razem ktoś mnie uratuje ! Błagam !
Chłopak złapał mnie za nadgarstki i pociągnął na górę.
Starałam się zapierać, ale skończyło się to upadkiem na schodach i rozciętą wargą. Gdy już wszargał mnie na piętro, ugryzłam go w rękę, jednak on mnie nie puścił.
Jedynie zarobiłam kolanem w plecy. Z bólu wygięłam się w łuk, a moje kolana na chwilę ugięły. Łukasz wciągnął mnie do byłej sypialni Kat i pchnął na łóżko, po czym przywiązał mi ręce sznurem do zagłówka.
Zaczęłam więc go intensywnie kopać. Za którymś szczęśliwym razem trafiłam w jego czuły punkt. Chłopak skulił się i zrobił parę głębokich wdechów.
Po chwili oberwałam w lewy profil tak mocno, że zobaczyłam czarne plamy przed oczami. Przymrużyłam je i zrobiło mi się słabo.
- Zostaw mnie - syknęłam
- Ja zawsze dostaję to czego chcę i nigdy nie odpuszczam - warknął i zaczął rozwiązywać sznurek mojego szlafroka
Poddałam się. Wiedziałam, że on dopnie swego tak czy siak.
Nagle drzwi od pokoju otworzyły się i do pomieszczenia wparował...
Nie okłamujmy się. Cholernie zależało mi na Nathanie. Kochałam go. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego mnie całował, skoro ma dziewczynę ?
Nagle Łysolek zatrzymał auto.
- Nie płacz, błagam - wyszeptał, a jego ręka spoczęła na moim kolanie
Nie powiem, czułam się z tym trochę niezręcznie.
- Ja go kocham - wydusiłam przez łzy i odwróciłam głowę
- Może sprawisz, żeby poczuł się o ciebie zazdrosny ?
- Max, czy ty mnie słuchałeś ? On ma i-n-n-ą i nie będzie o mnie zazdrosny. Traktuje mnie jak przyjaciółkę, nikogo więcej. Poza tym to niedorzeczny pomysł - stwierdziłam
Chłopak nie odpowiedział. Odpalił auto i ponownie ruszyliśmy w drogę. Nagle usłyszałam mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam
- Melanie, nie chciałem. Chole jest moją byłą, nic mnie z nią nie łączy. Sama się na mnie rzuciła. Przepraszam - usłyszałam głos Nathana, od którego łzy same napływały mi do oczu
- Tak, jeszcze mi powiedz, że twoje ręce same, bez twojej wiedzy złapały ją za dupę, a usta nie były twoje. Sorry, nie chce mi się z tobą gadać - powiedziałam mega wkurzona
- Jesteś moją przyjaciółką !
- Z którą się całowałeś ! Myślałam, że ... - w porę ugryzłam się w język
- Że co ? - spytał
- Gówno - rozłączyłam się i rzuciłam telefon na tylne siedzenie
'Myślałam, że jestem dla ciebie kimś więcej. Myślałam, że jesteś inny niż wszyscy. Myliłam się' powiedziałam w myślach i oparłam czoło o szybę.
Nagle poczułam rękę Maximiliana na moim kolanie po raz drugi. Natychmiast ją zepchnęłam.
- Zajmij się jazdą - burknęłam
- Przepraszam, to było przez przypadek - powiedział
Skinęłam głową i oparłam ją o zagłówek. Zamknęłam oczy i zasnęłam
*
Leniwie otworzyłam oczy i spojrzałam na niego.
- Która godzina ? - spytałam
- Jest trzecia rano - stwierdził i ziewnął
- Zostań u mnie - powiedziałam
- No nie wiem...
- Jesteś zmęczony podróżą. Wyśpisz się i pojedziesz do siebie
- Nie chcę być problemem
- Jeżeli ktoś tu jest problemem, to ja. Nie ty po mnie zadzwoniłeś, tylko na odwrót... Dziękuję, że przyjechałeś - szepnęłam
- Nie ma za co - uśmiechnął się i wysiadł z auta
Ja postąpiłam tak samo. Podeszliśmy do bagażnika z którego miałam zamiar zabrać torbę. Jednak Max na to nie pozwolił i sam ją wziął, po czym podszedł do mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam gest.
- Zasługujesz na kogoś lepszego niż on - wyszeptał i pogłaskał mnie po włosach
- Chodźmy do domu - powiedziałam
Chłopak skinął głową i po chwili byliśmy w salonie. Poszłam na górę, przy okazji zahaczając o pokój Kat. Nie było w nim ani dziewczyny, ani żadnych jej rzeczy. Na początku się przestraszyłam, ale później doszłam do wniosku, że przeprowadziła się do Jaya. Teraz jestem sama na włościach. Może to i lepiej ?
- Max, możesz się tu rozgościć - powiedziałam do stojącego za mną chłopaka
- Dzięki - uśmiechnął się ciepło i pocałował mnie w policzek
- A gdzie jest moja torba ?
- Już ją zaniosłem do ciebie
Skinęłam głową i poszłam do swoich czterech kątów. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Znów o Nathanie...
Po jakimś czasie po moich polikach zaczęły spływać łzy. Wtuliłam twarz w poduszkę, żeby nie obudzić zapewne już śpiącego za ścianą Maxa. Starałam się uspokoić, jednak wcale mi to nie wychodziło. Wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej się rozklejałam
Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie.
- Mel nie płacz. On nie jest tego wart - chłopak zaczął mnie gładzić po plecach
Podniosłam się, usiadłam obok niego i wbiłam wzrok w podłogę. Max natomiast przygarnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy. Siedzieliśmy tak bardzo długo. W końcu udało mi się uspokoić, a moje oczy zaczęły się zamykać. Chłopak widząc to położył mnie na miękkiej pościeli i objął ramieniem. Wtuliłam się w jego tors. Tak zasnęliśmy...
Wszyscy się ode mnie odwrócili, tak nagle, niektórzy bez powodu. Nie wiedziałam o co chodzi, co się dzieje. Siedziałam sama w pustym pokoju. Nie mogłam z nikim porozmawiać, wyżalić się. Nie mam już żadnych przyjaciół, znajomych, nikogo. Nawet rodziców.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam, mając nadzieję, że może za nimi stoi Kat, Nath, Max, Jay, Siva, Tom, Kelsey albo Nareesha. Jednak to nie była żadna znana mi osoba... Przynajmniej wtedy mi się tak wydawało.
Wysoki, zakapturzony, szczupły mężczyzna wszedł do domu, po czym popchnął mnie na ścianę. Poczułam ból w plecach. Podszedł do mnie i przyłożył zimne, metalowe ostrze do mojej szyi. Przestraszyłam się. Mój oddech stawał się szybszy, jego pozostawał w normie. Spojrzałam na twarz 'człowieka'... Ku mojemu przerażeniu i zdziwieniu on jej nie miał !
Miałam ochotę krzyczeć, wołać o pomoc, ale z mojego gardła nie chciał wydobyć się żaden, nawet najcichszy dźwięk. Patrzyłam na niego z paniką. Widać było, że moje cierpienie sprawia mu radość, wzmacnia go, karmi.
- Zostaw mnie, błagam... Nie rób mi krzywdy - jęknęłam
On tylko szyderczo się zaśmiał i jednym sprawnym ruchem poderżnął mi gardło
Opadłam bezwładnie na lodowatą posadzkę, którą powoli zaczęła barwić czerwona, gorącą ciecz, a tajemniczy mężczyzna zniknął. Dosłownie ...
- Melanie, Mel - obudziło mnie potrząsanie za ramiona
- Co się dzieje ? - spytałam
- Cała się trzęsłaś i rzucałaś po łóżku... - stwierdził z troską w oczach
- Jezu, przepraszam. Miałam koszmar - spuściłam wzrok
- Słońce, nic się nie stało - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło
- Która godzina ?
- Jest siódma - chłopak jeszcze raz spojrzał na zegarek - dziesięć
- Dzięki. Śpijmy jeszcze - powiedziałam i odwróciłam się do Maxa plecami
- Pójdę zrobić śniadanie
- Ja dziękuję, nie mam ochoty - odmówiłam
- Musisz coś zjeść - odpowiedział
- Nie umrę, a naprawdę nie mam najmniejszej ochoty na jedzenie czegokolwiek - stwierdziłam
- Ok, to ja już się będę zbierać do siebie. Dzięki za przenocowanie - po tych słowach wstał z łóżka
- Nie ma za co - delikatnie się uśmiechnęłam
Chłopak wyszedł z pokoju, a ja wtuliłam się w poduszkę. Nie miałam najmniejszej ochoty wyłazić spod miękkiej, ciepłej kołderki do świata.
- To ja jadę ! Trzymaj się Mel - krzyknął z dołu Max
- Ok, cześć - odpowiedziałam i ponownie wtuliłam twarz w poduchę
Leżałam tak bardzo długo. Co jakiś czas dzwoniła moja komórka, ale jej nie odbierałam.
W końcu postanowiłam wstać. Wzięłam mój szlafrok i zeszłam na dół do kuchni. Na blacie leżała karteczka.
Hej Słońce :)
Wyprowadziłam się do Jaya, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
Zadzwoń, kiedy wrócisz z Gloucester.
Całusy Kat :P
Przynajmniej jedna szczęśliwa - pomyślałam i odłożyłam papier na miejsce, po czym przeszłam do salonu. Spojrzałam na swoje odbicie w telewizorze.
Wyglądałam strasznie. Zapuchnięte, czerwone oczy i skołtunione włosy związane w niedbałego koka napewno nie dodawały mi urody. Wróciłam do kuchni i zrobiłam herbatę. Już nie chciało mi się nigdzie przemieszczać, więc zostałam w pomieszczeniu.
Oparłam się o chłodną ścianę i zaczęłam powoli pić gorący napój.
Cisza, spokój... To mnie odpręża i pozwala pomyśleć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Odstawiłam kubek na blat i poszłam otworzyć.
Moim oczom ukazał się wysoki, szczupły, zakapturzony mężczyzna. Przestraszyłam się, ponieważ wyglądał identycznie jak we śnie !
Wszedł do mojego domu bez słowa i przycisnął mnie do ściany.
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam, jednocześnie modląc się aby nagle ktoś wbił i przerwał tą całą akcję. Nagle 'on' uderzył mnie w twarz.
Poczułam straszny ból, tym razem na jawie. Powtórzył czynność. Trafił w nos, z którego z zaczęła lecieć krew.
Po chwili zdjął kaptur. Moim oczom ukazał się nie kto inny jak Łukasz. Przeraziłam się jeszcze bardziej. On był odemnie silniejszy, a w dodatku nieobliczalny.
Nie raz już podniósł na mnie rękę. Wiedziałam, że nie miałam z nim najmniejszych szans
- Ja zawsze dostaję to co chcę - warknął - I przy okazji odpłacę ci się za tą akcję w Gloucester
Od razu ogarnęłam o co mu chodzi. Boże, niech i tym razem ktoś mnie uratuje ! Błagam !
Chłopak złapał mnie za nadgarstki i pociągnął na górę.
Starałam się zapierać, ale skończyło się to upadkiem na schodach i rozciętą wargą. Gdy już wszargał mnie na piętro, ugryzłam go w rękę, jednak on mnie nie puścił.
Jedynie zarobiłam kolanem w plecy. Z bólu wygięłam się w łuk, a moje kolana na chwilę ugięły. Łukasz wciągnął mnie do byłej sypialni Kat i pchnął na łóżko, po czym przywiązał mi ręce sznurem do zagłówka.
Zaczęłam więc go intensywnie kopać. Za którymś szczęśliwym razem trafiłam w jego czuły punkt. Chłopak skulił się i zrobił parę głębokich wdechów.
Po chwili oberwałam w lewy profil tak mocno, że zobaczyłam czarne plamy przed oczami. Przymrużyłam je i zrobiło mi się słabo.
- Zostaw mnie - syknęłam
- Ja zawsze dostaję to czego chcę i nigdy nie odpuszczam - warknął i zaczął rozwiązywać sznurek mojego szlafroka
Poddałam się. Wiedziałam, że on dopnie swego tak czy siak.
Nagle drzwi od pokoju otworzyły się i do pomieszczenia wparował...
-----
No hejo :) Tęsknił ktoś ?
Jak myślicie, kto wbiegł do pokoju ?
Udało mi się wydusić jakiś trochę dłuższy rozdział.
Buziaki :*
Zaglądnijcie na moje pozostałe blogi :) Byłabym wdzięczna ^^
3majcie się tam ♥
I witam nowe czytelniczki :*
3majcie się tam ♥
I witam nowe czytelniczki :*
#SivaSaturday !
sobota, 6 lipca 2013
Rozdział szesnasty
Położyłam się na łóżku i zaczęłam ryczeć jak bóbr. Dlaczego? Bo jestem idiotką.
Po dłuższym czasie nie miałam czym płakać.
Usiadłam na pościeli i wpatrzyłam w widok za oknem. Nagle usłyszałam jak drzwi od pokoju się otwierają. Automatycznie przeniosłam na nie wzrok. Ujrzałam znajomą blondynkę.
Podeszła do mnie i bez słowa usiadła obok.
- Nie płacz - powiedziała i objęła mnie ramieniem
- Już nie mam czym - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Oj, Kochana - dziewczyna spojrzała na mnie ze współczuciem
- Nathan dalej jest na mnie zły? - spytałam
- Nie wiem dlaczego, ale wygonił mnie z pokoju - wyszeptała, a ja zwiesiłam głowę
- Mhm - mruknęłam
- Powiesz mi co się pomiędzy wami wydarzyło? - spytała
- Przepraszam, ale na razie nie czuję się na siłach - powiedziałam
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się ciepło - Chcesz zostać sama? - spytała, widocznie widząc, że nie jestem zbytnio chętna do rozmowy
- Jeżeli nie byłoby to problemem - sięgnęłam po chusteczkę higieniczną i wydmuchałam nos
- Nie, no spoko - powiedziała, poklepała mnie po ramieniu i wyszła z pomieszczenia
Sięgnęłam po telefon, wybrałam numer Kat. Potrzebowałam rozmowy z nią. Natychmiastowej.
- Melanie, co tam? - przywitał mnie radosny głos dziewczyny
- Hej Kat, nie przeszkadzam? - spytałam
- No jestem z Jayem na zakupach - powiedziała
- Aha, no to pa - pożegnałam się
- Hola, hola. Słyszę, że coś nie gra. Mów szybko o co chodzi
Westchnęłam i zaczęłam wypowiedź
- Chodzi o to, że znów zrobiłam Nathanowi nadzieję i go odepchnęłam, on się obraził... A najgorsze jest to, że go kocham - wyszeptałam
- Ty jednak głupia jesteś. Nie dziwię się chłopakowi. Teraz wypadałoby go przeprosić - powiedziała nieźle zdenerwowana
- Ale ja się boję - stwierdziłam
- Czego?
- Tego, że tym razem on mnie odepchnie
Zakładam, że w tym momencie dziewczyna pokręciła głową z totalną dezaprobatą
- Dobra Mel, ja muszę kończyć. Zadzwonię później - tym razem ona się pożegnała i rozłączyła
Opadłam na miękkie łóżko. Katherine ma całkowitą rację. Muszę przeprosić Natha. Ale z drugiej strony się boję jego reakcji.
Postanowiłam wyjść na balkon. Gdy tylko otworzyłam oszklone drzwi uderzył we mnie przyjemny zapach. Oparłam łokcie o barierkę i zaczęłam wpatrywać w nieduże, spokojne miasto. Zaczęłam myśleć o powrocie do Polski... Może tego potrzebowałam? Sama już nie wiedziałam co robić. Może muszę wrócić do rodziców, starych znajomych?
Te myśli zaprzątały moją głowę. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni w której urzędowała pani Karen.
- Co tam słoneczko? - spytała, na chwilę zaprzestając mieszania w garnku
- Wszystko dobrze - skłamałam, ale widać było, że mama nie wzięła tego kitu
- Nie kłam Mel. Widzę, że coś jest nie tak - powiedziała
Wciągnęłam głośno powietrze.
- Tak jakby pokłóciłam się z Nathanem - wydusiłam
- O co poszło? - spytała
- Nie obrazi się pa...mama jak nie odpowiem?
- Jasne, że nie kochana - powiedziała
- A jak się pa... mama czuje? - ugh ciągle się mylę
- Dobrze. Lekarz powiedział, że guz zanika. Wchłania się dosłownie. Mówią, że to cud - kobieta uśmiechnęła się
Odwzajemniłam gest i mocno ją przytuliłam. Trwałyśmy w objęciach dobre parę minut.
- Strasznie się cieszę - powiedziałam, gdy już się od siebie odsunęłyśmy
- Masz może ochotę na jakąś kolację?
- Nie, dziękuję. Ja się przejdę na spacer - stwierdziłam
- Ok Mel - pani Karen na mnie spojrzała i ciepło się uśmiechnęła
Poszłam do przedpokoju, z haczyka wzięłam skórzaną kamizelkę, założyłam moje AirMaxy i wyszłam z domu.
Przechadzałam się w ciszy po ulicach Gloucester. Poważnie rozważałam powrót do Polski, chociażby na tydzień, dwa.
Doszłam do jakiegoś ładnego parku. Usiadłam na drewnianej ławeczce i zaczęłam się wpatrywać w małe jeziorko. Po moim poliku spłynęła samotna łza.
Nagle ktoś się do mnie przysiadł. Spojrzałam na tą osobę dyskretnie. Był to chłopak, miał na sobie full-cap. Nathan!
W jednej chwili nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy były zapuchnięte, tak jak moje. Brunet bez słowa wstał. Szybko złapałam go za nadgarstek
- Nath, porozmawiaj ze mną - powiedziałam z gulą w gardle
- Pfff wiesz jak ja się czuję? Najpierw robisz mi nadzieję, a później odpychasz. Czuję się jak ostatni debil - stwierdził
- Nathan, ja tak strasznie cię przepraszam - spuściłam wzrok i przygryzłam mocno wargę, tym samym starając się nie rozpłakać
- Przyjmuję przeprosiny, ale nie rób mi więcej pustej nadziei - powiedział
- Przepraszam
- Powtarzasz się - stwierdził i zakładam, że się uśmiechnął
- Głupio mi - szepnęłam
- Chodź tu do mnie - powiedział, a ja wtuliłam się w niego
- A co chciałeś mi wtedy powiedzieć, kiedy zadzwonił Max? - spytałam po chwili
- Yyy ja? Nic... Nie, nic nie chciałem - wiedziałam, że skłamał
- Aha - udawałam, że łyknęłam ten kit, jednak wiedziałam, że wrócę do tego tematu już niebawem
- To co, wracamy do domu? - spytał brunet
- Chciałam się przejść - uśmiechnęłam się delikatnie
- Jasne, iść z tobą?
- Jak możesz
Chłopak odwzajemnił gest i udaliśmy się na spacer. Szliśmy w ciszy, co jakiś czas spoglądając na siebie.
Nagle Nathan przystanął, a ja razem z nim
- Nie mogę tak dłużej - powiedział i spojrzał w moje oczy
Nie wiedziałam o co chodzi. Czy mam się bać, czy cieszyć
- Nath, co jest?
- Ty jesteś - powiedział i wpił się w moje usta
Od razu odwzajemniłam pocałunek. Nie chcę odpychać od siebie osoby, którą kocham.
Wplotłam palce we włosy chłopaka. Jego ręce spoczęły na moich biodrach, ja natomiast swoje położyłam na karku bruneta.
Trwaliśmy w pocałunku bardzo długo.
W końcu oderwaliśmy się od siebie, bo zabrakło nam powietrza
- No to możemy iść dalej - uśmiechnął się
Szczerze, to liczyłam na coś więcej, ale mówi się trudno
- Fajnie jest mieć taką przyjaciółkę - powiedział i przyciągnął mnie do siebie
- Taką, która daje się całować? - spytałam kąśliwie
Chłopak nie odpowiedział.
- Nathan! Nath! Kochanie! - usłyszałam krzyk dziewczyny
Mój towarzysz natychmiast się odwrócił.
- Chloe? Co ty tu?! - nie dokończył, ponieważ dziewczyna namiętnie wpiła się w usta chłopaka
Po chwili szatynka oplotła nogami biodra bruneta, a on złapał ją za pośladki.
Postanowiłam im nie przeszkadzać i szybko, bezszelestnie pobiegłam do domu Sykesów.
Cała zapłakana weszłam do niego i od razu pobiegłam do 'swojego' pokoju.
Zakluczyłam drzwi, po czym opadłam na łóżko. Ryczałam jak głupia. Ale w końcu mogłam się domyślić, że ma dziewczynę. Taki ideał bez drugiej połówki? To byłby piękny sen, za piękny.
Po godzinie usłyszałam pukanie do drzwi.
Postanowiłam się nie odzywać, ani nikomu nie pokazywać. Koniec końców byłam cała zapłakana, osmarkana, a moje oczy wyglądały masakrycznie. Jak ja cała.
- To ja, Jess. Mel otwórz - siostra Sykesa dobijała się do drzwi
- Jessica, przepraszam, ale chcę zostać sama - powiedziałam
Usłyszałam jak schodzi po schodach. Postanowiłam spakować swoje rzeczy.
Po 30 minutach torba była zapełniona ciuchami, kosmetykami i sprzętem elektronicznym. Wybrałam numer do Maxa
- Hej młoda, coś się stało? - spytał
- Przyjedziesz po mnie?
- Jasne, teraz?
- Jak możesz to tak - powiedziałam mocno drżącym głosem
- Ok już się zbieram. A ty w tym czasie mów co się stało - poprosił
- Nathan ma inną. Całowali się przy mnie. - wydusiłam
- Co za dupek! Słońce, tylko nie płacz - powiedział łagodnym głosem
- Mhm - burknęłam
- To ja się zwijam. Do zobaczenia - Łysolek pożegnał się i rozłączył
Wyjęłam małą karteczkę, napisałam na niej podziękowania i położyłam na biurku.
Spojrzałam na zegarek 23:10
Kiedy Max przyjedzie będzie około drugiej. Postanowiłam zaczekać na niego na dworze. Chwyciłam torbę i po cichutku zeszłam na dół.
Na moje szczęście wszyscy już spali. Założyłam buty i wyszłam z domu.
Usiadłam na schodach. Po godzinie zrobiło mi się chłodno, więc narzuciłam na siebie polarową bluzę.
Po 30 minutach pod budynek podjechała granatowa Mazda.
Wysiadł z niej Max
- Cześć Słońce - pocałował mnie w policzek i wziął tobołek
- Hej Maxiu - powiedziałam i wsiadłam do auta
- To co, jedziemy? - spytał, jednocześnie zasiadając na miejscu kierowcy
Skinęłam głową i wyruszyliśmy.
Po dłuższym czasie nie miałam czym płakać.
Usiadłam na pościeli i wpatrzyłam w widok za oknem. Nagle usłyszałam jak drzwi od pokoju się otwierają. Automatycznie przeniosłam na nie wzrok. Ujrzałam znajomą blondynkę.
Podeszła do mnie i bez słowa usiadła obok.
- Nie płacz - powiedziała i objęła mnie ramieniem
- Już nie mam czym - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Oj, Kochana - dziewczyna spojrzała na mnie ze współczuciem
- Nathan dalej jest na mnie zły? - spytałam
- Nie wiem dlaczego, ale wygonił mnie z pokoju - wyszeptała, a ja zwiesiłam głowę
- Mhm - mruknęłam
- Powiesz mi co się pomiędzy wami wydarzyło? - spytała
- Przepraszam, ale na razie nie czuję się na siłach - powiedziałam
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się ciepło - Chcesz zostać sama? - spytała, widocznie widząc, że nie jestem zbytnio chętna do rozmowy
- Jeżeli nie byłoby to problemem - sięgnęłam po chusteczkę higieniczną i wydmuchałam nos
- Nie, no spoko - powiedziała, poklepała mnie po ramieniu i wyszła z pomieszczenia
Sięgnęłam po telefon, wybrałam numer Kat. Potrzebowałam rozmowy z nią. Natychmiastowej.
- Melanie, co tam? - przywitał mnie radosny głos dziewczyny
- Hej Kat, nie przeszkadzam? - spytałam
- No jestem z Jayem na zakupach - powiedziała
- Aha, no to pa - pożegnałam się
- Hola, hola. Słyszę, że coś nie gra. Mów szybko o co chodzi
Westchnęłam i zaczęłam wypowiedź
- Chodzi o to, że znów zrobiłam Nathanowi nadzieję i go odepchnęłam, on się obraził... A najgorsze jest to, że go kocham - wyszeptałam
- Ty jednak głupia jesteś. Nie dziwię się chłopakowi. Teraz wypadałoby go przeprosić - powiedziała nieźle zdenerwowana
- Ale ja się boję - stwierdziłam
- Czego?
- Tego, że tym razem on mnie odepchnie
Zakładam, że w tym momencie dziewczyna pokręciła głową z totalną dezaprobatą
- Dobra Mel, ja muszę kończyć. Zadzwonię później - tym razem ona się pożegnała i rozłączyła
Opadłam na miękkie łóżko. Katherine ma całkowitą rację. Muszę przeprosić Natha. Ale z drugiej strony się boję jego reakcji.
Postanowiłam wyjść na balkon. Gdy tylko otworzyłam oszklone drzwi uderzył we mnie przyjemny zapach. Oparłam łokcie o barierkę i zaczęłam wpatrywać w nieduże, spokojne miasto. Zaczęłam myśleć o powrocie do Polski... Może tego potrzebowałam? Sama już nie wiedziałam co robić. Może muszę wrócić do rodziców, starych znajomych?
Te myśli zaprzątały moją głowę. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni w której urzędowała pani Karen.
- Co tam słoneczko? - spytała, na chwilę zaprzestając mieszania w garnku
- Wszystko dobrze - skłamałam, ale widać było, że mama nie wzięła tego kitu
- Nie kłam Mel. Widzę, że coś jest nie tak - powiedziała
Wciągnęłam głośno powietrze.
- Tak jakby pokłóciłam się z Nathanem - wydusiłam
- O co poszło? - spytała
- Nie obrazi się pa...mama jak nie odpowiem?
- Jasne, że nie kochana - powiedziała
- A jak się pa... mama czuje? - ugh ciągle się mylę
- Dobrze. Lekarz powiedział, że guz zanika. Wchłania się dosłownie. Mówią, że to cud - kobieta uśmiechnęła się
Odwzajemniłam gest i mocno ją przytuliłam. Trwałyśmy w objęciach dobre parę minut.
- Strasznie się cieszę - powiedziałam, gdy już się od siebie odsunęłyśmy
- Masz może ochotę na jakąś kolację?
- Nie, dziękuję. Ja się przejdę na spacer - stwierdziłam
- Ok Mel - pani Karen na mnie spojrzała i ciepło się uśmiechnęła
Poszłam do przedpokoju, z haczyka wzięłam skórzaną kamizelkę, założyłam moje AirMaxy i wyszłam z domu.
Przechadzałam się w ciszy po ulicach Gloucester. Poważnie rozważałam powrót do Polski, chociażby na tydzień, dwa.
Doszłam do jakiegoś ładnego parku. Usiadłam na drewnianej ławeczce i zaczęłam się wpatrywać w małe jeziorko. Po moim poliku spłynęła samotna łza.
Nagle ktoś się do mnie przysiadł. Spojrzałam na tą osobę dyskretnie. Był to chłopak, miał na sobie full-cap. Nathan!
W jednej chwili nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy były zapuchnięte, tak jak moje. Brunet bez słowa wstał. Szybko złapałam go za nadgarstek
- Nath, porozmawiaj ze mną - powiedziałam z gulą w gardle
- Pfff wiesz jak ja się czuję? Najpierw robisz mi nadzieję, a później odpychasz. Czuję się jak ostatni debil - stwierdził
- Nathan, ja tak strasznie cię przepraszam - spuściłam wzrok i przygryzłam mocno wargę, tym samym starając się nie rozpłakać
- Przyjmuję przeprosiny, ale nie rób mi więcej pustej nadziei - powiedział
- Przepraszam
- Powtarzasz się - stwierdził i zakładam, że się uśmiechnął
- Głupio mi - szepnęłam
- Chodź tu do mnie - powiedział, a ja wtuliłam się w niego
- A co chciałeś mi wtedy powiedzieć, kiedy zadzwonił Max? - spytałam po chwili
- Yyy ja? Nic... Nie, nic nie chciałem - wiedziałam, że skłamał
- Aha - udawałam, że łyknęłam ten kit, jednak wiedziałam, że wrócę do tego tematu już niebawem
- To co, wracamy do domu? - spytał brunet
- Chciałam się przejść - uśmiechnęłam się delikatnie
- Jasne, iść z tobą?
- Jak możesz
Chłopak odwzajemnił gest i udaliśmy się na spacer. Szliśmy w ciszy, co jakiś czas spoglądając na siebie.
Nagle Nathan przystanął, a ja razem z nim
- Nie mogę tak dłużej - powiedział i spojrzał w moje oczy
Nie wiedziałam o co chodzi. Czy mam się bać, czy cieszyć
- Nath, co jest?
- Ty jesteś - powiedział i wpił się w moje usta
Od razu odwzajemniłam pocałunek. Nie chcę odpychać od siebie osoby, którą kocham.
Wplotłam palce we włosy chłopaka. Jego ręce spoczęły na moich biodrach, ja natomiast swoje położyłam na karku bruneta.
Trwaliśmy w pocałunku bardzo długo.
W końcu oderwaliśmy się od siebie, bo zabrakło nam powietrza
- No to możemy iść dalej - uśmiechnął się
Szczerze, to liczyłam na coś więcej, ale mówi się trudno
- Fajnie jest mieć taką przyjaciółkę - powiedział i przyciągnął mnie do siebie
- Taką, która daje się całować? - spytałam kąśliwie
Chłopak nie odpowiedział.
- Nathan! Nath! Kochanie! - usłyszałam krzyk dziewczyny
Mój towarzysz natychmiast się odwrócił.
- Chloe? Co ty tu?! - nie dokończył, ponieważ dziewczyna namiętnie wpiła się w usta chłopaka
Po chwili szatynka oplotła nogami biodra bruneta, a on złapał ją za pośladki.
Postanowiłam im nie przeszkadzać i szybko, bezszelestnie pobiegłam do domu Sykesów.
Cała zapłakana weszłam do niego i od razu pobiegłam do 'swojego' pokoju.
Zakluczyłam drzwi, po czym opadłam na łóżko. Ryczałam jak głupia. Ale w końcu mogłam się domyślić, że ma dziewczynę. Taki ideał bez drugiej połówki? To byłby piękny sen, za piękny.
Po godzinie usłyszałam pukanie do drzwi.
Postanowiłam się nie odzywać, ani nikomu nie pokazywać. Koniec końców byłam cała zapłakana, osmarkana, a moje oczy wyglądały masakrycznie. Jak ja cała.
- To ja, Jess. Mel otwórz - siostra Sykesa dobijała się do drzwi
- Jessica, przepraszam, ale chcę zostać sama - powiedziałam
Usłyszałam jak schodzi po schodach. Postanowiłam spakować swoje rzeczy.
Po 30 minutach torba była zapełniona ciuchami, kosmetykami i sprzętem elektronicznym. Wybrałam numer do Maxa
- Hej młoda, coś się stało? - spytał
- Przyjedziesz po mnie?
- Jasne, teraz?
- Jak możesz to tak - powiedziałam mocno drżącym głosem
- Ok już się zbieram. A ty w tym czasie mów co się stało - poprosił
- Nathan ma inną. Całowali się przy mnie. - wydusiłam
- Co za dupek! Słońce, tylko nie płacz - powiedział łagodnym głosem
- Mhm - burknęłam
- To ja się zwijam. Do zobaczenia - Łysolek pożegnał się i rozłączył
Wyjęłam małą karteczkę, napisałam na niej podziękowania i położyłam na biurku.
Spojrzałam na zegarek 23:10
Kiedy Max przyjedzie będzie około drugiej. Postanowiłam zaczekać na niego na dworze. Chwyciłam torbę i po cichutku zeszłam na dół.
Na moje szczęście wszyscy już spali. Założyłam buty i wyszłam z domu.
Usiadłam na schodach. Po godzinie zrobiło mi się chłodno, więc narzuciłam na siebie polarową bluzę.
Po 30 minutach pod budynek podjechała granatowa Mazda.
Wysiadł z niej Max
- Cześć Słońce - pocałował mnie w policzek i wziął tobołek
- Hej Maxiu - powiedziałam i wsiadłam do auta
- To co, jedziemy? - spytał, jednocześnie zasiadając na miejscu kierowcy
Skinęłam głową i wyruszyliśmy.
-----
Cześć Wszystkim :)
Nie miałam weny, stąd taki, a nie inny rozdział :/
Mam nadzieję, że chociaż troszkę się Wam spodobał
Zauważyłam, że pod rozdziałami jest coraz mniej komentarzy.
Mam nadzieję, że to się zmieni i liczba komów wróci ponad 9 !
To na prawdę wielka motywacja dla mnie
Zauważyłam, że pod rozdziałami jest coraz mniej komentarzy.
Mam nadzieję, że to się zmieni i liczba komów wróci ponad 9 !
To na prawdę wielka motywacja dla mnie
Buziaki :*
#SivaSaturday
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















