niedziela, 19 października 2014

Rozdział pięćdziesiąty drugi

- Ja... Ja strasznie przepraszam, że wam przeszkadzam, ale... Scooter się denerwuje, że nie ma cię na spotkaniu Tom - spojrzałam na zupełnie nieobecnego chłopaka
- Słucham ? - ocknął się, słysząc swoje imię - Przepraszam, nie słyszałem - westchnął, nerwowo pocierając kark
Kelsey wypuściła głośno powietrze, gotowa rzucić brunetowi jakąś docinkę.
- Thomas, wszyscy na ciebie czekamy na dole. Scooter się denerwuje, że ciebie tam nie ma... Zejdź na dół, okay ? Bardzo cię proszę... - powiedziałam spokojnie
- Oh, okay - westchnął i wyszedł z pokoju totalnie bez entuzjazmu
W tym samym czasie spojrzałam na blondynkę, która opadła na łóżko, skrywając twarz w dłoniach.
- Hej... - szepnęłam, siadając obok niej i obejmując ramieniem - O co chodzi ? - spytałam delikatnie
- O wszystko - jęknęła - Po prostu mam już tego wszystkiego dosyć... Tych imprez, wywiadów, wiecznego braku czasu, jakichś jego psychofanek, liścików miłosnych, pocałunków na scenie, wścibskich dziennikarzy, kolorowych pisemek... - głos jej się załamał - Chciałabym mieć normalne życie. Razem z nim... Trochę prywatności - szepnęła - Ale on tego nie rozumie... Mel, to chyba jest koniec... Ja tak nie potrafię żyć - wyznała trzęsącym się głosem, a ja nie wiedziałam co powiedzieć, normalne zaniemówiłam
- A... Ale to wcale nie musi być koniec - powiedziałam i usiadłam obok Kelsey - Słuchaj, po pierwsze powinniście porządnie porozmawiać. Bez krzyków, kłótni. Na spokojnie wyjaśnijcie sobie wszystko i dopiero wtedy zobaczcie co będzie dalej - stwierdziłam
- Ja już sama nie wiem... - westchnęła, skrywając twarz w dłoniach
- Wszystko będzie dobrze - uśmiechnęłam się delikatnie i objęłam dziewczynę ramieniem
- Dzięki Mel. Spróbuję z nim porozmawiać... - szepnęła, ocierając policzki
Przez chwilę siedziałyśmy w ciszy. Kels się uspokoiła - Idziemy na dół ? - spytała
- Ja odpadam. Nie mam ochoty patrzeć na pana menadżera naszych boyów - powiedziałam
- Oh, szczerze mówiąc, to ja też za nim nie przepadam - zaśmiała się cicho i przybiłyśmy sobie piątkę
Przesiedziałyśmy razem w pokoju ponad trzy godziny. W tym czasie zdążyłyśmy oglądnąć genialny dramat, przy którym zużyłyśmy całe pudło chusteczek.
- To było wspaniałe - powiedziała, podciągając pod siebie nogi
- Zgadzam się - szepnęłam, sięgając po jeszcze jedną chusteczkę
Nagle drzwi się otworzyły i ktoś wpadł do pokoju.
- Mela... Kochanie, płakałaś ?! - mój brunet zrobił wielkie oczy
- Co ? Aaa, oglądałyśmy film - wzruszyłam ramionami i machnęłam ręką
- Oj, Słooońce - chłopak pocałował mnie w czoło - Przepraszam Kelsey, ale porywam Melanie - zaśmiał się
- Oh, okay - posłała nam uśmiech i puściła mi oczko
Nath ujął moją dłoń, po czym wyszliśmy z pomieszczenia.
- Przepraszam cię za tego dupka - westchnął zażenowany
- Jest okay - powiedziałam - Nie każdy musi mnie lubić. Poza tym facet po prostu powiedział to co leży mu na sercu i mam nadzieję, że dzięki temu lepiej się czuje - wzruszyłam ramionami - Poza tym - stanęłam naprzeciw bruneta i poprawiłam mu kołnierzyk - To nie ty powinieneś przepraszać - posłałam mu delikatny uśmiech, delikatnie całując w policzek
- Ale i tak jest mi strasznie głupio... - mruknął mi do ucha
- Oj Nathy - westchnęłam - Nie masz powodu aby czuć się głupio - stwierdziłam
Chłopak przewrócił oczami - Kochanie ? - zaczął
- Tak ? - spojrzałam brunetowi w oczy
- Chciałabyś może dzisiaj ze mną wyjść wieczorem ? - przygryzł wargę, czekając na odpowiedź
Skinęłam głową z uśmiechem - Z chęcią - powiedziałam - O której ? - spytałam
- Około dwudziestej, może późnej. Może być ? - zachichotał
- No nie wiem, nie wiem - ściągnęłam usta w dzióbek
- I tak wiem, że się zgadzasz - posłał mi słodki uśmiech
- Mhm... - zbliżyłam się do Natha - A teraz idę coś zjeść - wspięłam się na palce i cmoknęłam go w nos
- Idę z tobą - stwierdził, obejmując mnie w talii
- No dobra - przewróciłam teatralnie oczami, po czym parsknęłam śmiechem
Zeszliśmy na dół i pokierowaliśmy się do kuchni.
- O ! - krzyknął Max, przerywając pisanie - Obiad się szykuje ? - spytał z szerokim uśmiechem
- Chciałbyś - parsknęłam śmiechem
- No co ? Głodny jestem - powiedział
- To sobie zrób coś do jedzenia - zachichotałam
- No nie bądź taka - jęknął
- Dobra Nath - mruknęłam - Chodź zrobimy obiad dla wszystkich...
Chłopa przewrócił oczami - Jesteś za dobra - stwierdził
- Ale się zgadzasz ? - spojrzałam na niego z delikatnym uśmiechem
- Tak, tak, przecież wiesz - brunet pocałował mnie czule
- Możecie mi z łaski swojej zejść z oczu ? Bo chyba zaraz się porzygam - Parker udał, że wymiotuje
- Oh spadaj - burknął Nath, łapiąc mnie za rękę i ciągnąc do kuchni
- Dobra, jakiś pomysł na danie dnia ? - posłałam chłopakowi uśmiech, opierając się o blat
- Nie mam pomysłu - zachichotał
- Może pizza ? - wzruszyłam ramionami, gdyż nic innego nie przychodziło mi do głowy
- Czy ktoś tu mówił coś o pizzy ?! - do kuchni wpadł rozradowany James, a zaraz za nim Max
Obaj mieli ser w sprayu na twarzy, narysowanego markerem lub czarną kredką kotka (chyba wiadomo, nosek na czarno i wąsiki na policzkach :D ), jakieś kawałki galaretki i okruszki we włosach (oczywiście to tyczyło się tylko Jaya)
Na ich widok parsknęłam niepohamowanym śmiechem, aż musiałam oprzeć się o mojego chłopaka - Boże... - przerwa na kolejną falę radości - Ale to są... - kolejny stop - Żarłoki i dzikusy - wydusiłam, a patrząc na ich miny to normalnie miałam ochotę tarzać się po podłodze - Zostawić was na chwilę samych... Takie są efekty - udało mi się uspokoić
- Lepiej mów jaka pizza będzie - McGuiness klasnął w dłonie
Przewróciłam oczami - Specjalnie dla ciebie będzie bez mięska - puściłam mu oczko
- Aw, jakaś ty kochana ! - wyszczerzył się szeroko
- Dzięki - zachichotałam
- Ale... Ale jak to bez mięsa ?! - odezwał się nagle Max
- Dobra, będą dwie ! - jęknęłam - Jedna wegetariańska, a druga... Normalna - wzruszyłam ramionami
- No to teraz tylko trzeba się zabrać do roboty - powiedział Nath
- Uhm - zachichotałam
- Wypad z kuchni panowie - mój chłopak jakże kulturalnie wyprosił z pomieszczenia naszych współlokatorów, którzy jęknęli z niechęcią, ale wykonali polecenie
- To za co się zabieramy ? - spytał brunet, opierając się o blat
- Trzeba zrobić ciasto... - mruknęłam, zaczynając wyciągać potrzebne składniki
Po około półtorej godzinie obiad dla naszej jakże dzikiej i wesołej gromadki był gotowy.
- Pizzaaa ! - krzyknęłam, podając Nathanowi talerze oraz sztućce
- Mmm, pysznie pachnie ! - uśmiechnęła się Nareesha, siadając przy stole
- Mam nadzieję, że będzie zjadliwa - zachichotałam, krojąc pizzę
- Na pewno będzie - Max potarł dłonie
- Gdzie Tom i Kelsey ? - spytałam, podając obiad na stół
- Ym... Parker siedzi w pokoju, a Kels... Kels to nie wiem gdzie jest - stwierdził Siva
- Oh... Pójdę po niego - stwierdziłam, po czym ruszyłam na górę
Zapukałam do drzwi, jednak nikt mi nie odpowiedział. Nacisnęłam niepewnie klamkę, po czym weszłam do pokoju. Thomas stał na balkonie, opierając się o barierkę.
- Tom, zejdziesz na obiad ? - spytałam cicho
- Nie, dziękuję - powiedział, po czym odchrząknął
- Na pewno ? Jest pizza...
- Bardzo się cieszę Mel, ale chciałbym pobyć chwilkę sam, przemyśleć parę spraw... - westchnął
- Jasne, rozumiem - powiedziałam - Nie ma problemu. Jednak jakbyś zmienił zdanie, to wiesz co robić, nie ? - uśmiechnęłam się delikatnie
- Jasne - stwierdził - Dzięki - brunet spojrzał w moją stronę, posyłając mi smutny uśmiech
- Nie ma problemu - stwierdziłam, po czym wyszłam z pokoju
Zeszłam powoli na dół, gdzie zastałam wcinającą w najlepsze ekipę. Dosiadłam się do nich i wzięłam kawałek pizzy z salami.
- Halo ! Melanie !? - Jay machnął mi ręką przed oczami
- Jezu, przepraszam ! Zamyśliłam się - jęknęłam - Co mówiłeś ? - spytałam
- Już nic, nic - zachichotał
- Jay, powiedz !
- Oj mówiłem, że mogę posprzątać po obiedzie - posłał mi uśmiech
- Poważnie ? - podniosłam brew ze zdziwienia
- Tak - zaśmiał się
Pogadaliśmy wszyscy jeszcze chwilę, po czym skończyliśmy obiad. Poskładałam talerze, a resztą zajęli się Max, Jay i Siva.
- Mel... - mruknął Nath, obejmując mnie w talii
- Hm ? - uśmiechnęłam się delikatnie, opierając głowę o jego ramię
- Chodź na górę... - szepnął
- No okay - zaśmiałam się
Nagle chłopak złapał mnie pod kolanami i w talii, po czym wziął na ręce.
- Matko, Nathan ! - pisnęłam, zarzucając mu ręce na szyję
Chłopak zaśmiał się głośno i pocałował mnie w czoło. Po chwili byliśmy w naszym pokoju. Mój brunet położył mnie na łóżku
- I co teraz ? - spytałam, uśmiechając się ciekawsko
- Zaczekaj chwilkę - przygryzł delikatnie wargę i zaczął grzebać w jednej z szuflad
Usiadłam po turecku na miękkiej pościeli, przyglądając się co też ten mój facet wyrabia.
Parę minut późnej zobaczyłam, że Nath wyciąga jakieś dosyć spore pudełko.
- Mam tu coś dla ciebie... - uśmiechnął się delikatnie, po czym podał mi prezent
- O ja... Dziękuję ! - rzuciłam się chłopakowi na szyję
- Nie ma za co kochanie - zachichotał i cmoknął mnie w usta - A teraz sprawdź czy ci się podoba
- Na pewno - posłałam mu uśmiech, po czym podniosłam wieczko
Z otwartymi ustami wyjęłam sukienkę z pudełka.
- O. Mój. Boże. Nathan ! Jest piękna ! Cudo ! - pisnęłam, zakrywając usta dłońmi
- Cieszę się, że ci się podoba - zaśmiał się cicho - Założysz ją na kolację, co ? - posłał mi słodki uśmiech
- No pewnie ! - pocałowałam bruneta, który natychmiast odwzajemnił mój pocałunek
- Kocham cię - wyszeptał prosto w moje usta - Nawet nie wiesz jak bardzo...
- Ja ciebie też - szepnęłam, przeczesując palcami gęstą grzywkę chłopaka
Nagle drzwi od pokoju się otworzyły i stanął w nich Max.
Zamknęłam na chwilę oczy, wzdychając cicho. Myślałam, że w Polsce wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nathan szybko wstał z łóżka i oparł się o ścianę.
- Puka się - warknął na przywitanie
- Zapomniałem - Łysy przewrócił teatralnie oczami - Przyszedłem tylko po Mel - chłopak uśmiechnął się do mnie delikatnie
- A po co ? - Sykes nie dawał za wygraną
- Nie twoja sprawa. - uciął - Przyjdziesz ? - spytał, patrząc na mnie




-----
Heeeeeeeeeeeeeejo Wszystkim ! :D
Jak tam u Was ? Dużo macie nauki ? Ja masę :c Ale mimo tego udało mi się napisać rozdział :D
Mam nadzieję, że się podobał :3
Wiecie co ? Mam do Was wielką prośbę... Mogłybyście rozpowszechnić mojego bloga ? Byłabym Wam bardzo, ale to baaaaaaaaaardzo wdzięczna !
I chciałam Wam bardzo, ale to baaaardzo podziękować za 10 komentarzy pod ostatnim rozdziałem ! Jesteście niesamowite ! ♥
Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuziaaaaaaaaaaaaaaki :*
Do nexta ! :*

11 komentarzy:

  1. Rozdzial jest asdfghjkl i to wiesz :3
    Martwi mnie jedynie kryzys w zwiazku Kels i Toma :( nie chce zeby sie rozstawali, ale suma sumarum tez bym miala dosc tego calego cyrku
    Jeszcze sprawa z Maxem mnie nurtuje :( on cos znowu knuje, a niby sobie wszystko w Polsce z Mel wyjasnili :/ cos z tego niedobrego bedzie.
    A jeszcze Scooter. Wkurza mnie :/ nie lubie go w opo i w normalnym zyciu wiec chyba nie mam co sie dziwic haha :')
    Zaslugujesz na nawet milion komentarzy i wyswietlen bo ten blog jest swietny i tu kazda czytelniczka ci przyzna :3
    A co do szkoly no masa nauki jest, ale jakos sie ogarnia, bo nauczyciele mozna powiedziec ze sa w miare do ogarniecia :P
    Zycze ci weny weny i jeszcze raz weny i do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny <3 Nathan jest taaaki słodki :3 Tom i Kels... Szkoda mi ich. Nie chciałabym, żeby ich związek się rozpadł... Z góry przepraszam za słownictwo, ale: ja pierdole Max zaczyna mnie już poważnie i nieprzeciętnie wkurwiać ! Ileż można ?! Czy on do jasnej cholery nie potrafi przyjąć odmowy ?! So sad... Życzę ci duużo weny, powodzenia w nauce (nie jesteś sama, też mam mase nauki ;) i do następnego ;**
    Lubisz One Direction? Zapraszam do mnie ;)
    isia311299onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny! Co ten Max kombinuje. Szkoda mi Kels i Toma :(
    Weenyy

    OdpowiedzUsuń
  4. Isobel i Charlie. Są jak ogień i woda. Co ich łączy? Równie silna nienawiść do siebie nawzajem. Pewien mężczyzna powiedział kiedyś Charliemu: Miłość, nienawiść. Dzieli je taka cienka linia. Wtedy jeszcze nie rozumiał jaka moc drzemie w tych słowach. Niebawem przekonają się o tym oboje. Pewnej feralnej nocy, kiedy zderzą się dwa światy, wywołają lawinę zdarzeń. Będzie to historia o miłości. To historia o miłości od tej gorszej, najbardziej skomplikowanej strony. Słodko-gorzka i prawdziwa.
    ZAPRASZAM: Your perfect imperfections

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdzial swietny. Nauki sporo, to prawda. Ale wracajac... Martwi mnie sytuacja Toma z Kelsey. Nie chce zeby sie rozstawali. Max juz zaczyna mnie wkurzac. Nie rozumie slowa nie?
    Weny skarbie ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny <3 strasznie podoba mi sie twój blog <3 dawaj szybko następny :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział ;* Dawaj szybciutko nexta <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Oj, na tę chwilę bardzo trudno mi określić :( Może być tak, że następny rozdział pojawi się dopiero w ciągu przerwy świątecznej :( Chociaż staram się jak mogę aby był on wcześniej :c

      Buziaczki! :*

      Usuń
  9. WESOŁYCH ŚWIT!!!!!! WENY WENY JESZCZE RAZ WENY <33333

    OdpowiedzUsuń